BERLIN:
Le Corbusier kontra Bauhaus

Monika Pasiecznik

Dwa najbardziej brzemienne w skutki zjawiska dwudziestowiecznej architektury na dwóch wystawach w berlińskim Martin-Gropius-Bau

Jeszcze 2 minuty czytania

„Le Corbusier”, 9 lipca – 5 października, Berlin Martin-Gropius-Bau
„Modell Bauhaus”, 22 lipca – 4 października, Berlin Martin-Gropius-Bau

Obchody 90-lecia powstania Bauhausu, założonej przez Waltera Gropiusa  szkoły architektury i projektowania w Dessau, właśnie kulminują w Berlinie. W przestrzeni wystawienniczej Martin-Gropius-Bau trwają wystawy „Modell Bauhaus” i „Le Corbusier”.

Herbert Beyer, „Projekt multimedialnego
stoiska targowego” (1924)
„Modell Bauhaus” prezentuje dorobek najwybitniejszych przedstawicieli szkoły, obejmujący m.in. malarstwo, rzeźbę, meble oraz sztukę użytkową, ubrania, projekty architektoniczne i teatralne. W sumie około 900 eksponatów. To największa i najważniejsza impreza rocznicowa, w dodatku zbiegająca się z dwudziestoleciem upadku muru berlińskiego i politycznych przemian w Europie Wschodniej. Kuratorzy podkreślają ten kontekst nie tylko dlatego, że idee Bauhausu były z założenia polityczne. „Modell Bauhaus” to pierwsza w historii wspólna prezentacja trzech poświęconych Bauhausowi niemieckich instytucji muzealno-badawczych, przez kilkadziesiąt lat rozdzielonych z przyczyn politycznych: Bauhaus-Archiv/Museum für Gestaltung w Berlinie, Fundacji Bauhaus Dessau i Klassik Stiftung Weimar.

Międzynarodowy charakter szkoły, a także fakt, iż w czasie wojny wielu przedstawicieli ruchu wyemigrowało do USA, tłumaczy współudział nowojorskiego Museum of Modern Art, które z okazji osiemdziesięciolecia swojej działalności pokaże w USA  na początku października tę samą wystawę, ale pod zmienionym tytułem „Bauhaus 1919–1933: workshops for modernity”.

Bez Bauhausu nie ma życia

Istniejący formalnie tylko 14 lat Bauhaus oceniany jest przez Niemców jako największy wkład ich kultury do światowej  sztuki początku XX wieku. Jeśli mierzyć go miarą wpływu na współczesność, to trzeba się z tym zgodzić. O tym przekonuje także wystawa. Nie tylko uświadamia paradoks historii, polegający na samoistnym upowszechnieniu się modernistycznych projektów mimo zamknięcia szkoły przez nazistów, ale tropi też dzisiejszą strywializowaną odsłonę Bauhausu.

Marcel Breuer, „Fotel” (1926)Funkcjonalny wystrój wnętrz, proste meble, ascetyczne przedmioty codziennego, rozkładane stoliki i kanapy, przesuwane drzwi, meblościanki, tapczanopółki, meble modułowe, aneksy kuchenne – wszystko to, bez czego nie sposób wyobrazić sobie życia w 50-metrowym mieszkaniu, odziedziczyliśmy po Bauhausie. Bez wątpienia nauczyliśmy się praktycznego myślenia o domowym sprzęcie, choć kiedy ogląda się dzisiaj meble sprzed 80–90 lat, trudno oprzeć się wrażeniu, że pod względem dizajnu dopiero do niego dorastamy.


Stalowy fotel, geometryczna kołyska

Słynny stalowy fotel Marcela Breuera z 1926 roku czy geometryczna kołyska Petera Kelera z 1922 roku wciąż wydają się nowoczesne w formie i z pewnością nie wszyscy widzieliby je we własnym domu. Swoistym Bauhausem środka, jeśli nie najlepszym, to najpopularniejszym  propagatorem modeli bauhausowskich, jest dziś IKEA. Produkowane przez szwedzką firmę sprzęty domowe łączą tak ważną z punktu widzenia szkoły prostotę i funkcjonalność z pomysłową i nowoczesną formą. A przy tym są otwarte na indywidualne potrzeby i fantazję użytkownika. To nie reklama, lecz fakt, który wykorzystała amerykańska artystka Christine Hill, reprezentująca w Berlinie MoMA. Przygotowała ona interaktywny warsztat „do it yourself. bauhaus”, w ramach którego każdy zwiedzający mógł zaprojektować swój własny dom.

Imprez towarzyszących wystawie „Modell Bauhaus” jest zresztą więcej: instalacje, konferencje, promocje książek, warsztaty dla młodych artystów, pokazy filmów dokumentalnych oraz oryginalnych dzieł przedstawicieli Bauhausu, zwiedzanie budynku berlińskiego Archiwum projektu Gropiusa, a nawet wycieczka do Dessau.

Główna ekspozycja przypomina historię Bauhausu i kładzie nacisk na interdyscyplinarny i eksperymentalny charakter powstającej w jego ramach sztuki, a także swobodną wędrówkę artystycznych idei. Celem Bauhausu było przecież przekraczanie granic gatunkowych sztuki, poszukiwanie dla niej jednoczącej zasady, której źródeł upatrywano w nowoczesnym społeczeństwie przemysłowym z jego najbardziej charakterystycznymi atrybutami, takimi jak maszyna czy automobil.

Modele architektoniczne oraz meble to zaledwie ułamek ekspozycji. Znalazły się na niej liczne płótna, grafiki i rzeźby (m.in. Kandinsky'ego i Klee), a także mające na celu promocję szkoły plakaty, ulotki czy książki o oryginalnej typografii. Ciekawą część wystawy stanowią projekty teatralne i baletowe Oskara Schlemmera oraz abstrakcyjne mobilne rzeźby ze światła i dźwięku. Obejrzeć można eksperymenty kolorystyczne Johannesa Ittena, m.in. słynną „Wieżę ognia”. Ze światłem i kolorem chętnie eksperymentował László Moholy-Nagy. Jego ruchomy świetlno-przestrzenny Modulator należy do najbardziej zaskakujących „produktów” szkoły.

Mistrz „maszyny do mieszkania”

Kontrapunktem dla prezentacji Bauhausu jest inna wystawa, w tym samym Martin-Gropius-Bau: „Le Corbusier: sztuka i architektura”. Choć mogłoby się wydawać, że Le Corbusier i Bauhaus to dwie strony jednego medalu, szwajcarski artysta kategorycznie by temu zaprzeczył. Trudny charakter kazał mu bowiem przeciwników estetycznych zwalczać równie zapalczywie, co potencjalnych sprzymierzeńców.

Wystawa ma porządek chronologiczny, otwierają ją zdjęcia i modele pierwszych willi zrealizowanych w La Chaux-de-Fonds, rodzinnym mieście Le Corbusiera, i nawiązujących do stylu regionalnego. Dalej podziwiać można „maszyny do mieszkania”, takie jak np. osiedle robotnicze w Pessac, zbliżone do projektów Bauhausu.

Le Corbusier, Villa Savoy w Poissy (1929-31)Uwagę przyciąga model wielkiego futurystycznego Pałacu Rad dla Moskwy, na którego realizację Stalin niestety nie dał zezwolenia. Notabene Le Corbusier był jedynym architektem zachodnim, który został zaproszony do ZSRR. Jego polityczna postawa nie miała jednak wiele wspólnego z komunizmem. W latach czterdziestych podpisał nawet lojalkę wobec rządu Vichy, w nadziei, że uda mu się wznieść kilka budynków. Jednak jego projekty budziły niechęć zarówno wśród komunistów, jak i faszystów. Nieustannie lawirował więc między ideologiami, najchętniej zaś trzymał się z dala od polityki. To między innnymi różniło go od niemieckich kolegów: Waltera Gropiusa i Ludwiga Miesa van der Rohe.

Zwiedzanie bloków

Po okresie funkcjonalnych budynków w duchu Bauhausu, Le Corbusier przeżywał zafascynowanie surowym betonem. Apoteozą brutalizmu jest Unité d'Habitation, gigantyczne bloki mieszkalne, wybudowane w Marsylii i Berlinie. Na wystawie można nie tylko obejrzeć model wieżowca, film dokumentalny z jego budowy czy projekt kuchni, ale także zwiedzić jednostkę berlińską z przewodnikiem. Usytuowany na przedmieściach budynek powstawał w latach 1957–58 w ramach programu Interbau. Obejmuje ponad 500 mieszkań różnego typu (w tym dwupoziomowe), na dachu znajduje się taras, z którego rozpościera się przepiękna panorama Berlina. Blok zaprojektowany został zgodnie z teorią Modulatora. Na jego ścianie, jak odciśnięta autorska sygnatura Le Corbusiera, widnieje relief modelowego mężczyzny, wyznaczającego charakterystyczne proporcje.

Choć Unité d'Habitation odstraszać może zwłaszcza tych, którzy doświadczyli życia w blokowisku, trudno porównywać jednostkę Le Corbusiera z typowym budownictwem epoki Gierka. Zwiedzając Unite d'Habitation, tym łatwiej można się przekonać, jak inna jest to architektura: rozmach łączy się tu z funkcjonalnością rozwiązań przestrzennych, gigantyczna betonowa bryła traktowana jest plastycznie i z wdziękiem, którego znamionami są charakterystyczne kształty i zróżnicowane rytmy na fasadzie czy kolorowe balkony.

W przeciwieństwie do „nietykalnych” budynków van der Rohe, Unité Le Corbusiera ma formę otwartą: architekt dopuszcza dokonywanie indywidualnych zmian przez mieszkańców, do czego zachęca surowy, jakby niewykończony wygląd bloku. Choć nie jest to może najważniejszy projekt Le Corbusiera (architekt nie dostał pozwolenia od władz Berlina na włączenie do projektu galerii handlowo-usługowej, przedszkola i hali sportowej na piętrze), daje pojęcie o nieokiełznanej wyobraźni największego modernisty ubiegłego wieku.

Nie tylko brutalizm

Wobec brutalistycznych budowli Le Corbusiera szczególnie interesująco wypadają takie obiekty, jak 2aplica w Ronchamp czy kościół w Firminy, które można obejrzeć na wystawie w postaci modelu, zdjęć i filmów. Surowy beton łagodzą opływowe kształty, linie krzywe, swoista wybujałość formy, dla której inspiracją było podobno ciało kobiety. Le Corbusier wiele malował. Wystawa prezentuje również wybrane prace malarskie, wśród których wyróżniają się akty.

Le Corbusier, kaplica w RonchampW osobnej sali można obejrzeć ponadto wielki model słynnego pawilonu Philipsa, wzniesionego w 1958 roku na Wystawę Światową w Brukseli, przy współpracy wieloletniego asystenta Le Corbusiera, greckiego kompozytora Iannisa Xenakisa. Dopełnia go film dokumentalny z udziałem obu twórców, a także abstrakcyjne wideo wyświetlane w pawilonie wraz ze ścieżką dźwiękową w postaci muzyki elektronicznej autorstwa Xenakisa i Edgara Varèse'a. Całość, nazywana przez Le Corbusiera „Poematem Elektronicznym”, była jedynym w swoim rodzaju spektaklem multimedialnym. Le Corbusier tłumaczył ideę w liście do dyrektorów Philipsa: „«Poemat Elektroniczny» łączy w logiczną całość to, co filmy, nagrania muzyczne, barwa, słowa, dźwięk i cisza wyrażały dotąd każde z osobna”.

I jeszcze muzyka

Wystawy „Le Corbusier: sztuka i architektura” oraz „Modell Bauhaus” zorganizowane zostały w ramach berlińskich Festspiele. Wszechstronność ujęcia zagadnienia modernizmu doprawdy budzi respekt. Model Bauhaus jawi się oglądającemu jako wielofasetowy kryształ.

Puenta wystaw to wrześniowe koncerty Berliner Festwochen, w których znaczący udział ma orkiestrowa muzyka Iannisa Xenakisa, twórcy nawiązującego do popularnych zarówno w Bauhausie, jak i twórczości Le Corbusiera idei synkretyzmu sztuki, architektury, muzyki, światła, rzeźby. Będzie to więc spojrzenie na to samo zjawisko z jeszcze innej perspektywy –  kompozytora, którego wpływ na nową muzykę stanowi odrębny rozdział.


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.