Spanie, jedzenie i seks
Natalia LL, „Sztuka konsumpcyjna”, kolekcja DTZSP, 1972

Spanie, jedzenie i seks

Adam Mazur

Kim byli artyści z PERMAFO? Konceptualistami, fotomedialistami, a może poprostu paczką atrakcyjnych mężczyzn i kobiet, bezczelnych i zakochanych w sobie hunwejbinów?

Jeszcze 2 minuty czytania

„SPERMAFO” – tak na nich pogardliwie mówili ideowi przeciwnicy. Rzeczywiście, w twórczości Zbigniewa Dłubaka, Antoniego Dzieduszyckiego, Natalii LL i Andrzeja Lachowicza jest coś irytującego, odstającego od wypranej z emocji, kostycznej, by nie powiedzieć drętwej sztuki konceptualnej. Obecne w działaniach twórców z kręgu PERMAFO fascynacja kulturą popularną, seks, konsumpcja i zmysłowa przyjemność demolują myślenie o sztuce PRL.

Kuratorowana przez Annę Markowską wystawa we Wrocławiu na nowo interpretuje jedno z najistotniejszych zjawisk polskiej sztuki lat 70. XX wieku. Ekspozycja w poniemieckim bunkrze, który jest tymczasową siedzibą Muzeum Współczesnego, oprócz czwórki artystów tworzących wrocławską grupę przedstawia także twórczość satelitów luźno związanych z PERMAFO (od Zdzisława Sosnowskiego i Jana S. Wojciechowskiego do Krzysztofa Zarębskiego). 

 

„Gdzie jest PERMAFO?”, kuratorka: Anna Markowska

Karol Radziszewski, „America is not ready for this”, kurator: Piotr Stasiowski


Obie wystawy do 4 lutego 2012 w Muzeum Współczesnym Wrocław

Ekspozycja jest gęstym od prac fotograficznych, wideo, obiektów i dokumentacji działań labiryntem, po którym widz porusza się, przemierzając kolejne piętra bunkra. Zamiast porządku chronologicznego, wystawa proponuje koncentrację uwagi na sylwetkach kluczowych twórców, istotnych wystawach i przełomowych pracach. Centralną rolę odgrywa duet Natalia LL – Andrzej Lachowicz, ale zobaczyć też można niezwykłe i rzadko udostępniane publiczności prace Zbigniewa Dłubaka („Ocean”, 1973). Dzięki ścisłej współpracy kuratorki z Jerzym Kosałką, autorem scenografii, stworzona została zmysłowa przestrzeń, podkreślająca cielesny wymiar prac z kręgu PERMAFO.

widok wystawy „Gdzie jest PERMAFO?”

Zasugerowana raczej niż dokładnie zrekonstruowana została choćby świetlica przy Klubie Związków Twórczych, w której odbywały się wystawy i spotkania PERMAFO. Odległa od wymarzonego przez samych artystów galeryjnego „białego kubika”, świetlica powróciła w kontekście poniemieckiego bunkra niczym niechciane echo przeszłości. Te stoliki i krzesełka, niedopasowane do końca ramy, a nawet specjalnie odrestaurowane kineskopowe telewizory młodszej publiczności mogą przypominać wyprzedaż rupieci z epoki Edwarda Gierka. Jest w tej aranżacji ironia, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby ten ekspozycyjny trick nie przypadł do gustu twórcom, którzy marzyli o normalnej galerii, a musieli działać w przyzwiązkowej świetlicy.

Krzysztof Zarębski, kadr z filmu „Brukselki”, 1973

Może zgoda na taki dizajn ekspozycji wynika z pójścia przez kuratorkę konsekwentnie tropem fascynującego krąg PERMAFO banału. Życie codzienne permanentnie fotografowane, rzeczywistość poddana rejestracji, obserwacji, segmentacji, by – jak pisali w manifeście galerii artyści – „wszystko, co wydaje się być znane i banalne, ujawniło swą niezwykłość, złożoność, nowość i obcość”. Banalne jest zatem spanie, jedzenie, a także seks (dużo seksu i to dość ostrego jak na realia Polski Ludowej). To życie codzienne artystów z bohemy lat 70. Nie ma tu znoju pracy, wychowywania dzieci, czy nawet docenionego w sztuce dekad późniejszych równie banalnego wydalania. Wszystko kręci się wokół artystów, wokół grupy i galerii. Gra z wizerunkiem własnym, eksponowanie artystycznego ego raziły krytyków takich jak Wiesław Borowski (szkic „Pseudoawangarda” opublikowany w „Kulturze” w 1975 r.), czy Piotr Piotrowski („Dekada” z 1991 r.), dziś zaskakują świeżością i inspirują artystów młodszych pokoleń. Nieprzypadkowo właśnie Anna Markowska – autorka niedawno wydanej i komentowanej w środowisku książki „Dwa przełomy. Sztuka polska po 1955 i 1989 roku” – sugeruje przełomowość postaw kręgu PERMAFO. Zdaniem Markowskiej, wejście na scenę artystyczną grupy oznaczało początek postmodernizmu w kulturze polskiej. Zatem trzeci przełom?

publikacja PERMAFO, Wrocław, 1978

Niezależnie od wartości intelektualnych i mocy obrazów tworzonych przez PERMAFO, artyści w rodzaju Lachowiczów czy Dzieduszyckiego mogli jawić się postronnym obserwatorom jako buńczuczni uzurpatorzy, kontestatorzy artystycznego establishmentu, którzy robią błyskawiczną jak na owe – ale chyba także dzisiejsze – czasy karierę. Nie chodzi tu tylko o wystawy we Wrocławiu, Łodzi, Warszawie, Krakowie, czy nawet Belgradzie, lecz o ruch artystów i wystaw pomiędzy Edynburgiem, Paryżem, Berlinem Zachodnim, Rochester, Nowym Jorkiem, Innsbruckiem czy Buenos Aires. A potem przychodzą lata 80. i wraz z epoką tow. Gierka kończy się PERMAFO. Rozpad środowiska i twarde lądowanie w rzeczywistości stanu wojennego nie oznacza wcale końca dobrej, tworzonej już indywidualnie sztuki. Ale to inna historia.

Markowska od prostej, historyczno-sztucznej opowieści, woli prowadzoną z artystami i z widzami grę o nie do końca jasnej stawce i niepewnym zakończeniu. Chyba słusznie. Wystawa w Muzeum Współczesnym nie przynosi jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czym właściwie było PERMAFO. Autorską galerią z ciekawym programem? Intrygującym poznawczo środowiskiem artystycznym? Czy artyści z PERMAFO byli konceptualistami? Fotomedialistami? Pseudoawangardystami? Czy też pierwszymi w Polsce postmodernistami? A może paczką młodych, atrakcyjnych mężczyzn i kobiet, żyjących chwilą marzycieli, pozbawionych kompleksów ambicjonerów, bezczelnych i zakochanych w sobie hunwejbinów?

Karol Radziszewski, „Karol i Natalia LL”, 2011

Wystawę otwiera i puentuje pokaz wyników śledztwa prowadzonego przez Karola Radziszewskiego, zafascynowanego postacią Natalii LL. Radziszewski – i nie tylko on – już wcześniej przetwarzał prace, powtarzał gesty ikonicznej artystki PERMAFO, ale w swoim najnowszym projekcie na przykładzie Natalii LL systematycznie analizuje mechanizmy instytucjonalnego świata sztuki współczesnej. W trakcie podróży do Stanów Zjednoczonych śladami artystki, która 34 lata wcześniej była w Nowym Jorku na stypendium, młody polski twórca spotyka bądź desperacko próbuje spotkać współczesnych Natalii celebrytów sztuki, kuratorów, krytyków i artystów. Wszystko po to, by zadać pytania o Natalię LL, o sztukę z Polski, zza żelaznej kurtyny. Złożone dzieło Radziszewskiego można odczytywać jako próbę przeniknięcia reguł sztuki, próbę odpowiedzi na podstawowe dla każdego pochodzącego z krajów peryferyjnych artysty pytania. Dlaczego Natalia LL pojawiła się znikąd, była wszędzie, była rozchwytywana, dostała obietnicę wielkiej, międzynarodowej kariery, by za moment zniknąć w odmętach późnopeerelowskiej rzeczywistości? Czy da się ten proces znikania z kart globalnej historii sztuki powstrzymać, przywrócić artystce należne jej miejsce w systemowej hierarchii?

Wystawa Markowskiej z udziałem Kosałki i Radziszewskiego pozwala mieć taką nadzieję. To część konsekwentnie prowadzonego programu wrocławskiego muzeum, które w 2012 roku pokazało już Stanisława Dróżdża i krąg poezji konkretnej, a w kolejce do ekspozycji o podobnym do PERMAFO kalibrze czeka teraz Luxus.