W „Widzialnym świecie” Slouka podejmuje próbę wpisania jednostkowego przeżycia w wielką historię. Niestety czasem ociera się o banał i uderza w przesadnie sentymentalne tony.
„Niniejsza książka jest powieścią. Postaci, wydarzenia i dialogi są wytworem wyobraźni autora i nie należy uważać ich za rzeczywiste. Wykorzystanie przez autora imion i nazwisk autentycznych osób, żyjących i nieżyjących, oraz rzeczywiście istniejących miejsc na potrzeby fabuły nie zmienia całkowicie fikcyjnego charakteru dzieła” – donosi Slouka. To trochę burzy mój pomysł na tę lekturę, bo spodziewałem się raczej, że wszystkie historie opisane przez autora są głęboko zakorzenione w jego życiu. Tymczasem Slouka postanawia przechytrzyć czytelnika i ustawić na tej samej szali – prawdę i fikcję. Prawdą jest w „Widzialnym świecie” tło historyczne – druga wojna światowa, konflikty polityczne, fikcją – dzieje miłości jego matki i tajemniczego Tomasa, członka ruchu oporu, uwikłanego w aferę związaną z zabójstwem Reinharda Heydricha. Slouka dokonuje w powieści przewartościowania. To miłość, a nie wojna ma tutaj dramatyczne rysy. Historia majaczy gdzieś w oddali, jest zrzucona na drugi plan.
Mark Slouka, „Widzialny świat”.
Przeł. Sebastian Musielak, Czarne, Wołowiec,
284 strony, w księgarniach od maja 2010Ivana, matka narratora, nawiązała romans znając już jego ojca. Urodzony w Ameryce syn Antonina Sedláka, czeskiego emigranta, postanawia poznać prawdę i wyrusza w podróż do Europy. Punktem docelowym jest Praga, gdzie mieszkali jego rodzice. Stara się poznać jak najwięcej szczegółów dotyczących tajemniczego romansu, ale też zgłębić historię rodziny. Często fikcja okazuje się ciekawsza od życia, więc narrator puszcza wodze fantazji i zaczyna zmyślać. Pisze swój scenariusz losów bohaterów, przekształca ich historię tak, aby pasowała do jego założeń.
Tym, co może odstręczać od lektury powieści Slouki, jest język. Cała książka składa się z samych aluzji i metafor, a barokowa składnia sprawia, że nie zawsze są one czytelne. „Widzialny świat” ma formę wspomnień, które nie układają się w całość. W pierwszej części powieści narrator wodzi nas za nos. Nie zachowuje chronologii, na zmianę potwierdza i zaprzecza. Opisuje świat widziany oczami dziecka, więc można mu wybaczyć to zaburzenie logicznego porządku. Później, w miarę jego dojrzewania, opowieść staje się coraz bardziej logiczna i spójna. „Widzialny świat” jest ciekawą próbą uchronienia przeszłości przed zapomnieniem, ale język powieści pozostawia wiele do życzenia i odbiera sporo lekturowej przyjemności.
Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.