Surrealistyczne tropy w fotografii polskiej po 1945 roku

Adam Mazur

Surrealizm w polskiej sztuce stał się modny już jakiś czas temu. Zaczęło się od zmęczonego rzeczywistością malarstwa, teraz czas na fotografię. I to w dodatku historyczną

Jeszcze 1 minuta czytania

„Surrealistyczne tropy w fotografii polskiej po 1945 roku”, Galerii Asymetria Warszawa, kuratorzy: Rafał Lewandowski i Patryk Komorowski, 18 stycznia – 4 marca 2011.


Marek Piasecki T1”, ok.1962Pierwszą próbą przepisania istniejącej już historii fotografii polskiej pod kątem wątków surrealnych podjął Patryk Komorowski i Rafał Lewandowski w trakcie ostatniego Miesiąca Fotografii w Paryżu. Rozwinięciem dedykowanej „duchowi surrealizmu” ekspozycji z galerii Baudoin-Lebon jest przygotowana w warszawskiej Galerii Asymetria wystawa „Surrealistyczne tropy w fotografii polskiej po 1945 rokuˮ. Gęsto powieszone i nieopisane na pierwszy rzut oka fotografie są swoistym tour de force wobec utartej lektury obrazów autorstwa gigantów w rodzaju Zofii Rydet, Jerzego Lewczyńskiego, Zbigniewa Dłubaka, Bronisława Schlabsa czy Marka Piaseckiego. To właśnie z ich twórczości kuratorzy wystawy – Rafał Lewandowski i Patryk Komorowski – wybrali surrealizujące mniej lub bardziej motywy.

„Uważne obserwacje wybranych elementów polskiej fotografii drugiej połowy XX wieku – pisze Komorowski w tekście wprowadzającym do wystawy – pozwalają odnaleźć obrazy, których technika, strategie, motywy i atmosfera przywołują wizualny wszechświat poetyki surrealizmu”. Wszechświat to może nieco na wyrost, ale na pewno kilka elementów ze słownika surrealistycznego da się tu wyłapać. Druga odsłona efektów autorskich badań kuratorów nad nieistniejącym, widmowym surrealizmem w polskiej fotografii, kładzie nacisk na anatomię (erotycznego) pożądania. Jednak nie jest to prosta wystawa aktów. Ciekawym i ryzykownym zarazem ruchem interpretacyjnym wydaje się połączenie erotyki z polityką – wyraźnie widoczną we flankujących ekspozycję zdjęciach Marka Piaseckigo (fotografia bez tytułu przedstawiająca wschód słońca) i Jerzego Lewczyńskiego („W stronę ojczyzny”).

Eksponowane na wystawie prace pochodzą z pierwszych trzech dekad PRL. Wpisują się zatem w różne konteksty polityczne i artystyczne. Ryzykowne może wydać się także niektórym odbiorcom prezentowanie na wystawie zdjęć artystów, którzy nigdy nie byli surrealistami. Jak deklarują jednak kuratorzy: „Wszyscy jednak dali dowód działalności surrealistycznej, gdzie poetyka surrealizmu stanowiła (w różnych momentach ich drogi artystycznej) horyzont teoretyczny i praktyczny, pozwalający im na przeciwstawianie się normom socjalnym i estetycznym, wymuszonym przez państwo”.

Aby łatwiej uchwycić sens ekspozycji, została na nią nałożona siatka surrealistycznych kategorii sugerujących poszczególne części wystawy, takich jak: znalezisko, wędrówka, model wewnętrzny, erotyzm, pismo automatyczne, czarny humor. Jeśli ten ciekawy zabieg połączymy z faktem, że na wystawie znalazły się oprócz bardzo znanych także po raz pierwszy pokazywane zdjęcia najlepszych polskich fotografów, to mamy do czynienia z sytuacją niecodzienną – z ekspozycją, której nie można nie zobaczyć.

Misternie skonstruowana wystawa „Surrealistyczne tropy w fotografii polskiej po 1945 roku” zapewne nie sprawi, że przeciętnemu odbiorcy sztuki współczesnej surrealizm Polski Ludowej przestanie kojarzyć się wyłącznie z przaśnymi scenami rodem niczym z filmów Barei, ale z pewnością ten proces swoistej sublimacji może uruchomić.


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.