dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

Maria Poprzęcka

NA OKO:
Drink pod Zbawicielem

Maria Poprzęcka

W lipcu 2007 roku gigantyczna, wznosząca się ponad Rio de Janeiro figura Chrystusa Zbawiciela, w wyniku globalnego referendum została zaliczona do nowych 7 cudów świata. Jest cudem nielegalnym, jako że UNESCO, instytucja decydująca o wpisie na listę Światowego Dziedzictwa, oprotestowało referendum jako prywatną, nieformalną inicjatywę. Zastrzeżenia budziło m.in. wielkie zaangażowanie w głosowanie na rzecz Chrystusa z Rio ówczesnego (a obecnie goszczonego w Polsce) prezydenta Brazylii Luli da Silvy.

fot. Maria PoprzęckaTrwają ambicjonalne spory, czy Chrystus ze Świebodzina jest wyższy od brazylijskiego. Świebodziński, nawet podwyższony o złotą koronę, nie ma szans – stoi na równinie, rozpościerając ramiona ponad małomiasteczkową zabudową. Natomiast Chrystus z Rio z granitowej skały o wysokości 710 m, błogosławi „widok nr 1 na świecie”: topniejące w błękicie zatoki, lagunę, sławne plaże, miasto wciskające się pomiędzy strome, skaliste wzgórza.

Ten widok ceniono od dawna. Już od 1884 roku na Corcovado (czyli Garbusa) kursowała kolejka, którą zelektryfikowano jako pierwszą w Brazylii. Idea postawienia na skale figury Cristo Redentor powstała dla uczczenia stulecia niepodległości państwa. Konkurs wygrał inżynier Hector da Silva Costa, autorem twarzy i dłoni Chrystusa został polskiego pochodzenia rzeźbiarz francuski Paul Landowski (u nas bardziej znany z wysmukłej postaci św. Genowefy, stojącej na moście łączącym paryski lewy brzeg z wyspą św. Ludwika). Inauguracja w 1931 roku była wielkim wydarzeniem, także naukowo-inżynierskim – iluminacja projektu fizyka-noblisty Guglielmo Marconiego została włączona z urządzeń zainstalowanych na jachcie w Genui. Na pięćdziesięciolecie figurę umyto, a rocznicową iluminację uruchomił Jan Paweł II.

Parę lat temu Chrystusa Zbawiciela przygotowano do obsługi masowej turystyki. Powiększono widokową platformę, obok kolejki zainstalowano windy, ruchome schody i całą turystyczną infrastrukturę, sklepy, bary, toalety. Chrystus przyjmuje 300 tysięcy ludzi rocznie.

Nadmiarowa, oszałamiająca, niemal trudna do zniesienia uroda świata, jaka objawia się ze skały Corcovado, mało kogo przejmuje melancholią. Na widokowej platformie panuje nastrój ludowego festynu, ogłusza wesoły zgiełk, grupy kibiców (jesteśmy w Brazylii!) ryczą swoje bojowe pieśni i wznoszą sztandary. Wszyscy fotografują. Rzecz jasna siebie na tle panoramy, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsza jest fotka z rękoma rozpostartymi jak Zbawiciel, z jego statuą w tle. Nie jest łatwo, bo tłok, brakuje odejścia, więc żeby objąć i figurę i pozującą osobę fotografujący musi położyć się na ziemi. Ale nastrój jest przyjazny, mimo ścisku wszyscy cierpliwie ustępują sobie miejsca, zatrzymują, by innym nie zepsuć kadru, pomagają podnieść się leżącym na wznak fotografom, by co prędzej mogli kłaść się następni. Dużo radości i krzyku. Humory znakomicie podnosi narodowy drink – caipirinha – serwowany niedrogo w barze poniżej pomnika.

Wiadomo, że turystyka – od lat ulubiony temat antropologów kultury – walnie przyczynia się do desakralizacji świata. Jednak w żadnym chyba z miejsc świętych zeświecczenie symbolu religijnego nie uderza tak, jak na Corcovado, u stóp Zbawiciela. „Naśladowanie Chrystusa”, głoszone przez Tomasza a Kempis w najpopularniejszym po Biblii dziele chrześcijaństwa, zostaje tu sprowadzone do radosnej pantomimy. Naśladujemy Chrystusa, rozkładając ręce w zbawczym geście i śmiejąc się do kamery. Zgorszenie profanacją? Nie, proste spostrzeżenie. Widać nie ma w tym obrazy boskiej, skoro kilka lat temu arcybiskup Rio poświęcił wygospodarowaną z tyłu cokołu małą kaplicę pod maryjnym wezwaniem. Można tu wziąć ślub.

Trzeba też przyznać, że stojąc wobec panoramy rozpościerającej się spod Zbawiciela, nie sposób przyjąć zalecenia Tomasza a Kempis: „staraj się odciągać serce od rzeczy widzialnych, a zwracaj się ku niewidzialnym”. Te widzialne są tu cudem świata, dla zobaczenia którego warto żyć. A caipirinha? Jak najbardziej godna polecenia. Proste: pół limonki zgnieść z 2-3 łyżeczkami brązowego cukru, dodać pokruszony lód, zalać wódką pędzoną z trzciny cukrowej. Ale może być też czysta.

Maria Poprzęcka, historyk sztuki z Instytutu Historii Sztuki UW. Ostatnio opublikowała: „Oko, widzenie, sztuka. Od Albertiego do Duchampa” (słowo/obraz terytoria 2008).

NA OKO:
Thonet w jądrze ciemności

Zdjęcie dwojga murzyńskich dzieci o posępnych, zgoła nie dziecinnych twarzach. Patrzą w obiektyw, jedno wrogim, drugie znękanym spojrzeniem

Czytaj dalej

NA OKO: Cisza po
wojnie i pokoju

Gościnny występ Teatru Maryjskiego objawił niepojętą słabość krytyki i mediów. Te ostatnie o odjeździe trzynastu tirów już nie doniosły

Czytaj dalej

NA OKO:
Rozmówki afrykańskie

Etiopia. Wysiadamy. Starszyzna wioski zapłacona – 200 birr. Płaci się każdej osobie za każdy spust migawki (zawsze ktoś liczy). Ceny pokazywane są na palcach

Czytaj dalej

Film

AKTORSKIE PORTRETY:
Ryan Gosling

Kaja Klimek

Sztuka

Kociak polityczny

Iwona Kurz

Felietony

NA OKO:
Drink pod Zbawicielem

Maria Poprzęcka

Teatr

Polski Tanztheater?

Anna Królica

Literatura

Inkantacje najlepszego we wsi pastuszka

Michał Szymański

Film

Co ty wiesz o Iranie?

Błażej Hrapkowicz

Sztuka

Lekcja przyrody na Wspólnej

Karol Sienkiewicz

Literatura

Wolne kawałki

Anna Arno

Komentarze (3)

  • wolny słuchacz 10.10.2011 14:19 -+ 0

    jest stamtąd nieco oszłomienia

  • doktorant 04.10.2011 11:11 -+ +1

    chciałbym bronić Figury Świbodzińskiej, ale wobec wywodu promotorki czuję się znokautowany, a caipirinha jak cios zadany misericordią ;)

  • student 04.10.2011 10:51 -+ +3

    Pani Profesor jak zwykle celnie i bezbłędnie.