Produkty Uboczne – po co to jest?

Katarzyna Tórz

Z taśmociągu produkcji idei ważnych spadają byty hybrydyczne, towarzyszą im zjawiska o nieustalonej prowieniencji

Spolegliwie przyjmujemy założenie – GRANICE WYZNACZAJĄ ZBIORY.
Czy „kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym”, czy może raczej zmienił się w pył? Z taśmociągu produkcji idei „ważnych”, „prima sort”, „eksportowych”, spadają byty hybrydyczne, towarzyszą im zaś zjawiska o nieustalonej proweniencji. Trafiają do obszernego pojemnika z odpadami. Obok siebie leżą i wspólnie tworzą bałagan niewybrane eksponaty z departamentu Kultury z etykietami „niezależna”, „ukryta”, „masowa”, „przełomowa/przełamana”, „uliczna”. Ponieważ śmieci, które produkujemy, mówią o nas zbyt dużo, należy uznać je za godny obiekt obserwacji i etap do zrealizowania utopijnego, pięknego w swej nieosiągalności marzenia: całościowego poznania i rozumienia świata.
PU to miejsce przygotowane na skutki masowości, wnioski z materializmu, konkluzje/marginalia istnienia, wartości dodane – czy są sztuką (skoro są tak nazywane?), czy może produktem rynkowym albo kiczem w fałszywych piórach wzniosłości? Takie zdarzenia i zjawiska zasługują na uwagę i refleksję transdyscyplinarną. Czasem warto zastanowić się nad procesami w tle i poszukać sytuacji granicznych, mających potencjał formacyjny. Jak tlen w fotosyntezie.

Katarzyna Tórz, redaktor działu produktów ubocznych w „Dwutygodniku”.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Komentarze (0)

Komentarze zwiń/rozwiń

Inne artykuły tego samego autor

Do góry strony