dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Dwie tajemnice

Literatura Tomasz Fiałkowski

Moi rówieśnicy zaczytywali się w Karolu Mayu, ja wolałem „Kamień Księżycowy” Williama Wilkie Collinsa. Nie wstydzę się tego wyboru

Cóż to była za książka! Olbrzymi diament zdobyty niegdyś w Indiach przez angielskiego oficera i hinduscy kuglarze, którzy tropem klejnotu docierają na angielską prowincję. Nocna kradzież rozdzielająca na długo zakochaną parę. Służąca z przeszłością, zadurzona w paniczu i znajdująca śmierć w ruchomych piaskach. Obłudny kuzyn bohaterki skrywający pod maską filantropa twarz rozpustnika i oszusta. Zacny kamerdyner zaczytujący się w „Robinsonie Crusoe”. Wreszcie – sierżant Cuff, przybyły z Londynu, by rozwikłać zagadkę.

Moi rówieśnicy zaczytywali się w Karolu Mayu, ja wolałem „Kamień Księżycowy” Williama Wilkie Collinsa. Nie wstydzę się tego wyboru: Collins (1824-1889), przyjaciel Dickensa, to w końcu jeden z twórców powieści kryminalnej. Intryga „Kamienia...” jest pomysłowa, a konstrukcja precyzyjna, mimo wielości narratorów. No i dwunastolatek mógł się z tej lektury dowiedzieć, że istnieje coś takiego jak opium i czym grozi jego nadużywanie. W połowie lat sześćdziesiątych wiedza ta nie była w Polsce powszechna.

Wróciłem do tej powieści, bo przeczytałem „Podejrzenia pana Whichera” Kate Summerscale. Współczesna pisarka angielska, rocznik 1965, w książce chwalonej przez Doris Lessing i Johna le Carré rekonstruuje historię zbrodni popełnionej 30 czerwca 1860 roku w Road Hill House, rezydencji państwa Kent w hrabstwie Wiltshire. Tworzy przy tym szczegółowy obraz epoki, od drobiazgów życia codziennego po działanie policji i sądów, od kuchni i pralni po idee religijne. To właściwie antropologiczne studium czasów wiktoriańskich, pokazujące funkcjonowanie rodziny i państwa, relacje międzyklasowe i przemiany świadomości społecznej.

Kim jednak był pan Whicher i co ma wspólnego z powieścią Collinsa? Inspektor Jonathan Whicher, jeden z pierwszych angielskich detektywów, mianowanych w 1842 roku, skierowany został do rozwikłania zagadki Road Hill House w dwa tygodnie po zbrodni. Sprawa, która szybko nabrała ogromnego rozgłosu, doprowadziła go do odejścia z policji, choć jego podejrzenia okazały się słuszne. Collins śledził postępy śledztwa i wykorzystał jego wątki pisząc kilka lat później „Kamień Księżycowy”. A pierwowzorem (choć nie fizycznym) sierżanta Cuffa był, jak twierdzi Kate Summerscale, właśnie Whicher.

Świadomość związku, jaki łączy obie historie, wywołuje spory wstrząs poznawczy. Analogie są przekonujące, z tą najważniejszą w postaci poplamionej nocnej koszuli jako koronnego dowodu. Z drugiej strony – jakaż przepaść między uwzniośloną, romantyczną zagadką u Collinsa a realiami prawdziwej zbrodni!

W „Kamieniu Księżycowym” osią intrygi jest kradzież – jeśli ktoś ginie, to śmierć stanowi dlań wybawienie, jak dla nieszczęśliwej Rosanny Spearman, albo słuszną karę, jak dla perfidnego Godfreya Ablewhite’a. Na Road Hill mamy do czynienia z morderstwem, i to szczególnie odrażającym: trzyletni synek państwa domu, Saville Kent, ginie z poderżniętym gardłem, a jego ciało trafia do dołu z nieczystościami. Do morderstwa przyzna się po kilku latach jego przyrodnia siostra Constance – zapewne jednak miała wspólnika.
Tej historii nie dałoby się opowiedzieć, jak to czyni Collins, z dystansem i humorem... U wiktoriańskiego pisarza mamy sielski nastrój wiejskiej rezydencji (nawet jeśli niektórzy jej goście są głupcami albo skrytymi łajdakami) i pociągający urok tajemnicy. U Kate Summerscale – duszny klimat zamkniętego dla obcych domu, świat tłumionych emocji i dojrzewających latami obsesji, które znajdują ujście w akcie nie tylko okrutnym, ale też symbolicznie poniżającym ofiarę. Wymierzonym zresztą nie tyle w zamordowanego braciszka, ile w macochę i ojca.

A więc przypowieść o oswojeniu i przetworzeniu przez kulturę popularną tego, co oswoić najtrudniej? Nie tylko. Kate Summerscale sumiennie zbadała dalsze losy swoich bohaterów, gotując czytelnikowi niespodziankę. William Kent, rodzony brat Constance i zapewne wspólnik w zbrodni, zajął się biologią morza i w 1884 roku wyjechał na Tasmanię, a później do Australii, by dokumentować faunę i florę Wielkiej Rafy Barierowej. Przyroda była jego pasją: hodował w domu sowy błotne, opracował projekt hodowli sztucznych pereł. Fascynowało go wszystko, co „łuskowate, porowate, grudkowate i dziwaczne”, a szczególną miłością darzył baobaby.

Constance, zwolniona w 1885 roku z więzienia, wkrótce dołączyła do Williama i jego żony. Zmieniła nazwisko i jako Emilie Kaye zajęła się pielęgniarstwem. Opiekowała się ofiarami epidemii tyfusu, pracowała w kolonii dla trędowatych i w instytucie dla młodocianych przestępców. Dożyła setnych urodzin, uroczyście obchodzonych w 1944 roku: z telegramami od króla i królowej oraz kwiatami od arcybiskupa Sydney. Składający życzenia nie znali oczywiście prawdziwej tożsamości jubilatki.

Więc może – zbrodnia odkupiona? Za siebie i brata? „Podejrzenia pana Whichera” są lekturą chwilami nieprzyjemną, chwilami nieco nużącą, ale tajemnice i pytania w tej książce ukryte pozostają z nami. I pewnie nigdy ich nie rozwikłamy.

Tomasz Fiałkowski, ur. 1955, absolwent prawa i historii sztuki UJ, krytyk, prowadzi rubrykę Lektora w „Tygodniku Powszechnym”, redaguje „Książki w Tygodniku”; rozmówca Stanisława Lema, biograf Jerzego Turowicza.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

  • Wydanie: 33
  • Data: 06.2010

Teatr

O Needcompany na dwa głosy

Katarzyna Tórz/Ana Brzezińska

Teatr

Błędne koło krzywej prawdy

Katarzyna Tórz

Film

Być jak Michael Cera

Kaja Klimek

Sztuka

ZBIEGI OKOLICZNOŚCI:
Jan Lebenstein

Piotr Kłoczowski

Rozmowy

Kat i ofiara na jednym łańcuszku

Rozmowa z Krzysztofem Garbaczewskim

Teatr

Sztuki teatralne Mateusza Pakuły

Agata Dąbek

Muzyka

Dzieci wojny. Jądro ciemności

Tomasz Cyz

Felietony

ARCHEOLOGIA PRZYSZŁOŚCI:
Internet i rewolucja

Mirek Filiciak / Alek Tarkowski

Literatura

Życie przez chwilę nieśmiertelne

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Architektura pamięci

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Życie pośmiertne Sherlocka Holmesa

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Umberto Eco, „Cmentarz w Pradze”

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Sztuka i krew, czyli nowy Rankin

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Tonia z Polski

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Tylko trzysta stron

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Jak wygląda szpieg?

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Piaski i mokradła

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Długie cienie

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Na pograniczu

Tomasz Fiałkowski

Produkty uboczne

BŁĄD:
Arcybispup, czyli ze wspomnień redaktora

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
„Gdy nadejdzie dzień twojej śmierci...”

Tomasz Fiałkowski

Felietony

„ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA”:
W sieci stereotypów

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Nie czytać przy kolacji!

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Sztokholm trochę inny

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Zbrodnia i grzyby

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Śniegu tren

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Cyganie na norweskich drogach

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zacny Chińczyk

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Pospolite, skandynawskie zbrodnie

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zagadka zza miedzy

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Monstrum z Czarnogóry

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Wykopaliska

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Bezpieczne morderstwo

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Mroczna idylla

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Pan Robinson

Tomasz Fiałkowski

Literatura

O nowym tomiku Świetlickiego

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Torba na głowę

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Norwid kryminału

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Edynburg i sobowtóry

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Pospolite, skandynawskie zbrodnie

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zielonooka socjopatka

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Bez posłowia

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Sen o Paryżu

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA
RUDEGO KOTA:
Mistrzynie
zbrodni

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA
RUDEGO KOTA:
Powroty i pożegnania

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Droga przez mrok

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA
RUDEGO KOTA:
Życie i śmierć na wyspie

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Skromna propozycja

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zbrodnia na scenie

Tomasz Fiałkowski