O wystawie Tadeusza Rolkego  we Lwowie

O wystawie Tadeusza Rolkego
we Lwowie

Aleksandra Hirszfeld

Rymanów, Bełz, Uman, Działoszyce, Kock, Kozienice czy Przysucha. Żydowski sztetl to nieistniejąca przeszłość. Odłamki tej przeszłości dokumentuje na swoich zdjęciach Tadeusz Rolke

Jeszcze 1 minuta czytania

Tadeusz Rolke, „Tu byliśmy”. Centrum Historii Miejskiej Europy Środkowo-Wschodniej, Lwów, 26 marca – 26 kwietnia 2010

26 marca 2010 roku odbyła się ósma już (po  Warszawie, Lublinie, Tarnowie, Die, Trewirze, Berlinie i Bratysławie) odsłona niezwykle prywatnego zapisu śladów pozostałych po chasydzkich Żydach, którzy zamieszkiwali w głównej mierze obszary byłej Galicji. Projekt Tadeusza Rolke „Tu byliśmy” po raz pierwszy prezentowany jest na Ukrainie.

Czterdzieści czarno-białych fotografii. Wśród nich kilka niespodziewanych, bo premierowych (m.in. zrobiony dwa lata temu kadr Szarogrodu). Rolke robi klasyczne zdjęcia, zupełnie nie trendy. Wszystkie kryją w sobie klimatyczną „zaśniedziałość”, osadzoną na fotografowanych obiektach. Wydobyte z pamięci, niemodne, zapomniane, nieznane. W 1994 roku Rolke, przejeżdżając przez Bełz, całkiem przypadkowo zrobił kilkanaście klatek, które dopiero trzy lata później określił jako początek nowego cyklu. Całość w szczególny sposób nawiązuje do prac nieżyjącego już rosyjskiego fotografa, Romana Wiszniaka.

Tadeusz Rolke „Działoszyce” z cyklu „Tu byliśmy”Świat sprzed II wojny światowej, świat żydowskich mieszkań, codziennego życia, rytuałów, zostaje tutaj dopowiedziany symbolicznymi znakami budowli-duchów, często zrujnowanych, pokrytych pajęczyną i kurzem. Na zdjęciach Rolkego nie ma już ludzi, ich nieprzeciętnych twarzy czy detali ubrań, są jedynie pozostawione po tamtych czasach, nieco wyblakłe i wyparte ślady: mury, ruiny, ułamki kształtów, charakterystycznych symboli.

Będący ciągle w procesie projekt „Tu byliśmy”, to prywatne praktykowanie kultury pamięci; wygrzebywanie śladów historii, śladów tego, co różne, podległe niepamięci, a zarazem tożsame z tym, co fundamentalne i widoczne. To, jak mówi sam autor, próba wzbudzenia ciekawości miejsca, w którym się mieszka. Zapomniane budynki lub ich fragmenty, niekształtne ruiny stojące tuż obok naszego miejsca zamieszkania czy pracy, na nowo stają się centrum fotograficznego kadru. To również próba utrwalenia tego, co nieuchronnie znika. Część budynków sfotografowanych przez Rolkego – może ostatnich, które pamiętają jeszcze czasy przedwojenne – już teraz została przeznaczona do rozbiórki…

Tadeusz Rolke w Lwowskim Centrum Historii Miejskiej
Europy Środkowo-Wschodniej