Mikołaj Jazdon, „Kino dokumentalne Kazimierza Karabasza”

Jakub Socha

Karabasz ma szczęście, że ma Mikołaja Jazdona – inteligentnego, wnikliwego widza, filmoznawcę, że tak powiem, czułego, który nie boi się wyznać, jak wiele znaczą dla niego filmy mistrza

Jeszcze 1 minuta czytania


Mówiliśmy na niego „Karamba”. Bez dwóch zdań, mogliśmy się bardziej postarać. Ta ksywa nie pasowała do Karabasza. Kazimierz Karabasz, wiadomo – żywa legenda. Współtwórca szkoły polskiego dokumentu. Autor kilkudziesięciu filmów, w tym takich pereł jak „Muzykanci”, „Węzeł”, „Portret w kropli” czy „Przenikanie”; wychowawca kilku pokoleń filmowców, między innymi Kieślowskiego, Kamieńskiej, Wiszniewskiego, Łozińskiego, Packa, Szumowskiej.

Mikołaj Jazdon,
„Kino dokumentalne Kazimierza Karabasza”,

Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań,
283 strony, w księgarniach od marca 2010
W 2002 roku reżyser zgodził się poprowadzić kurs wiedzy o filmie na poznańskim filmoznawstwie. Byliśmy jego pierwszym rocznikiem. Karabasz, zawsze w brązowych sztruksowych spodniach i w czarnym swetrze, był oazą spokoju. Nigdy nie rzucał w nas kredą. A i tak trochę się wobec niego buntowaliśmy. Mniej, gdy mówił, że dokumentalista przed przystąpieniem do pracy powinien sobie odpowiedzieć na pytanie: „w imię czego chcesz nakręcić ten film?”. Bardziej, gdy głosił, że autor filmu dokumentalnego nie ma prawa przedstawiać swoich bohaterów w złym świetle, nie wolno mu wkraczać z butami w rzeczywistość i nie może pozwolić sobie na żadną manipulację.

Mieliśmy już wtedy za sobą lektury filmów Moore’a czy Koszałki, i chyba wiedzieliśmy, że ci, którzy szli inną drogą niż Karabasz, też dochodzili do celu. A może po prostu nie umieliśmy albo nie mieliśmy cierpliwości, by dostrzec w jego filozofii kina czegoś więcej niż anachronizmu. Patrzyliśmy z lekkim dystansem na metodę „cierpliwego oka” i postawę „niespiesznego przechodnia”, zafascynowanego ludzką twarzą, z życzliwością patrzącego na świat, której hołdował autor „Spotkań”.

562

Nie chcę powiedzieć, że teraz czuję się już przekonany, że z wszystkim, o czym kiedyś mówił Karabasz, się zgadzam. To nie tak. Zawsze jednak gdy oglądam jakiś dokument, łapię się na tym, że patrzę na niego przez pryzmat tych kilku zasad obowiązujących dokumentalistę, o których mówił Profesor. Czytając książkę Mikołaja Jazdona „Kino dokumentalne Kazimierza Karabasza”, zdałem sobie sprawę, jak duży wpływ na kształt polskiego kina miał autor „Ludzi z pustego obszaru” i jak wiele to kino w gruncie rzeczy mu zawdzięcza.

Karabasz ma szczęście, że ma Mikołaja Jazdona – inteligentnego, wnikliwego widza, filmoznawcę, że tak powiem, czułego, który nie boi się wyznać, jak wiele znaczą dla niego jego filmy. Jazdon, jeden z najlepszych znawców filmu dokumentalnego w Polsce, przeczytał wszystko, co wiąże się z autorem „Muzykantów” (dotarł nawet do prywatnego archiwum dokumentalisty) i wszystko zobaczył (chociażby spektakle teatru telewizji, które realizował Karabasz, o czym mało kto wie). W tej książce, która jest efektem prawdziwie benedyktyńskiej pracy, znajdziemy zarówno klimat epoki, w której przyszło tworzyć Karabaszowi, jak i jego bohaterów – na przykład Franka Wróbla ze słynnego filmu „Rok Franka W.” oraz z nakręconej w 2006 roku swoistej kontynuacji, „Pana Franka”. Jazdon poświęca też sporo miejsca działalności teoretyczno-filmowej Karabasza oraz stara się dowieść, że jego wizja kina, wbrew temu, co powszechnie się sądzi, ciągle ewoluuje, czego dowodem są najnowsze filmy ponad 70-letniego reżysera, skręcające wyraźnie w kierunku formy pojemniejszej – trochę eseju, a trochę dziennika.

563

Dzisiaj Kazimierz Karabasz funkcjonuje na marginesie, jest outsiderem, realizującym samodzielnie i po cichu kolejne filmy małą cyfrową kamerą, którą się tak bardzo zachwycał podczas wykładów w Poznaniu. Jazdon nie ma ambicji, by swoją książką na siłę wprowadzić mistrza ponownie na świecznik, bo wie, że on by tego raczej nie chciał; pragnie tylko pokazać, jak wiele jego filmy ciągle mogą nam dać.


Fragmenty filmów Kazimierza Karabasza (prod. WFD) pochodzą z wydanego przez Narodowy Instytut Audiowizualny zbioru
w ramach serii „Polska Szkoła Dokumentu”.

pnbsp;tej książce, kt