dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

Antony Beevor, „Walka o Hiszpanię 1936–1939”

Literatura Marcin Król

Książka Beevora o hiszpańskiej wojnie domowej pokazuje, jak słabe poparcie dla demokracji wyrazili europejscy intelektualiści

Znakomita książka Antony’ego Beevora, który – jak w poprzednich pracach – nie tylko swoje tezy świetnie dokumentuje, ale także zaskakuje czytelnika chłodnym i nowym podejściem, stwarza okazję do przypomnienia, jak wielką rolę wojna domowa w Hiszpanii odegrała w świadomości i kulturze Zachodu. Wystan Hugh Auden, George Orwell, Ernest Hemingway – to tylko nieliczni spośród setek filozofów, poetów i dziennikarzy, którzy wyruszyli na pomoc republice. Z Polski, poza żołnierzami ochotnikami, pojechał m.in. Ksawery Pruszyński. Dlaczego ta wojna tak przyciągnęła uwagę zachodnich intelektualistów?

Antony Beevor, „Walka o Hiszpanię
1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów”
.
Przeł. Hanna Szczerkowska, Znak, Kraków,
688 stron, w księgarniach od marca 2009
Musimy spojrzeć na ten problem z ich perspektywy, nie biorąc pod uwagę wiedzy, jaką mamy dzisiaj. Rok 1936 – cała Europa po Wielkim Kryzysie jest pogrążona w mroku despotyzmów, autorytaryzmów czy wręcz totalitaryzmu. Dla ludzi roztropnych i ceniących wolność nie ma nadziei.

I nagle w 1936 roku w Hiszpanii dobro wygrywa ze złem. Ochotnicy spieszą więc pomóc dobru, powodowani nie tyle politycznymi, ile duchowymi motywami. Dla ludzi, którzy z racji swoich zatrudnień myślowych marzą o tym, by móc jasno odróżnić dobro od zła, wojna domowa w Hiszpanii staje się niepowtarzalną okazją wsparcia bezspornego dobra. Tak to wyglądało wtedy i nie należy ani się dziwić tym, którzy jechali do Hiszpanii bronić republiki, ani – tym bardziej – kpić z ich niewiedzy i naiwności.

Dziś wiemy (a Beevor dokładnie to opisuje), że wybory 1936 roku zakończyły się w Hiszpanii minimalnym tylko zwycięstwem centrolewicy. Że politycy ugrupowań, które doszły do władzy, nie zdawali sobie sprawy z tego, jak słaba jest ich pozycja. I że niemal natychmiast po przejęciu władzy rozpoczęły się spory, szczególnie zażarte w ramach lewicy podzielonej na cztery co najmniej obozy: socjalistów, komunistów, trockistów i anarchistów, zwalczające się ze stopniowo coraz większą brutalnością.

Generalnie rząd republikański nie umiał ani rządzić, ani walczyć. Wtedy jednak nie to było najważniejsze. Tylko nieliczni (jak George Orwell we wspomnieniach zatytułowanych „W hołdzie Katalonii”) dostrzegli, że walka po stronie demokracji straciła sens, kiedy włączyli się w nią komuniści całkowicie sterowani przez wysłanników Stalina.


Nikt bowiem nie rozumiał, że wojna domowa w Hiszpanii szybko przestała być okrutną wojną Hiszpanów z Hiszpanami, a stała się okazją do ćwiczeń i manewrów dla nazistowskich Niemiec i stalinowskiej Rosji. Z tego zaś wynika kilka powodów do zastanowienia czy wręcz zdumienia.

Zdumiewa przede wszystkim postawa europejskich mocarstw. Tuż obok, w kraju, który wprawdzie był mało aktywny w międzynarodowej polityce, ale należał do samego serca Zachodu, toczyła się krwawa walka. Niezależnie od tego, czy przyznać rację republice czy marksistom, obojętność, pozorowane wyrazy troski, a w istocie przyjęcie zasady nieingerencji (tylko Francja przyjmowała uciekinierów z Hiszpanii, pakując ich jednocześnie do obozów) – wszystko to jawnie ukazywało ducha Monachium i fakt moralnego zagubienia polityków wszystkich krajów europejskich. Od mocarstw nie należało nawet oczekiwać tego, by powodowały się racjami moralnymi (co w polityce nie jest ani zdrowe, ani skuteczne), ale raczej tego, by stanęły, chociażby na gruncie dyplomatycznym, twardo w obronie legalnie wybranego rządu.

Zdumiewa, że państwa wciąż jeszcze demokratycznego Zachodu nie obserwowały tej wojny tak, jak ją pokazuje Beevor, czyli jako starcia dwu potęg totalitarnych (i to starcia bardzo pouczającego). Niemcy wysłali Legion Condor, pokazując, jak doskonale już potrafią operować lotnictwem, natomiast Stalin był znacznie słabszy, a wysłani przez niego doradcy (to okres Wielkiej Czystki i zgładzenia Tuchaczewskiego) bali się podejmować jakichkolwiek decyzji dotyczących walki z frankistami, a jedynie czyścili szeregi z trockistów i anarchistów. Widać więc było doskonale, że Hitler jest już dobrze przygotowany do wojny, a Rosja – zupełnie nie. Nikt nie wyciągnął z tego wniosków, a był jeszcze czas na rozmaite posunięcia dyplomatyczne i militarne. Europa nie umiała wyciągać wniosków, bo nie chciała tego uczynić i bała się ich ewentualnych konsekwencji.


Wreszcie zdumiewa, jak słabe w istocie poparcie dla demokracji w Hiszpanii wyrazili europejscy intelektualiści. Wspominaliśmy setki, które jechały walczyć, ale tysiące milczały. Niektórzy już do reszty zbrzydzeni polityką, inni zafascynowani jednym z totalitaryzmów, a jeszcze inni po prostu, czasem zmuszeni, czasem z dobrej woli, opuszczali Europę i jechali do Stanów Zjednoczonych (które zresztą oficjalnie też zajmowały całkowicie neutralną postawę wobec wydarzeń w Hiszpanii). Potem, po dekadach, zrozumiano błąd z końca lat trzydziestych, co pomogło w utworzeniu wspólnego intelektualnego i artystycznego frontu, a przede wszystkim Kongresu Wolności Kultury (1950).

Przez wiele pokoleń niewątpliwie szlachetna postawa republikanów w Hiszpanii i ich konflikt z generałem Franco powoli obrastały mitami. Dzięki książce Antony’ego Beevora wiele z tych mitów wreszcie zostało rozbitych. Wojna domowa w Hiszpanii nie była czarno-biała, okrucieństwa i to niebywałe (co jest cechą wszystkich wojen domowych) popełniały obie strony, a Europa zachowała się możliwie najgorzej.

Zapewne książka ta nie zmieni nastawienia tych, którzy w wojnie domowej w Hiszpanii upatrują symbolu odwagi, bohaterstwa i walki o słuszną sprawę. Ale taka też jest natura pamięci historycznej, że najlepsze nawet książki nie przekonają nigdy nieprzekonanych. Wiemy to przecież i my, chociażby na przykładzie sporu o sens powstania warszawskiego.

Marcin Król, historyk idei, dziekan Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji UW, ostatnio wydał książki: „Filozofia polityczna” oraz „Nieco z boku. Autobiografia niepolityczna”.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Film

Festiwal w Cannes (5):
Do widzenia, do jutra

Michał Oleszczyk

Figle

OSOBLIWY TATUAŻ BARBARY TORUŃCZYK!!!!

PUDELIT

Felietony

DOBRY WIECZÓR:
Strajk

Łukasz Gorczyca

Film

Obywatel Jądra Ciemności

Piotr Mirski

Literatura

CZYTELNIA:
Światy złożone

rozmowa z Łukaszem Orbitowskim

Literatura

Chłopcy jak malowani

Błażej Warkocki

Film

Festiwal w Gdyni

Jakub Socha

Felietony

SAM NIE WIEM:
Festiwal w Gdyni – „Pokłosie”

Jakub Socha

Literatura

Miękki przymus

Marcin Król

Literatura

Znakomita diagnoza w beznadziejnej sytuacji

Marcin Król

Literatura

„Błoński przekorny. Dziennik. Wywiady”

Marcin Król

Literatura

Turowicz milczący
i towarzyski

Marcin Król

Literatura

Urok detalu

Marcin Król

Literatura

Ciemne dziedzictwo Oświecenia

Marcin Król

Literatura

LESZEK KOŁAKOWSKI:
Mistrz

Marcin Król

Literatura

Środa walczy

Marcin Król

Produkty uboczne

PRZED EUROPEJSKIM
KONGRESEM KULTURY:
10 procent telewizji

Marcin Król