Franz Schubert „Schwanengesang”.
Ian Bostridge (tenor), Antonio Pappano
(fortepian). EMI Classics 2009Wciąż mam w uszach pieśni Schuberta w wykonaniu Christopha Prégardiena (przy świetnym akompaniamencie Andreasa Staiera) z sierpniowego festiwalu „Chopin i jego Europa”. Ale od kiedy wypatrzyłem w sklepie nową płytę genialnego – nie bójmy się tego słowa – Iana Bostridge’a, który przy akompaniamencie Antonia Pappano śpiewa „Schwanengesang” (ostatni ze wspaniałych cyklów pieśni Franza Schuberta), nic innego już nie istnieje.
Od kiedy usłyszałem „Zapiski tego, który zniknął” Leoša Janácka w wykonaniu Bostridge’a, od kiedy przeczytałem, co o tym napisał (bo Bostridge, prócz śpiewania, myśli o muzyce i świetnie potrafi o niej pisać), trwam w niemym zachwycie. Dalej były pieśni Brittena, Schuberta („Winterreise”!), Henzego. Zachwyt nie malał. A nawet zwiększał się, jak choćby po lutowym koncercie Bostridge’a w Filharmonii Narodowej z ariami z oper Haendla.
Jego głos jest jak łza. Czysty, odmieniający spojrzenie (pamiętacie, jakie ostre jest widzenie zaraz po płaczu?), intensywny, nasycony, żarliwy. Bezbłędnie trafiający w punkt. W rdzeń słowa, w emocję muzyki, w nastrój (niem. Stimmung). Jest w śpiewie Bostridge’a jakaś anielska dobroć, która każe nawet najciemniejszym chwilom przysłuchiwać się ze spokojem, z nadzieją. Która nawet w rozpaczy odnajduje światło.
Cykl „Schwanengesang” („Łabędzi śpiew”) to zbiór pieśni skomponowanych przez Franza Schuberta w 1828 roku do poezji Ludwiga Rellstaba i Heinricha Heinego. Wydany już po śmierci kompozytora, z tytułem nadanym przez wiedeńskiego wydawcę Tobiasa Haslingera (on też dołożył ostatnią pieśń do słów Johanna Gabriela Seidla – „Die Taubenpost”), co szczególnie naznaczyło to dzieło. To składające się z kilkunastu odsłon cudowne pożegnanie.
Bostridge i Pappano (na co dzień dyrektor Royal Opera House w Londynie) czują tę szczególną Schubertowską ciemną rozpacz doskonale. Rozkładają napięcia (choćby świetne przyspieszenie w trzeciej pieśni z cyklu – „Frühlingssehnsucht” i zatrzymanie w kolejnej – słynnej serenadzie „Ständchen”), akcentują znaczenia, zatapiają się w mrocznych frazach („In der Ferne”, „Abschied”, „Am Meer”), bez strachu jednak, że się w nich zagubią.
A my? Posłuchajmy kończącej płytę wczesnej pieśni Schuberta „Abschied” (1816) do słów Johanna Mayrhofera. Mowa w niej o tym, że kiedy odchodzimy od tych, których kochamy, serca ogarnia rozpacz. Kiedy śpiewa Ian Bostridge, jest trochę lepiej. Trochę.
Tomasz Cyz, redaktor naczelny dwutygodnik.com.
Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.