Etgar Keret, „Nagle pukanie do drzwi”
fot. Anna Kaim/etgarkeret.com

Etgar Keret, „Nagle pukanie do drzwi”

Zofia Zaleska

Bohaterowie są starsi niż postaci z dawniejszych tomów – inwestują na giełdzie, robią interesy, mają rodziny, zdradzają, podróżują. Ale jedno się nie zmieniło: wciąż mają poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej

Jeszcze 2 minuty czytania

W 2010 roku, po ośmiu latach od wydania poprzedniego zbioru, Etgar Keret opublikował w Izraelu nowy tom opowiadań. Wydany przez W.A.B. w polskim tłumaczeniu tom składa się z kilkudziesięciu krótkich tekstów i ma firmowe znaki prozy Kereta. Pisarz snuje w nim fantastyczne, przejmujące historie, pełne absurdalnego humoru, zwrotów akcji i charakterystycznych bohaterów. „Są ludzie, którzy spadają z trzeciego piętra i wychodzą z tego najwyżej z siniakiem na siedzeniu, i są tacy, którzy źle staną na schodku i lądują w szpitalu w gipsie” – czytamy w opowiadaniu zatytułowanym „Siniak”. Postaci tworzone przez Kereta należą do tej drugiej kategorii. Tak jak w starszych opowiadaniach, także w nowej książce bohaterami są zwykli mieszkańcy Tel Avivu, którzy zmagają się z kłopotami i marzą o innym, pełniejszym życiu. Jak dawniej doskwiera im poczucie niepokoju i rozpaczy, które zawsze wylewało się ze stron prozy Kereta. Po latach pisarskiej blokady powraca w świetnej formie. Jego życie zmieniło się jednak od czasu, kiedy niemal dekadę wcześniej pisał „8% z niczego”. „Skandalista z Tel-Avivu” ma już ponad czterdzieści lat, ożenił się, doczekał syna, zyskał światowe uznanie, zaangażował się w pracę dla telewizji i kina, pisał komiksy i książkę dla dzieci, wykładał i podróżował po świecie. Rodzina, sława i loty w business class nie sprawiły jednak, że codzienność stała się łatwiejsza. Życie skomplikowało stare dylematy i przyniosło wcześniej nieobecne lęki – o przyszłość dziecka w kraju w stanie wojny, małżeńską miłość i twórczą kondycję.

Etgar Keret, „Nagle pukanie do drzwi”.
Przeł. Agnieszka Maciejowska, W.A.B., Warszawa,
264 strony, w księgarniach od czerwca 2012
W nowej książce Keret często porusza temat pisarskich męczarni i ambicji. Tytułowe opowiadanie rozpoczyna się zdaniem: „Opowiedz mi jakąś historię – rozkazuje brodaty człowiek, który siedzi na kanapie u mnie w salonie”. Pod koniec w mieszkaniu narratora jest już trzech agresywnie dopominających się opowieści mężczyzn, a sytuacja staje się coraz bardziej niezręczna i napięta. Narrator próbuje wymyślić coś na poczekaniu: „Pewien człowiek siedzi sam w pokoju. Jest samotny. Jest pisarzem. Chce napisać opowiadanie. Dużo czasu upłynęło, odkąd napisał swe ostatnie opowiadanie, i tęskni. Tęskni do takiego poczucia stwarzania czegoś z tego, co jest […]. Bo coś z niczego, to jest wtedy, kiedy całkowicie coś wymyślamy. To niewiele warte i też nie taka znowu sztuka. Ale coś z tego, co jest, to wtedy, kiedy odkrywasz coś, co przez cały czas w tobie istniało [...]. Człowiek postanawia napisać opowiadanie o tej sytuacji. Nie o sytuacji politycznej i też nie o sytuacji społecznej. Postanawia napisać opowiadanie o sytuacji ludzkiej. O sytuacji ludzkiej, takiej, jaka jawi mu się w tej chwili. Ale żadne opowiadanie nie przychodzi”. Z opresji może wybawić go jedynie pukanie do drzwi, bo „bez pukania do drzwi nie ma opowiadania”. Pod pistoletami terrorystów ujawnia się twórcze credo Kereta: należy czerpać z rzeczywistości i opowiadać o ludzkiej kondycji we wszelkich jej wymiarach. Keret uwielbia paradoksy i ambiwalencje. Pisanie bywa więc opresją i przymusem, ale ma też moc oczyszczającą. O potężnej sile fikcji, która pozwala uwolnić ukryte emocje i przetrwać prywatne tragedie opowiada „Twórcze pisanie”. Wymyślanie historii pomaga bohaterce tego tekstu uporać się z traumą poronienia, a jej mężowi zrozumieć, że od dawna dusi się w skórze zapracowanego biznesmena. Pod piórem Kereta ta pozornie naiwna opowieść staje się prawdziwa i poruszająca. Pisarz znakomicie potrafi uchwycić niejednoznaczność rzeczywistości, a swoje teksty konstruuje w sposób genialnie prosty i wolny od patosu.

Bohaterowie „Nagle pukanie do drzwi” są starsi niż postaci z dawniejszych tomów – inwestują na giełdzie, robią interesy, mają rodziny, zdradzają, podróżują – ale jedno się nie zmieniło: w większości mają poczucie, że prawdziwe życie jest gdzie indziej. Oszri tęskni do stanu, gdy był w śpiączce; Hagi fantazjuje o alternatywnej pracy, dzieciach i żonie; Awiszaj śni, że znów jest dzieckiem; Siergiej z braku innych kompanów rozmawia ze złotą rybką; a Ela rozpina mały zamek pod językiem swego chłopaka i znajduje tam brutala Jurgena. Przygnębiającą wizję ludzkiego losu według Kereta najlepiej oddaje przewrotne opowiadanie „Gujawa V”. To historia Szkediego, który ginie w katastrofie lotniczej. Tuż przed śmiercią anioł pozwala mu wyrazić jedno życzenie – Szkedi prosi o pokój na świecie. Podczas gdy życzenie się spełnia, dusza Szkediego odradza się jako owoc gujawy. Świat jest przyjazny i bezpieczny, ale gujawa wisi na wysokim drzewie i jedyne, co odczuwa, to przeraźliwy strach, aby nie spaść i nie roztrzaskać się o ziemię.

Uczucie niedopasowania i samotności wciąż jest głównym ludzkim doświadczeniem w prozie Kereta. Choć jego bohaterowie popełniają błędy i często uciekają przed rzeczywistością w złudzenia i fantazje, on niezmiennie traktuje ich z wyrozumiałością, tkliwością i bez krztyny moralizatorstwa. Płatny morderca, zdradzana żona, zamożny właściciel wielkiej firmy, mały grzeczny chłopiec, kierowniczka zmiany w restauracji, rozwiedziony ojciec – wszyscy są w tak samo kiepskiej sytuacji, tak samo borykają się z lękiem przed pustą czarną dziurą, która czai się gdzieś w nich samych i nie pozwala poczuć spokoju i zadowolenia. Ale życie bywa też zadziwiające, i można próbować radzić sobie z nim na milion sposobów. Na przykład tak jak narrator opowiadania „Co mamy w kieszeniach”, który dźwiga mnóstwo różnych rzeczy, by mieć: „malutką szansę, że – powiedzmy – jak przyjdzie szczęście, można mu będzie powiedzieć «tak», a nie «Przykro mi, żałuję, ale nie mam papierosa/wykałaczki/monety do automatu z napojami». To, co tam mam […], to malutka szansa, żeby powiedzieć «tak», a nie żałować”.