dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

Georges Nivat „Fenomen Sołżenicyna”

Literatura Artur Jabłoński

Trzeba było niezwykłego przekonania o własnych siłach, by w młodym wieku wymyśleć zarys dzieł, których cel miało stanowić ogarnięcie dziejów i historiozofii Rosji. Pod tym względem na niczym Sołżenicynowi nie zbywało

„Fenomen Sołżenicyna” Francuza Georgesa Nivata to książka trudna do gatunkowego przyporządkowania. Sporo tu z monografii: rozmach ujęcia, drobiazgowość i trafność literaturoznawczych analiz, lecz jednocześnie te elementy nie decydują o jej kształcie. Łączy w sobie najlepsze cechy takich pozycji jak „Godot i jego cień” Antoniego Libery czy „Singer. Pejzaże pamięci” Agaty Tuszyńskiej: w ślad za obserwacjami dotyczącymi twórczości bohaterów podąża badawcza i – przede wszystkim – czytelnicza pasja. To zrodzone z miłości krytycznoliterackie dzieło, które próbuje zrozumieć i oddać sprawiedliwość wielkości pisarza.

Georges Nivat „Fenomen Sołżenicyna”.
Przeł. Anastazja Dwulit, przekład z rosyjskiego
fragmentów dzieł Sołżenicyna niepublikowanych
w języku polskim Jan Gondowicz. Officyna, Łódź,
344 strony, w księgarniach od września 2011
Na tytułowy fenomen składa się przede wszystkim specyficzny, nierozerwalny związek między życiem Sołżenicyna i jego działalnością literacką, a także właściwości stylu odsłaniające, jak ujmuje to Nivat, różne oblicza (twarze) pisarza. W każdym rozdziale krytyk próbuje przedstawić jedno z nich. Te zasadnicze problemy przewijają się przez całą pracę.

Według Sołżenicyna literatura powinna komunikować coś ważnego o świecie. Sam w swoich książkach starał się pozostawać jak najbliżej życia. „Jego sztuka poetycka – pisze Nivat – opiera się przede wszystkim na […] chlebie powszednim, to znaczy na ludzkiej rzeczywistości, którą można uchwycić tylko poprzez dar i wysiłek pamięci”. Krytyk podziwia rozmach i tytaniczną pracę bohatera, którego twórczość, ze względu na ambicje wyjaśniania świata, jest czymś więcej niż zwykłym „dawaniem świadectwa” czy nawet walką z wypaczeniami totalitarnego systemu. Sołżenicyn chciał nie tylko pokazywać, lecz także (a może przede wszystkim?) interpretować, szukać przyczyn. Dotrzeć do źródeł.

Trzeba było niezwykłego przekonania o własnych siłach i wiary w sens przedsięwzięcia, by w młodym wieku wymyśleć zarys dzieł, których cel miało stanowić ogarnięcie dziejów i historiozofii Rosji. Pod tym względem na niczym Sołżenicynowi nie zbywało. Wszystko, co pisał, pisał z myślą o ojczyźnie, przekonany o jej dziejowej roli, i do tego stanowiska próbował przekonać ludzi Zachodu. Biorąc na siebie ciężar całej historii kraju, poświęciwszy życie na jej zbadanie i wyjaśnianie, uważał, że ma prawo do głoszenia bardzo kategorycznych sądów i z nadanego samemu sobie przywileju bez skrupułów korzystał, angażując się w debaty polityczne od początku literackiej kariery.

Pomimo poczucia misji, Sołżenicyn nie był zaślepiony własną wizją, wręcz przeciwnie, charakteryzowała go niezwykła przenikliwość, ostrość widzenia. Potrafił on przejrzeć na wylot zarówno drobne szczegóły ze swojego otoczenia, ludzkie serca, jak i plany całego mocarstwa. Bywał, wbrew „natchnionemu” charakterowi swojej twórczości, zjadliwym ironistą. Dokonywał surowych, lecz przy tym niezwykle trafnych ocen, zaś jego dzieło ma charakter totalny: z równym pietyzmem traktuje kwestie lingwistyczne (jest, między innymi, zagorzałym przeciwnikiem zapożyczeń), co kwestie interesów mocarstwa,  wszystko to bowiem składa się na kształt ducha narodowego Rosji.

Pisarz nie zrealizował w pełni ambicji, lecz to, co udało się ukończyć, wystarczyło, by wpłynąć na nasze myślenie. „Trzeba było Sołżenicyna, by pojęcia dobra i zła wróciły do naszej recepcji historii, by komunistyczne partie zachodniej Europy choć trochę się zeuropeizowały, by pokolenie maja ‘68 […] zaczęło zastanawiać się nad totalitaryzmem”. Wszystko to osiągnął, dążąc do jeszcze szerszego, wręcz zupełnego ujęcia, które wykraczałoby poza współczesne ramy.

Tak jak Sołżenicyn całe życie wierzył, że jest w stanie w pojedynkę wpłynąć na losy świata dzięki literaturze, tak z całej książki Nivata przebija przekonanie, że mu się to udało. Autor ma świadomość, ilu pisarzy podejmowało podobne problemy, ale rosyjski ironista, nie tyle tworzący dzieło życia, co dziełem żyjący, jest wśród nich wyjątkowy dzięki rozmachowi i wielowymiarowości pełnej pozornych sprzeczności, a momentami faktycznie chaotycznej literatury.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Film

Festiwal w Cannes (7):
Jasny gwint!

Michał Oleszczyk

Figle

OSOBLIWY TATUAŻ BARBARY TORUŃCZYK!!!!

PUDELIT

Felietony

DOBRY WIECZÓR:
Strajk

Łukasz Gorczyca

Film

Obywatel Jądra Ciemności

Piotr Mirski

Literatura

CZYTELNIA:
Światy złożone

rozmowa z Łukaszem Orbitowskim

Literatura

Chłopcy jak malowani

Błażej Warkocki

Film

Festiwal w Gdyni

Jakub Socha

Felietony

PÓŁ STRONY:
Noc żywych Żydów; Ulica szmalcowników

Joanna Tokarska-Bakir