BŁĄD:
System rządzi, System błądzi

Katarzyna Tórz

Błąd Systemu jest być może jedyną sytuacją, kiedy dotkliwie zdajemy sobie sprawę z funkcjonowania tej makrostruktury

Jeszcze 2 minuty czytania

Błąd w dowodzeniu, błąd w sztuce lekarskiej, błąd pilota, błąd w obliczeniach, błąd logiczny, błąd rejestracji, błąd językowy, błędne tłumaczenie, błędna ocena sytuacji... Błąd Systemu.

Błądzenie jest rzeczą ludzką, a nawet – jak dowodził Nietzsche – odróżnia nas od zwierząt. Nie jest to jednak stan pożądany i czujemy obowiązek go zwalczać. Jeśli tkwi się w błędzie po uszy, należy się sprzeciwić. Powtarzanie go równoznaczne jest z poddaniem się mylnemu sądowi i szkodzi. Jednak kiedy poddajemy się energochłonnej walce ze stałym parametrem wpisanym w życie – z zasadą popełniania małych i większych błędów – nie dostrzegamy przeciwnika, na którego skórze zbudowaliśmy wszystkie imperia i który warunkuje bycie. Mowa o Systemie. Zasady funkcjonowania tego makroba czynią z niego naczelnego zarządcę i dystrybutora błędu.

rys. surdabsBłąd Systemu można rozumieć na wiele sposobów i często przybiera on dość niewinne, choć uciążliwe formy – awarii, nieporozumienia, czy pomyłki. Jednak te powszechne zjawiska mają różną skalę i konsekwencje. Źle przetłumaczone słowo na oficjalnym spotkaniu może prowadzić do zakłopotania przykrytego dyplomatycznym uśmiechem (por. tekst J. M. Kłoczowskiego w tym numerze), może też demaskować brak kompetencji i wywołać międzynarodowy skandal – jak miało to miejsce w przypadku błędnego przemówienia wygłoszonego przez hinduskiego ministra spraw zagranicznych S.M. Krishne na zgromadzeniu Narodów Zjednoczonych. Polityk przez kilka długich chwil czytał przemówienie przedstawiciela Portugali, wygłoszone wcześniej.

Źle wprowadzony numer PIN przy kolejnej próbie może zablokować ciąg zaplanowanych działań, a w efekcie doprowadzić do osobistej katastrofy. Błąd pilota zazwyczaj analizowany jest nie tylko na poziomie magicznej czarnej skrzynki. Co jednak począć ze świadomością, że może to, w czym jesteśmy osadzeni – czyli świat u samych podstaw – w swej immanentności, podstawowej strukturze i celu, oparty jest na błędzie? Skąd przekonanie, że ktokolwiek (lub cokolwiek) jest odpowiedzialny(e) za stworzenie świata, uczynił(o) to w dobrej wierze i nie opierał(o) się w pierwotnych intencjach na błędnych założeniach, które sabotują efekt tego aktu założycielskiego?

rys. surdabsPrzeczucie takiej druzgocącej diagnozy może nie być bliskie wszystkim, jednak wielu może je dostrzec jako błąd rozproszony, generalną zasadę rozbitą na wiele drobnych kawałków. Drobiny roztrzaskanego zwierciadła Urfehler (prabłędu) tkwić mogą w drobnych doświadczanych na co dzień błędach, często podszytych duchem absurdu i utraty kontroli nad losem. Błędne decyzje można przypisać podmiotowi, który je podjął, i – o ile nie jest to podmiot kolektywny i anonimowy w postaci korpusu urzędników, centrali firmy lub innych emanacji Systemu – to właśnie jednostkę obarcza się konsekwencjami błędu lub wywołuje w niej odpowiedni stopień poczucia winy. Bywa tak z błędami młodości, mniej lub bardziej poważnymi (zob. sondę uliczną Agnieszki Słodownik), błędami w obliczeniu zadania z matematyki lub spóźnieniem się na samolot. O wiele poważniejsze jest przyjęcie błędnych założeń i opieranie na nich postępowania. Zakotwiczone w miliardach procedur, decyzji i strategii błędy powodują konkretne skutki – w wyniku błędnego działania przekraczany jest wtedy najbliższy krąg oddziaływania i następuje ingerencja w los innych. Wystarczy nazwać błędem zaplanowaną militarną akcję eksterminacji cywilów (w pierwotnym założeniu, celem ataku jest zazwyczaj magazyn broni albo baza wojskowa), aby zneutralizować ten czyn, uzyskać warunkową jego akceptację i liczyć na amnezję. Wystarczy zapomnieć o tym, że kiedyś entuzjastycznie popierało się czyjąś wojnę, by teraz nazywać ją „poważnym błędem”. Wystarczy powołać się na błąd kartograficzny i zająć czyjeś terytorium, uznając je za własne.

Niebieski ekran śmierci

(Blue screen of death) to widok ekranu komputera (białe litery ma niebieskim tle) oznaczający poważny błąd systemu operacyjnego Microsoft Windows. Nazywany jest także „Stop Error”. W wyniku błędu krytycznego komputer informuje o tym, że mogło lub może dojść do uszkodzenia hardware’u i przestaje reagować na polecenia. Niebieski ekran śmierci stał się memem popkulturowym i bywa porównywalny do zawału serca systemu.

Błąd rozprzestrzenia się niczym wirus zniszczenia. „Niebieski ekran śmierci”, oprócz ostatecznych konsekwencji dla Systemu operacyjnego w komputerze, jest też metaforą sytuacji, w której błąd osiągnął swoje apogeum i nie daje już szans na przewalczenie go w środowisku, jakiemu zawdzięcza swoje zaistnienie. Błąd krytyczny ewokuje do powstania czegoś nowego, narodzonego na ruinie.

Błąd Systemu jest też być może jedyną sytuacją, w której dotkliwie zdajemy sobie sprawę z funkcjonowania tej makrostruktury. Choć ostatnio System najbardziej lubi rozwijać i otaczać czułością coraz bardziej rozbudowane Systemy bezpieczeństwa, nie dają one wcale tego, co obiecują. Zamiast pozwalać czuć się bezpiecznie, wzmacniają nasz lęk i poczucie utraty kontroli nad własnym życiem. Nie wspominając o tym, że w tych Systemach każdy błąd może zaowocować niewyobrażalnie poważnymi konsekwencjami. Nawet jeśli są wynikiem błędu Systemu. Przekręcenie nazwiska spowodować może wpisanie go na amerykańską „no fly list” (na której widnieją setki tysięcy obywateli świata podejrzewanych o działalność terrorystyczną), a nadgorliwa kontrola bezpieczeństwa na lotnisku może uziemić przypadkowego podróżnego na wiele godzin w pokoju przesłuchań, ponieważ podróżował z czekoladowym jajkiem-niespodzianką.

rys. surdabsBłąd za błędem, cios za ciosem. Trwając w upadku, uczymy się żyć z błędem, a więc w błędzie, i jakoś go oswajać. Uwzględniając oczekiwania tak wymagającego przeciwnika, należałoby uzbroić się w procedury awaryjne, wzorce słusznego postępowania niwelującego skutki błędu. O ile jednak System rozlicza nas z każdego niemal pospolitego błędu, wymagając skruchy i zadośćuczynienia (błąd w deklaracji podatkowej, niedopełnienie procedur, życie poza prawem etc.), o tyle nikt nie rozlicza makroba z jego własnych błędów, czasem o charakterze fundamentalnym. To trick – jesteśmy tolerowani, o ile godzimy się na błąd założycielski. Bo właściwie co mielibyśmy zrobić? Pryncypia zrodzone z błędu można diagnozować i rozważać, lecz trudno je skutecznie podważyć.

Można głośno szczekać, korzystając z dobrodziejstwa wolnych mediów. Ujadanie psa stróża (watch dog) Systemu, pomaga dostrzegać i podejmować próbę nagłaśniania jego błędów – zwłaszcza tych, które są trywializowane, a następnie przykrywane warstwą milczenia i niepamięci.