01 2009
02 2009
03 2009
04 2009
05 2009
06 2009
07 2009
08 2009
09 2009
10 2009
11 2009
12 2009
13 2009
14 2009
15 2009
16 2009
17 2009
18 2009
19 2009
20 2009
21 2010
22 2010
23 2010
24 2010
25 2010
26 2010
27 2010
28 2010
29 2010
30 2010
31 2010
32 2010
33 2010
34 2010
35 2010
36 2010
37 2010
38 2010
39 2010
40 2010
41 2010
42 2010
43 2010
44 2010
45 2010
46 2010
47 2011
48 2011
49 2011
50 2011
51 2011
52 2011
53 2011
54 2011
55 2011
56 2011
57 2011
58 2011
59 2011
60 2011
61 2011
62 2011
63 2011
64 2011
65 2011
66 2011
67 2011
68 2011
69 2011
70 2011
71 2011
72 2011
73 2012
74 2012
75 2012
76 2012
77 2012
78 2012
79 2012
80 2012
81 2012
82 2012
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymać nasz newsletter.
Zaznacz interesujące Cię tagi, a następnie kliknij "Gotowe".
Tagi
Reżyser Michael Gieleta wie, że „Marii” Statkowskiego nie da się dziś pokazać światu w kontuszowych strojach. Historię wywiedzioną z romantycznej powieści poetyckiej Antoniego Malczewskiego przeniósł więc w czas stanu wojennego
Muzyka w „Madame Curie” od początku do końca, niemal bez przerwy buduje i podtrzymuje napięcie dramaturgiczne. Jest to jak najbardziej uzasadnione poprzez jej związek z treścią libretta
Repertuar niedzielnego koncertu w S1 był szczególny (Karol Rathaus, Szymon Laks), wykonanie – jeszcze bardziej. Nie będę tak szczegółowy, by opisywać, co działo się punkt po punkcie, nuta po nucie. Wystarczy – część po części
Dyrygent Łukasz Borowicz konsekwentnie wyciąga z lamusa zapomniane polskie opery. „Zagubiona jaskółka” Laksa, „Rycerze Króla Artura” Bacewicz, „Maria” Statkowskiego… Teraz „Monbar, czyli Flibustierowie” Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. Dzieło zapomniane na prawie 150 lat
Próbuję Mariusza Trelińskiego porównać z Jerzym Grzegorzewskim. Obaj tworzyli i tworzą pozór oderwania się od rzeczywistości, trwania pół metra ponad ziemią. Tymczasem stali i stoją na tej ziemi dużo solidniej niż ja
„Rok Kobiet” pokazał, że warto zamawiać nowe dzieła, zapraszać reżyserów debiutantów. A na ile męskie opery zrymują się z rzeczywistością? Czy spodobają się publiczności?
Oba przedstawienia były, przynajmniej w zamyśle, ambitne. Żadnej cepelii i staroświeckiego realizmu. „Halka” – opera narodowa, czyli obowiązkowa i prowincjonalna – miała odzyskać blask, stać się dziełem współczesnym, uniwersalnym, fascynującym
„Halka” Korczakowskiej to idealny moment, żeby przypomnieć chyba najbardziej radykalną społecznie inscenizację opery Stanisława Moniuszki autorstwa Leona Schillera
Przed Natalią Korczakowską stoi bardzo trudne zadanie. Każdy ma jakieś oczekiwania, bo widział kiedyś przedstawienie „Halki”, a jednocześnie nie chciałby znów oglądać na scenie tego samego
Co by było, gdyby śpiewacy mieli lotność tancerzy Piny Bausch, duszę i umiejętność gry Tadeusza Łomnickiego, żeby śpiewali jak Maria Callas, a ja bym to wszystko pięknie wyreżyserował?
Muzyka Dariusza Przybylskiego jest perwersyjnie przyjemna niczym psychologiczny thriller. Jest jak skondensowana energia, którą kompozytor dozuje, aby w końcu uwolnić ją w jednej gwałtownej kulminacji
A zatem: opera o Auschwitz. Powtórzmy to raz jeszcze, głośno. Opera. O Auschwitz. Rzecz niepojęta. Obiekt, który można usytuować w pół drogi między niemożliwością a niestosownością. Przy okazji: jawne sprzeniewierzenie się sławnej ultymatywnej formule Adorna