Jestem Google

Agnieszka Słodownik

Algorytmy polecania produktów mogą mieć artystyczne skutki uboczne

Kojarzenie elementów nie musi służyć tylko sklepom internetowym, które polecają kupującemu „przedmioty, które kupili inni”. Algorytm ów może inspirować do tworzenia stron całkiem niedochodowych i mających na celu jedynie bezbrzeżną przyjemność niekończącego się scrollowania w dół i wgapiania w przemianę materii.

Dina Kelberman montuje na tej zasadzie kolaże ze zdjęć i wideo. Każde zdjęcie na stronie dinakelberman.tumblr.com przypomina do jakiegoś stopnia poprzednie. Może to być kolor, kształt, kompozycja. Im dalej w las, tym bardziej odbiega podobieństwem od przedostatniego elementu w ciągu obrazów.

W ten prosty sposób obserwujemy niekończącą się przemianę aparatu słuchowego w plastelinę w ciasto chlebowe w pustynię w samolot w kajak w ogrodzenie w koparkę w most w materac w salę gimnastyczną w pudełko wypełnione gąbką w wysypisko śmieci w stos telefonów komórkowych kabli cegieł plastikowych butelek bananów w wideo z nagraniem burzy piaskowej zbliżającej się nad osiedle domków jednorodzinnych. Autorka nazywa to strumieniem świadomości.

Na podobnej zasadzie działa też strona otherpeoplealsobought.com, która pozwala delektować się strumieniem przedmiotów z Amazona. Dodawanie do koszyka nie jest warunkiem koniecznym.