dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

„Amerykanka”

Sztuka Lidia Pańków

Jeśli archiwa fotograficzne kojarzą się ze zbiorem chaotycznym i męczącym, to wydana niedawno książka prezentująca dorobek Zofii Chomętowskiej udowadnia, że mogą być również przyjemną, wręcz frywolną zabawą

„Amerykanka” to książka skromna i skończona, która uwodzi odbiorcę z całą edytorską mocą. Trud przedzierania się przez gęstwinę obrazów z przeszłości, wyławiana sensów, szukania perełek zostaje czytelnikowi-widzowi oszczędzony. Dostajemy cykl zdjęć nowoczesnych, atrakcyjnych i zabawnych. Autorzy zbioru – fotograf Kuba Dąbrowski i kurator Kuba Śwircz – trafili na trop, który pozwolił pokazać frywolne oblicze prac wybitnej przedwojennej dokumentalistki, znanej przede wszystkim ze zdjęć portretowych i pejzażowych rodzinnego Polesia. 

W „Amerykance” oglądamy stylowe domy letniskowe, luksusowe limuzyny, eleganckie pensjonaty, miejskie arterie i place, gościnne werandy, wczasowiczów na leżakach i narciarzy na stokach. Zwiedzamy górskie kurorty, mijamy falujące łąki, a czasami natrafiamy na dzikie, ale nadzwyczaj dobrze odżywione zwierzęta.

„Amerykanka”, Zofia Chomętowska / Kuba Śwircz,
Kuba Dąbrowski.
Fundacja Archeologia Fotografii,
Warszawa, 88 stron, w księgarniach od czerwca 2011
Kluczem doboru prac było pojęcie on the road – „fotografii drogi”, czy raczej „fotografii bycia w drodze”. Podbój przestrzeni połączony z zapalczywą dokumentacją ma oczywiście swoje korzenie w Ameryce lat 20. XX wieku. Klasycy gatunku: Walker Evans, Robert Frank i Stephen Shore, jeździli po bezkresnym kraju i portretowali przedstawicieli różnych klas społecznych. Współtworzyli mit fotografa-podróżnika, który eksploruje przepastne tereny, dociera do odległych wsi, podbija peryferia i daje bezlitosne świadectwo realiów życia, w którym brutalizm miesza się z liryzmem. Jak pisze Susan Sontag w eseju „O fotografii”, jest to mit o korzeniach Whitmanowskich, „nakaz dokładnego rejestrowania w ekstrawaganckiej szczerości amerykańskiego stylu przeżywania świata”. Szkoła Amerykańska znajdowała się na antypodach europejskiej tradycji fotografii stylizowanej, przeestetyzowanej i fabrykowanej na potrzeby narcystycznego mieszczaństwa.
 

Autorom nie chodziło jednak o wciśnięcie Chomętowskiej w jakiś interpretacyjny kontekst, czy zestawienie jej z kolegami działającymi w Nowym Świecie. Tytuł „Amerykanka” sygnalizuje klimat fotograficznego cyklu, nawiązuje do mitu, prowokuje i puszcza oko do czytelnika. Jak zaznacza Kuba Śwircz, Stany Zjednoczone były dla Zofii Chomętowskiej krainą równie daleką, jak dla nas Druga Rzeczpospolita. Mamy tu więc sytuację pararelnego dystansu poznawczego, której nikt nie ma zamiaru negować.

„Amerykanka” to także bezpośredni cytat z pewnego zdjęcia artystki. Widzimy okno. Na wąskim parapecie stoją rachityczne rośliny doniczkowe, rząd butelek z kapslami i puchaty kot, w jego futrze igrają płomyki światła. Wszystko za pękniętą szybą, na której ktoś niezdarnie, drukowanymi literami napisał: „Amerykanka”. Tak nieumiejętnie, a może nonszalancko, że litery się rozłażą, a farba nie trzyma się czcionki. Cóż to za pomieszczenie? Czy to bar w małym miasteczku? Nasza ciekawość musi pozostać niezaspokojona. Na pewno ten swojski widok i byle jaki napis uderzają we wszelkie popularne wyobrażenia amerykańskości. Żadnych tu oznak glamouru przemysłowych miast Ameryki, czy heroizmu pionierskich zdobywców Dzikiego Zachodu.

Zofia Chomętowska znalazła się w drodze nie przypadkiem: jako wybitna fotografka podpisała kontrakt z Ministerstwem Komunikacji. Nie był to więc romantyczny zryw w stylu prebeatnikowskim, tylko poważne zlecenie z ramienia państwowej instytucji. W podobnym trybie działali jej koledzy zza oceanu: Evans dla Farm Security Administration, Frank jako stypendysta Guggenheima. Umowa zobowiązywała autorkę do wykonania serii fotografii, promujących piękno rodzimej przyrody i kultury. Cykl miał zdobić składy kolei państwowych. Używała małoobrazkowego aparatu Leica – opanowanie tego sprzętu zapewniło jej silną pozycję w środowisku postępowych reportażystów. Tyle faktów.

Nie wszystkie zdjęcia, wybrane przez autorów z sześciuset odbitek udostępnionych przez Fundację Archeologia Fotografii, pochodzą z realizacji ministerialnego zamówienia. Wybór zaprezentowany w „Amerykance” nie poddaje się rygorom jakiejkolwiek naukowej konwencji. Panuje tu autorska dowolność: zdjęcia nie są opisane, a dopiero na końcu otrzymujemy możliwość usytuowania ich w czasie i przestrzeni. „Choć nie musisz tego czytać, wiedz, że” – anonsują redaktorzy, kontynuując grę z czytelnikiem i dopełniając koncept, by w książce unikać wszelkiego nadmiaru. Czy zatem dostajemy w ręce rzecz całkowicie neutralną?

Choć w swoim zwięzłym redaktorskim exposé Śwircz i Dąbrowski takiego słowa nie używają, obrazy układają się w cykl lifestylowy. Opowiadają o wzorach zachowań przedwojennych elit: wypoczywaniu, grach i zabawach towarzyskich, rekreacjach i aspiracjach. Obejmują całą sferę działań homo ludens – czynności trywialnych, pozbawionych patosu, pozainstytucjonalnych. Ładnych. Takich, w których miło jest się nam przeglądać. A jeśli sparafrazować tezę Dorothei Lange, że każdy portret jest autoportretem fotografa, „Amerykanka” staje się portretem zbiorowym: Chomętowskiej, Śwircza, Dąbrowskiego i nas samych, wciągniętych do opowieści o dostatnim kraju, w którym krój garnituru czy pogawędka przy barze kawowym są nie mniej ważne niż patriotyczny zryw.

Lidia Pańków, dziennikarka i redaktorka. Zajmuje się kulturą wizualną.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Sztuka

Surrealistyczne tropy w fotografii polskiej po 1945 roku

Adam Mazur

Film

Festiwal w Cannes (7):
Jasny gwint!

Michał Oleszczyk

Figle

OSOBLIWY TATUAŻ BARBARY TORUŃCZYK!!!!

PUDELIT

Felietony

DOBRY WIECZÓR:
Strajk

Łukasz Gorczyca

Film

Obywatel Jądra Ciemności

Piotr Mirski

Literatura

CZYTELNIA:
Światy złożone

rozmowa z Łukaszem Orbitowskim

Literatura

Chłopcy jak malowani

Błażej Warkocki

Film

Festiwal w Gdyni

Jakub Socha

Felietony

PÓŁ STRONY:
Noc żywych Żydów; Ulica szmalcowników

Joanna Tokarska-Bakir

Sztuka

Simone Ruess w galerii Le Guern

Lidia Pańków

Sztuka

Naiwna wiara w reprezentację. Postdokument w CSW

Lidia Pańków

Sztuka

„W młodości mej niesytej” w Rastrze

Lidia Pańków

Sztuka

„Szklarnie” Anny Molskiej

Lidia Pańków

Sztuka

Archiwami w miasto

Lidia Pańków

Sztuka

„To” jest jak gest

Lidia Pańków

Sztuka

Kobiece ambiwalencje

Lidia Pańków

Sztuka

Projekt Nowoczesność

Lidia Pańków

Sztuka

Rozbrojenie Piotra Pardy

Lidia Pańków

Sztuka

Heidrun Holzfeind,
„Za Żelazną Bramą”

Lidia Pańków

Sztuka

Wystawa wystaw

Lidia Pańków

Sztuka

Fotografie Deborah Turbeville

Lidia Pańków

Sztuka

„Roni Horn aka Roni Horn”

Lidia Pańków

Sztuka

UWAŻNOŚĆ:
Utkane

Lidia Pańków

Sztuka

BIOGRAFIE:
Po co nam ikony?

Lidia Pańków