01 2009
02 2009
03 2009
04 2009
05 2009
06 2009
07 2009
08 2009
09 2009
10 2009
11 2009
12 2009
13 2009
14 2009
15 2009
16 2009
17 2009
18 2009
19 2009
20 2009
21 2010
22 2010
23 2010
24 2010
25 2010
26 2010
27 2010
28 2010
29 2010
30 2010
31 2010
32 2010
33 2010
34 2010
35 2010
36 2010
37 2010
38 2010
39 2010
40 2010
41 2010
42 2010
43 2010
44 2010
45 2010
46 2010
47 2011
48 2011
49 2011
50 2011
51 2011
52 2011
53 2011
54 2011
55 2011
56 2011
57 2011
58 2011
59 2011
60 2011
61 2011
62 2011
63 2011
64 2011
65 2011
66 2011
67 2011
68 2011
69 2011
70 2011
71 2011
72 2011
73 2012
74 2012
75 2012
76 2012
77 2012
78 2012
79 2012
80 2012
81 2012
82 2012
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymać nasz newsletter.
Zaznacz interesujące Cię tagi, a następnie kliknij "Gotowe".
Tagi
W królewskim teatrze La Monnaie odbyła się premiera „Parsifala”. Dla dyrygenta Hartmunda Haenchena repertuar Wagnera stanowi centrum zainteresowań. Włoski reżyser Romeo Castellucci z teatrem operowym niewiele miał do czynienia
W „Latającym Holendrze” Trelińskiego porządek libretta – konwencjonalnej XIX-wiecznej dramy – zdobył przewagę nad wyzwaniami podświadomości
Gdzieś w środku pierwszej części koncertu poczułem, że nie potrzebuję teatru, żeby do końca odczuć siłę opery „Euryanthe” Webera. Wystarcza muzyka grana na tym poziomie emocji, że czuć każdy nerw, każde drgnienie
Dyrygent Łukasz Borowicz konsekwentnie wyciąga z lamusa zapomniane polskie opery. „Zagubiona jaskółka” Laksa, „Rycerze Króla Artura” Bacewicz, „Maria” Statkowskiego… Teraz „Monbar, czyli Flibustierowie” Ignacego Feliksa Dobrzyńskiego. Dzieło zapomniane na prawie 150 lat
Nic tak dobrze nie robi, jak przypomnienie sobie – nawet w wyborze i skrócie – kolein losu twórcy „Pierścienia Nibelunga”. Bo życie miał Richard Wagner wcale nienudne
„Halka” Korczakowskiej to idealny moment, żeby przypomnieć chyba najbardziej radykalną społecznie inscenizację opery Stanisława Moniuszki autorstwa Leona Schillera
Teza, że Mozart tak wpływał na swoich librecistów, że ich teksty stawały się świetnym materiałem dla genialnych oper, jest wyssana z palca: Mozart potrafił świetnie umuzycznić wszystko, podobnie jak Modrzejewska potrafiła aktorsko recytować alfabet
Przed Natalią Korczakowską stoi bardzo trudne zadanie. Każdy ma jakieś oczekiwania, bo widział kiedyś przedstawienie „Halki”, a jednocześnie nie chciałby znów oglądać na scenie tego samego
Co by było, gdyby śpiewacy mieli lotność tancerzy Piny Bausch, duszę i umiejętność gry Tadeusza Łomnickiego, żeby śpiewali jak Maria Callas, a ja bym to wszystko pięknie wyreżyserował?
„Trojan” Berlioz napisał na dwa wieczory: pierwszy dział się w Troi, drugi w Kartaginie. Niektórzy widzowie w Warszawie wyszli, zanim stało się całkiem jawne, że momenty aktorskiej retoryki oraz cała wideosfera są przedmiotem gry – nie mnożeniem sztamp i chwytów
Jan Kott pisał, że w „Makbecie” historia pokazana jest jak koszmar, który poraża i przeraża. „I jak w koszmarze wszyscy się w nią zapadają”. W „Makbecie” Verdiego w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego, ten koszmar wydaje się nie mieć ani końca, ani początku