01 2009
02 2009
03 2009
04 2009
05 2009
06 2009
07 2009
08 2009
09 2009
10 2009
11 2009
12 2009
13 2009
14 2009
15 2009
16 2009
17 2009
18 2009
19 2009
20 2009
21 2010
22 2010
23 2010
24 2010
25 2010
26 2010
27 2010
28 2010
29 2010
30 2010
31 2010
32 2010
33 2010
34 2010
35 2010
36 2010
37 2010
38 2010
39 2010
40 2010
41 2010
42 2010
43 2010
44 2010
45 2010
46 2010
47 2011
48 2011
49 2011
50 2011
51 2011
52 2011
53 2011
54 2011
55 2011
56 2011
57 2011
58 2011
59 2011
60 2011
61 2011
62 2011
63 2011
64 2011
65 2011
66 2011
67 2011
68 2011
69 2011
70 2011
71 2011
72 2011
73 2012
74 2012
75 2012
76 2012
77 2012
78 2012
79 2012
80 2012
81 2012
82 2012
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymać nasz newsletter.
Zaznacz interesujące Cię tagi, a następnie kliknij "Gotowe".
Tagi
Jarzyna przekracza Pasoliniego, oczyszczając „Teoremat” z marksistowskiej dialektyki. Postaci stają się w spektaklu bardziej dwuznaczne, skomplikowane
Dramat Masłowskiej w inscenizacji Jarzyny ogląda się bardzo przyjemnie, choć przyjemność odbioru budzi rosnące zażenowanie
Francuska publiczność znała dotąd Jarzynę jako reżysera teatralnego. Teraz dał się poznać jako reżyser operowy. I to od razu z jak najlepszej strony
Wieczność i mrok – to gotyckie atrybuty wampira. Wieczność i mrok to także atrybuty wspomnienia, pamięci – zdaje się dopowiadać Grzegorz Jarzyna w „Nosferatu”
To jak z przecinaniem diamentu, który mistrz daje uczniowi, bo się boi, że coś sknoci, bo czuje odpowiedzialność, że to kosztuje setki tysięcy dolarów. A uczeń bierze i ciach. Więc ja zrobiłem takie „ciach”
Postać wampira elektryzowała. Nikt jednak nie wiedział, kto kryje się za groteskową maską. Kiedy odnaleziono listę płac, nikt nie potrafił powiedzieć, kim jest Max Schreck
Lata 90. widzę jako obszar niepewności – jak daleko się posunąć w diagnozach rzeczywistości, w otwarciu się na różne języki teatralne, z którymi mieliśmy wówczas żywy kontakt. To istotne, bo dla polskiego teatru lata 80. były czasem wielkiej izolacji
Teatralne albumy fotograficzne, poświęcone reżyserom, to nowość na naszym rynku. Pierwszym reżyserem, który dostał swój album, był Krzysztof Warlikowski. Następnym – Krystian Lupa, a ostatnio – Grzegorz Jarzyna
Festiwal Boska Komedia pokazał, że polscy reżyserzy podążają własnymi ścieżkami, zamiast wchodzić w jałowe dyskusje na temat reprezentatywności własnego teatru dla tego czy innego środowiska