Edward Pasewicz, „Drobne! Drobne!”

Karol Francuzik

Pasewicz pokazuje, że możliwy jest triumf wiersza nad rzeczywistością, zwycięstwo twórczego pisania nad dokumentowaniem

1 minuta czytania

Edward Pasewicz bez wątpienia należy do najciekawszych poetów przed czterdziestką. Najnowszą książką „Drobne! Drobne!” (nominacja do tegorocznej nagrody Silesius) udowadnia, że nie mylili się ci, którzy w tej literackiej gonitwie postawili na niego. Po ciemnym poemacie „th” (2006) i nieco artystowskim projekcie „Henry Berryman Pięśni” (2007) poznański autor powraca w najlepszym stylu. Nie zawiodą się ci, którzy czekali na poezję na miarę słynnego debiutu „Dolna Wilda” (2001), czy też książki „Wiersze dla Róży Filipowicz” (2004).

Edward Pasewicz, „Drobne! Drobne!”.
Wydawnictwo WBPiCAK, Poznań, 58 stron,
w księgarniach od marca 2009
Czy to oznacza, że poeta cofa się po zużyte przez siebie motywy, by po raz kolejny się nimi nasycić? Nic bardziej mylnego. Jeżeli powraca, to aby pokazać, że możliwy jest triumf wiersza nad rzeczywistością, zwycięstwo twórczego pisania nad dokumentowaniem, wygrana świadomości stylu, w jakim się mówi, nad światem, w którym język się już tylko strzępi. To także sukces swawoli snu – mimowolnych skojarzeń, powiązań i związków w wierszu. Dziwimy się tej osobniczej gadaninie i ulegamy jej.   

To, co było dotychczas tak charakterystyczne dla wierszy Pasewicza, urzeka i tym razem. Jest lekkość, jasność i przejrzystość frazy. Jest muzyka strofek, dynamika i lojalność słowa. Bo te wiersze nie wkręcają. Choć przecież są tylko (aż) literacką konstrukcją, to jakoś się im wierzy; nie mogą być prawdomówne (bo nie o prawdę im chodzi), a mimo to dają poczucie uczciwości. Tu się przestrzega reguł i szanuje czytelnika.

Pozostaje oczywiście Pasewicz rytualnym stylistą, wylewnym muzykiem zakochanym w brzmieniu. I to słychać w tej książce najbardziej – konstrukcja wiersza podporządkowana jest dźwiękom, rytmom, czasem słowom na wydechu. Wystarczy sięgnąć po takie wiersze, jak „Stygnące stygmaty”, „Oratorium sodowe” czy „Mistyczna Marzena” (to pierwsze z brzegu przykłady), by cieszyć się z poetą sprawnością kataryniarza, by odnaleźć w wierszu „Freski, chwasty, rozbłyski”. Bo niby jest to samo, ale za każdym razem inaczej.

51 świetnych wierszy. Na imprezę, do łóżka, do kina. Lub zamiast.