dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

Premiera
Trelińskiego w Petersburgu

Muzyka Anna Mirkes-Radziwon

Rosyjscy krytycy zgadzają się w jednym: Treliński opowiedział opery Czajkowskiego i Rachmaninowa po swojemu

Kwietniowa petersburska premiera dwóch jednoaktowych oper – „Aleko” Rachmaninowa i „Jolanty” Czajkowskiego – w reżyserii Mariusza Trelińskiego wywołała grad kontrowersji w rosyjskiej prasie i internecie. Treliński był na to przygotowany.

„Aleko” Rachmaninowa / „Jolanta” Czajkowskiego.
Valery Gergiew (dyr.), Mariusz Treliński (reż.).
Teatr Maryjski w Sankt Petersburgu,
premiera 17 i 18 kwietnia 2009
W wywiadzie poprzedzającym premierę mówił o ryzyku wystawiania oper w ojczyźnie kompozytora: przecież tu każdy wie, jak to powinno wyglądać. W tym przypadku reżyser dysponował jednak skromnym atutem. „Aleko” i „Jolantę” w Teatrze Maryjskim wystawiano dawno temu. „Aleko” tylko raz – w 1915 roku, a „Jolantę” dwukrotnie – w 1892 i 1897 roku.

Wiadomo, że 52-letni Czajkowski zachwycił się operowym debiutem 19-letniego Siergieja Rachmaninowa. Libretto według poematu Puszkina napisał słynny działacz teatru, później twórca MchAT-u, Władimir Niemirowicz-Danczenko. Czajkowski dostrzegł duchowe pokrewieństwo pomiędzy „Aleko” (1892) i swoją ostatnią operą „Jolantą” (1891). Kompozytor poprosił świeżo upieczonego absolwenta konserwatorium moskiewskiego o pozwolenie na wystawianie „Jolanty” i „Aleko” razem, ale nie zdążył urzeczywistnić tego pomysłu. Po 117 latach Mariusz Treliński i jego scenograf Boris Kudlička, wraz z kierownikiem muzycznym tej inscenizacji, dyrygentem i dyrektorem Maryjskiego – Walerym Giergiewem – zrealizowali duchowy testament kompozytora.

„Aleko” / fot. Natasha RazinaKrytycy rosyjscy zgadzają się w jednym: Treliński opowiedział te opery po swojemu. „Polski reżyser złożył trzecią i chyba najbardziej udaną wizytę Teatrowi Maryjskiemu” – uważa recenzentka dziennika „Kommiersant” Olga Komok. Jego „Madame Butterfly” (2005) „trąciła nieco sushi-barem”, „Król Roger” (2008) „był wyposażony w hi-tech XXI wieku, ale nie był czytelny z teatralnego punktu widzenia. Tym razem tak z teatralnością, jak ze smaczkami wizualnymi, z których słynie ten reżyser, wszystko jest w porządku”.
Recenzenci chwalą reżysera za to, że opowiedział swe historie zgrabnie, łącząc je m.in. wątkiem żeńskiej niewoli w absurdalnym świecie mężczyzn. Ten świat to przestrzeń zamknięta, przypominająca więzienie. W „Aleko” rzecz dzieje się wewnątrz metalowego karkasu otoczonego siatką, w „Jolancie” – w szarym hangarze bez okien. W centrum dyptyku stoją dwie niezależne, silne, zbuntowane kobiety.

„Studencki debiut Rachmaninowa zamienił się tu w «Czas Cyganów» (proszę nie mylić z późnymi jarmarcznymi dziełami Kusturicy: wesolutkiej hulanki w «Aleko» nie ma ani śladu)” – pisze dalej Olga Komok. Do fabuły reżyser dołożył ślub dwóch mimów, naturalistycznie zagraną bijatykę (aczkolwiek „znakomicie ułożoną w rachmaninowską partyturę”) i pogrzeb w finale. Temperamentna Zemfira w dżinsach (w tej roli „rozkoszna w swej nonszalancji Weronika Dżyojewa”), która w wizji reżysera buntuje się przeciwko traktowaniu kobiety jako własności mężczyzny, prowokuje, zaognia konflikty i wystawia się na śmierć. „Rytm weselnego przyjęcia składa się z wielu szczegółów i wątków, precyzyjnie podzielonych między uczestników akcji, jak wersy partytury są podzielone między instrumentami orkiestry. Tętno sceny zaczarowuje widza i podporządkowuje sobie materiał muzyczny – pisze jeszcze Warwara Swincowa z gazety „Diełowoj Pieterburg”. „Pedanci znajdą tu mnóstwo odstępstw od libretta. (…) Ale gdy na pierwszy plan wychodzą główni bohaterowie, Zemfira i Aleko, ich dążenia i motywacje są zupełnie jasne” – uważa Swincowa. Za to końcówka historii jest w pełnej zgodzie z puszkinowską: „nóż, trupy, wygnanie”.

„Jolanta” / fot. Natasha RazinaTakże „Jolanta” nie ukoi skołatanych nerwów widowni. To, że jest piękną bajeczką, to bzdury – stwierdził Treliński w wywiadzie. „Opera została napisana u schyłku życia, gdy Czajkowski dwukrotnie podejmował próby samobójstwa”.
Jolanta w reżyserskiej wersji jest alter-ego Czajkowskiego. „Znaną bajkę – pisze Olga Komok – reżyser wypełnił tak mistycznymi konotacjami, że jest już o miedzę od Wagnerowskiego «Tristana» (…) W tej wersji opera odzyskała swoją wieloznaczność”.
Świat wygląda inaczej, niż go sobie wyobraża ślepa Jolanta (Irina Matajewa / Gelena Gaskarowa). Bohaterka nie mieszka w zamku, tylko w pomalowanej szpitalną farbą klatce. Otaczają ją nie przyjaciółki i mamka, tylko zimne pielęgniarki żywcem wyjęte z „Lotu nad kukułczym gniazdem”. Finałowe przejrzenie bohaterki na oczy (w dosłownym sensie i w przenośni) z pewnością nie jest happy endem. Jej ślub jest ponury i pompatyczny, i również mógłby się kończyć pogrzebem – konkluduje recenzentka pisma „Kommiersant”.

Natomiast anonimowy recenzent portalu internetowego „Prizrak opiery” skrytykował premierę w Maryjskim niemiłosiernie. Porównując fragmenty libretta z „Jolanty” („Piękny ogród… Pawilon w gotyckim stylu… Krzewy kwitnących róż… Owocowe drzewa…”) z tym, co zobaczył na scenie, X dostaje drgawek. „W podobne, jak w «Aleko» śmietniki z ogrodzeniem z siatki wyposażone są wszystkie najmniejsze sceny operowe w Niemczech”. Reżyserzy-moderniści wystawiają w takich wnętrzach wszystko – od musicalu „Chicago” po „Wesele Figara”. To wszystko, według anonima, jest zaś szydzeniem z wielkiej muzyki. Oberwało się i dyrygentowi, i orkiestrze (grała „jak zespół do tańca w parku kultury”), i chórowi, i każdemu z solistów z osobna. Winą za niewłaściwe wykonanie rozjuszony X obarczył Trelińskiego z Giergiewem: aktorzy padli ofiarą potwornego „miscastingu”, czyli błędnych wyborów obsadowych.
Gdzie leży prawda? Nie sposób precyzyjnie wywnioskować z tego kotła sprzecznych opinii, co działo się 17 i 18 kwietnia na scenie Teatru Maryjskiego. Trzeba – i warto – wybrać się do Petersburga samemu.

Anna Mirkes-Radziwon, dziennikarka, doktorantka Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, tłumaczka z języka rosyjskiego, filolożka. Publikuje m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Zeszytach Literackich”, „Nowej Polszy”, „Dzienniku”, „Teatrze”, „Zeszytach Historycznych”. W wolnych chwilach układa niecenzuralne limeryki po rosyjsku.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Film

Festiwal w Cannes (6):
Błahostka i klejnot

Michał Oleszczyk

Figle

OSOBLIWY TATUAŻ BARBARY TORUŃCZYK!!!!

PUDELIT

Felietony

DOBRY WIECZÓR:
Strajk

Łukasz Gorczyca

Film

Obywatel Jądra Ciemności

Piotr Mirski

Literatura

CZYTELNIA:
Światy złożone

rozmowa z Łukaszem Orbitowskim

Literatura

Chłopcy jak malowani

Błażej Warkocki

Film

Festiwal w Gdyni

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Festiwal w Gdyni – „Pokłosie”

Jakub Socha