01 2009
02 2009
03 2009
04 2009
05 2009
06 2009
07 2009
08 2009
09 2009
10 2009
11 2009
12 2009
13 2009
14 2009
15 2009
16 2009
17 2009
18 2009
19 2009
20 2009
21 2010
22 2010
23 2010
24 2010
25 2010
26 2010
27 2010
28 2010
29 2010
30 2010
31 2010
32 2010
33 2010
34 2010
35 2010
36 2010
37 2010
38 2010
39 2010
40 2010
41 2010
42 2010
43 2010
44 2010
45 2010
46 2010
47 2011
48 2011
49 2011
50 2011
51 2011
52 2011
53 2011
54 2011
55 2011
56 2011
57 2011
58 2011
59 2011
60 2011
61 2011
62 2011
63 2011
64 2011
65 2011
66 2011
67 2011
68 2011
69 2011
70 2011
71 2011
72 2011
73 2012
74 2012
75 2012
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymać nasz newsletter.
Zaznacz interesujące Cię tagi, a następnie kliknij "Gotowe".
Tagi
András Schiff nie chciał przestawać, czekać na wsłuchaną podczas gry, a rozpraszającą go w krótkich pauzach pomiędzy częściami publiczność. Chciał tylko grać – z wielką kulturą, wrażliwością, żarliwością, w ogromnym skupieniu
„Chopin” Tomaszewskiego nie jest ani klasyczną biografią, ani przewodnikiem geograficznym, ani albumem z reprodukcjami. To swoisty koncept, w którym od razu widać, jaką kreską krakowski muzykolog kreśli portret Chopina. Kreska jest zdecydowana, pewna
Wydawać by się mogło, że Horowitz zarejestrował niemal wszystkie utworu Liszta. Tymczasem – jak wynika z badań Francuza Maxa Massei – Horowitz utrwalił ledwie 55% jego twórczości, podczas gdy Schumanna niemal 85%
Argerich jest delikatna, nieśmiała, jak tylko 18-letnia dziewczyna potrafi, by naraz przejść do dzikich, szalonych uderzeń, które dudnią w głowie długo po zakończeniu utworu
Przyjeżdża, gra program, bisuje, odjeżdża. I wraca. Oczywiste? Nie. Każdy dźwięk jest obietnicą kolejnego. W każdym koncercie odbija się już następny
Freire nie przechodzi obok żadnego nokturnu Chopina obojętnie. Dwadzieścia dzieł słuchanych pod rząd nie stępia wrażliwości – wprost przeciwnie. Apetyt rośnie w miarę słuchania
„Gioia!” Aleksandry Kurzak to czysty zachwyt nad śpiewem. Czysta radość. Śpiewaczka prowadzi nas przez losy kilku kobiet, pokazując, że nawet w smutku jest szczelina światła. Szczególnie kiedy przynosi ją śpiew
W koncertach Chopina nagranych przez Rafała Blechacza jest pewność, której dotychczas nie znałem. Pewność kogoś, kto wie, ale mimo wszystko nie odkrywa wszystkiego od początku
Piotr Beczała w każdej z tych „słowiańskich” arii czuje się jak ryba w wodzie. Jest namiętny, zakochany, pełen tęsknoty, radości, smutku. I ma doskonałego partnera, bo Polska Orkiestra Radiowa gra tę muzykę tak, jakby nigdy nie wychodziła z opery
Gruzinka Khatia Buniatishvili zaczyna Lisztem sennym, dla niektórych wręcz irytująco nostalgicznym. Niemal na jednym oddechu przechodzi z liryki do epiki. A „Sonata h-moll” to w jej ujęciu narracja linearna
Dyrygent Łukasz Borowicz konsekwentnie wyciąga z lamusa zapomniane polskie opery. „Zagubiona jaskółka” Laksa, „Rycerze Króla Artura” Bacewicz, „Maria” Statkowskiego… Teraz „Monbar, czyli Flibustierowie” Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. Dzieło zapomniane na prawie 150 lat
Na tegorocznym festiwalu „Chopin i jego Europa” częściej można było zobaczyć przy fortepianie kobiety. Ale tym razem hasło „pianistka” nie odsyłało tylko do Marthy Argerich, choć to wcale nie kres hegemonii wielkiej Argentynki