Idź do światła i nie pierdol

Agnieszka Słodownik

Może być dobrze. Ada Karczmarczyk daje na jesień nadzieję na światło. Na pohybel komercjalizacji internetu pozwala uwierzyć, że jednak pokolenie, że jednak razem 

O Adzie Karczmarczyk nie miałam dotąd pojęcia, choć świat sztuki ma ją już dawno zmapowaną. Z jej twórczością spotkałam się po raz pierwszy na „Ustawieniach prywatności” w warszawskim MSN-ie. Zauważone przez Wojciecha Orlińskiego problemy komercjalizacji internetu, zestokowienia estetyki, przytłaczającego hiperrealizmu i wszechobecnej hipermedialności, faktycznie dominują w pracach artystów na tej wystawie, ale pod spodem, pod tym wszystkim jest Ada i to wiele zmienia.

Multimedialna artystka, performerka, blogerka i piosenkarka słynie z zaangażowanych w Jezusa piosenek, choć pierwsze filmiki na jej blogu dotykają kwestii uniwersalnych i nie zahaczają o żadną konkretną religię.  



Ada jest fizyczna, a to wiąże się z codzienną walką i zwykłością.

Ada walczy ze słabościami, ale wybacza sobie grzech trwonienia pieniędzy na kolorowe gazety.

Ada potrafi wzruszająco powrócić do przedszkolnej zabawy w „połącz kropki”, ale zamiast słonika, kotka, czy samochodu łączy cienkopisem swoje pieprzyki na skórze w dość abstrakcyjny zygzak.

Ada też pije wodę ze szklanki po nutelce.

Filmikom często towarzyszy poezja. Świat cyfrowy jawi się w nich jako źródło tęsknot za prawdziwością.

kto mi odpowie „gdzie są mistrzowie?” /
co podadzą rękę i nogę / worek na głowę /
i kinder bueno na drogę ? /
zamiast textu „poszukaj w gugle” ???

Jednak sztuka zwycięża.

sztuka dla mnie nie szpilka / bo moja sztuka mnie gilga /
bo mnie sztuka mizia / zwilża / muska / dotyka i głaszcze /
i ja takiej sztuce po pięć razy klaszczę!

I nie tylko sztuka, bo światłość w nowszych produkcjach ADU, jak nazwała swoje konto na YouTubie, bije dziś od Matki Boskiej i Chrystusa. (Jest też ADUoficial na FB).


Ada Karczmarczyk i jej filmy znajdują się jakby w szczelinie niezagospodarowanej przez, przepraszam, rynek, na co wciąż internet jednak pozwala. Jak niezabudowane działki w środku Warszawy, gdzie wciąż rośnie mało dochodowa kapusta, marchew i chwasty – zupełnie niepotrzebne, a jakie przyjemne wrażenia. To w tych szczelinach jeszcze się jednak spotykamy, czego Ada nie mogła nie zauważyć.

Podczas związanego z postinternetową wystawą wieczoru z projektem United People of the Internet, czyli zorganizowanym przez Czosnek Studio otwartym naborem wszelakiej sztuki ludzi internetu, pod koniec niezbyt dobrze skonstruowanej dramaturgicznie konferansjerki, Ada Karczmarczyk ujawniła swoją obecność wśród publiczności i poprosiła o puszczenie jej filmu. Prośba spotkała się ze zrozumieniem, a teledysk został odpalony. Chwila zmieszania i niepewności co do intencji autorki szybko przeistoczyła się w doskonałą klamrę wieczoru. Z ulgą zawiesiłam dystans do złego internetu i dałam się porwać naiwnej piosence. Jak za czasów wczesnego netartu znów poczułam jakąś, przepraszam, wspólnotę.


„We are always together” brzmiące jak „We are a waste together” niech pozostanie z nami w swej słusznej podwójności.