dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

Goran Injac

TRZECIA PRZESTRZEŃ:
Baku, Baku disco show (No.2)

Goran Injac

W Azerbejdżanie nie ma żadnego festiwalu teatralnego. Ten brak oznacza izolację, wyklucza możliwość porównania tego, co obecne na lokalnych scenach, do jakichkolwiek zagranicznych produkcji. Nie istnieje również żaden poważny przegląd rodzimych spektakli, który mógłby stać się okazją do dyskusji na temat współczesnej, azerskiej sztuki teatru. Wygląda na to, że życie teatralne Baku istnieje wyłącznie na peryferiach miasta; jako jeden wielki „off”, funkcjonujący w opozycji do oficjalnie promowanego obrazu rzeczywistości. Wystarczy przyjrzeć się sytuacji ekonomicznej teatrów.

Świat, w którym artyści ledwo wiążą koniec z końcem, a budżety spektakli są tak niedorzecznie niskie, że wyzwaniem jest zrealizowanie czegokolwiek; świat, w którym sztuka tak naprawdę jest zepchnięta do podziemi, w sferę nielegalu – taki świat stanowi paradygmat, w stosunku do którego powstaje wspomniane wcześniej symulakrum. Potwierdzają to dzielnice, gdzie usytuowane są teatry – takie jak na przykład Teatr Pantomimy albo YUG. Uliczki, gdzie króluje architektura z początku ubiegłego wieku, wypełnione są ludźmi grającymi w szachy, gdzie pachnie prawdziwym, domowym chlebem sprzedawanym w małych piekarniach, zewsząd dobiegają dźwięki realnego (a nie symulowanego) życia, a za rogiem można się natknąć na starą synagogę – do wyboru: sefardyjską lub aszkenazyjską. Takie ulice są naturalnym środowiskiem okolicznych teatrów i to właśnie ten świat jest planowo niszczony, sukcesywnie zgniatany buldożerami – po to, żeby na jego miejscu mógł powstać kolejny szklany Sheraton.

Centralne miejsce w życiu teatralnym Baku zajmują dwa duże teatry narodowe. Pierwszy jest azerski, drugi rosyjski. W tym pierwszym repertuar składa się głównie z kostiumowych opowieści o przeszłości narodu (tej dawnej, sięgającej w średniowiecze historii, która dzisiaj służy za fundament i legitymizację nowej, narodowej tożsamości). W drugim obejrzeć można przygotowywane głównie przez gościnnych reżyserów z Rosji farsy i komedie – całkiem martwy (przynajmniej dla kogoś, kto pochodzi z zupełnie innej teatralnej rzeczywistości) i sztuczny świat lekkiej rozrywki.

Dyrektor tego drugiego teatru, obwieszony niewiarygodną ilością złota, przypatrując mi się podejrzliwie, wylicza kolejne sukcesy swojej instytucji, przedstawia listę występów gościnnych na rosyjskiej prowincji. Dumny jest również z tego, że większość artystów pracujących w jego teatrze ma dyplomy rosyjskich szkół. Zaskakujący brak złota na moich palcach i wokół szyi całkowicie mnie dyskwalifikuje: dla rozmówcy nie mogę być równorzędnym partnerem. Projekty, które przedstawiam, wydają się panu dyrektorowi czymś na kształt dziecięcej zabawy. Nie stoi za nimi to, co najwyżej ceni – odpowiednich rozmiarów moc polityczna. Nie mam szans, bo nie reprezentuję imperium.

W Baku działa również – jako rodzaj opozycji wobec dwóch narodowych scen – kilka mniejszych, eksperymentalnych teatrów. Ten najbardziej znany to teatr lalkarski, który w swoich przedstawieniach stara się łączyć różnorodne tradycje (głównie za pomocą środków plastycznych). Istnieje też teatr klasycznej pantomimy, którego spektakle to głównie metaforyczne opisy ludzkich stanów i emocji. Obie te sceny zostały niedawno wyremontowane, w obu warunki pracy są całkiem przyzwoite.

Trzeci teatr – YUG – cieszy się opinią najbardziej eksperymentalnego miejsca na artystycznej mapie Baku. Jego twórcy wyjątkowo poważnie zajmują się badaniami nad medium teatru; rozwijają osobliwą metodę aktorską, wynalezioną przez byłego lidera grupy, Vagifa Ibrahimoglu. Nazywają ją „psychozofią” – „mądrością ducha”.
Nazwa YUG to skrót od terminu Yulglama – nazwy rytuału, który w dawnych czasach był wykonywany podczas pogrzebu bohaterów. Podobno wywodzi się on z praktyk szamańskich, jeszcze z czasów, zanim w Azerbejdżanie wprowadzono islam. Moi gospodarze w Baku twierdzili, że rytuał liczy około trzech tysięcy lat. Zgodnie z tradycją uczestniczyło w nim kilka grup wykonawców. Na grobie-scenie przedstawiano epizody z bohaterskiego życia zmarłego, zapewniając mu długotrwałą  pamięć potomnych.

Większość przedstawień, które stoją w opozycji do komercyjnego mainstreamu, czerpie inspiracje ze średniowiecznego mistycyzmu (największą dumą Azerów jest sufizm, który – jak twierdzą – zrodził się właśnie na terenie dzisiejszego Azerbejdżanu) i zajmuje się stawianiem podstawowych, ontologicznych pytań. Zarówno w przypadku scen mainstreamowych, jak i eksperymentalnych (przy całym szacunku dla podejmowanego przez tę drugą grupę wysiłku poszukiwania własnej specyfiki), mamy do czynienia z teatrem absolutnie bezpiecznym. Ten bezpieczny teatr w żaden sposób nie próbuje odnieść się do wszechobecnej symulacji, jakiej podlega świat, w obrębie którego funkcjonuje. Ani teatr „taniej” zabawy, ani teatr „drogiej” metafizyki nie zadaje pytań, które jakkolwiek aktualizowałyby nową, azerską rzeczywistość. I jeden, i drugi całkowicie pozbawiony jest polityczności, jakiejkolwiek korespondencji z zewnętrznym, realnym światem, jakichkolwiek możliwości zaistnienia w przestrzeni publicznej.

Nie tylko teatr, ale również – jak wolno się domyślać – inne dziedziny sztuki zostały w Azerbejdżanie albo konsekwentnie zmarginalizowane, albo całkowicie skomercjalizowane, tracąc przez to jakikolwiek potencjał krytyczny (studenci malarstwa pokazywali mi – jako swoje największe osiągnięcia – portrety azerskiej first lady, powstałe w ramach projektu w stylu „młodzi adepci sztuki rysują swoją królową”). Sami artyści – jak mi się czasami wydawało – zapomnieli, że coś takiego jak krytyczny potencjał sztuki istnieje. Można zatem zamknąć się w medytacyjnej celi i na wzór modernistyczny kontemplować piękno, można zajmować się estetyczno-rytualnymi kategoriami, w żaden jednak sposób nie można – z powodu braku środków i dostępu do przestrzeni publicznej – dyskutować o czymkolwiek aktualnym.

„Nikt nie zna boskiego planu” – głosi jedna z maksym tak cenionego w Baku sufizmu. Wydaje się jednak, że plan dawno został opracowany i rządzą nim przyczyny zupełnie „nieboskie”.


Autor odwiedził Azerbejdżan w ramach prac międzynarodowej sieci teatralnej East European Performing Arts Platform.

Goran Injac – studiował historię sztuki na Uniwersytecie w Belgradzie oraz języki i literaturę porównawczą na Uniwersytecie w Nowym Sadzie, w Serbii. Odbył także podyplomowe studia z językoznawstwa komparatywnego oraz literatury porównawczej na kilku europejskich uniwersytetach: w Anglii, Norwegii i Austrii. W wolnym czasie wykłada na uniwersytecie. Innego nie ma.

TRZECIA PRZESTRZEŃ:
Kalendarz tożsamości

Dla tych, którzy nie wiedzą: 9 maja to Dzień Zwycięstwa. Uściślijmy: zwycięstwa nad faszyzmem

Czytaj dalej

TRZECIA PRZESTRZEŃ:
Wykonać partię

Czy partia polityczna jest tworem „performatywnym”? Wnioskując z przedsięwzięcia dwójki dramaturgów i dramatopisarzy z Belgradu – jest

Czytaj dalej

TRZECIA PRZESTRZEŃ:
My, ludzie teatru

Tak, teatr, jeśli go traktujemy poważnie, może sporo nabroić

Czytaj dalej

Teatr

Pod żyrandolem Kleczewskiej

Goran Injac

Teatr

Bodaj cię matka zrodziła!

Goran Injac

Teatr

Odwaga w teatrze stała się estetyką

Rozmowa z Oliverem Frljiciem

Teatr

Dramat postpolityczny

Rozmowa z Mileną Bogavac

Sztuka

Mięso architektoniczne

rozmowa z Grzegorzem Piątkiem

Felietony

DOBRY WIECZÓR:
Le chalet de la culture à Varsovie

Łukasz Gorczyca

Sztuka

Kino spotyka sztukę

rozmowa z Łukaszem Rondudą

Film

Za naszą
i waszą wolność

Joanna Ostrowska

Felietony

Z WYSOKA I NISKA:
Brzydko o Szymborskiej

Grzegorz Wysocki

Literatura

Moja śmiertelność
powinna cię wzruszyć

Adam Wiedemann

Felietony

KULTURA 2.0:
Jak przeżyć atak zombie. Poradnik dla osób kulturalnych

Mirek Filiciak / Alek Tarkowski

Produkty uboczne

Krążenie kultury

Rozmowa z Mirkiem Filiciakiem i Alkiem Tarkowskim

Komentarze (0)