Nairobi

Nairobi

Dominik Kuryłek

Na fotografiach Joanny Piotrowskiej czarni mężczyzni stoją lub leżą na hotelowym łóżku. Artystka dotyka ich, ale nie są to gesty erotyczne. Dziwnie kojarzą się z eksploracją

Jeszcze 1 minuta czytania

Wybierając się na najnowszą wystawę Joanny Piotrowskiej, zastanawiałem się, czy potrafimy mówić o mieszkańcach Afryki, jednocześnie ich nie uprzedmiotawiając? Czy możliwe jest opisanie spotkania z nimi bez wpisywania się w kolonialną retorykę, wciąż obecną chociażby w reklamach biur podróży? Kiedy na krakowskim Podgórzu zobaczyłem projekt Piotrowskiej, zrozumiałem, że praca, którą oglądam i miejsce, w którym się znalazłem stwarzają okazję do wykonania realnego kroku ku Afryce ze świadomością stereotypów kierujących naszym myśleniem o tym kontynencie i jego mieszkańcach.

Wystawa to tylko i aż pokaz slajdów, który oglądamy, siedząc w ciemnym pomieszczeniu na wygodnej kanapie. Jest coś niejednoznacznego w sytuacji, w której komfortowe warunki stworzone zostały do odbioru niepokojących zdjęć. Fotografie Piotrowskiej przedstawiają czarnych mężczyzn zaproszonych przez artystkę do pokoju hotelowego z ogromnym małżeńskim łożem. Przed oczami oglądającego rytmicznie przesuwają się fotografie pięknych, nagich męskich ciał. Mężczyźni stoją lub leżą na łóżku. Spoglądają na siebie albo patrzą w nieokreśloną dal. Zwracają się w stronę aparatu fotograficznego, na robiącą im zdjęcia artystkę i w konsekwencji na nas oglądających efekt sesji fotograficznej w galerii sztuki. Na kolejnych zdjęciach autorka pojawia się wśród swoich modeli. Sprawia wrażenie wycofanej. Co prawda wszyscy bohaterowie nawiązują cielesny kontakt, co tworzy napięcie erotycznego zbliżenia, jednak w jej zachowaniu wyczuwalna jest pewna rezerwa. Piotrowska unika kontaktu wzrokowego, spogląda na mężczyzn wtedy, gdy oni na nią nie patrzą. Kiedy zaś oni zwracają się ku niej, ona zerka w stronę obiektywu. Artystka dotyka ich, ale nie są to gesty erotyczne. Dziwnie kojarzą się z eksploracją. Zdjęcia rejestrują swoistą grę ciał i spojrzeń, do której włączony jest także oglądający. Zwrócone w stronę obiektywu oczy bohaterów ujawniają podglądające spojrzenie widza. Przestajemy czuć się komfortowo. Nasze neutralne spojrzenie zostaje wystawione na próbę.

Joanna Piotrowska, How are you, 2015

 

Joanna Piotrowska, „How are you”, kurator: Bartosz Przybył-Ołowski, Wystawa | Księgarnia (Fundacja Razem Pamoja), Kraków, do 4 kwietnia 2015.

Sesja zdjęciowa do projektu Piotrowskiej została wykonana w Nairobi, przez Fundację Razem Pamoja pomagającą uczniom ze szkoły św. Filipa w slumsie Mathare. Prowadzone przez Bartosza Przybyła-Ołowskiego i Kamila Kuitkowskiego miejsce, gdzie pokazywana jest wystawa, służy organizowaniu stypendiów naukowych dla młodych mieszkańców przedmieść Nairobi. Podobnie było w przypadku wcześniejszej wystawy
„Równania elementarne” Franceski Bertolotti i Stuarta Baileya, na której pokazano książkę „Ku Afryce” napisaną wspólnie przez uczniów z Mathare, Rabki Zdrój i grono naukowców. Zysk z jej sprzedaży w całości poszedł na sfinansowanie edukacji młodzieży ze slumsu. Motto z tej książki widnieje na ścianie księgarni, przez którą wchodzi się na wystawę Piotrowskiej – „W takim samym stopniu, w jakim twoje rozumienie Afryki i stosunek do niej stają się bardziej pozytywne, poprawia się też twoje rozumienie i stosunek do samego siebie (Malcolm X)”.

Wyjazd do Kenii wpłynął na twórczość Piotrowskiej. Do tej pory pokazywała fotografie przedstawiające ludzi wchodzących ze sobą w niejednoznaczne relacje, wpisujące się w neutralną estetykę galerii zestawy czarno-białych zdjęć powieszonych w ramach na ścianie. Tym razem przygotowała pokaz kolorowych slajdów, a estetyka samych fotografii stała się mniej surowa. Podczas selekcji Piotrowska zaakceptowała niedoskonałość i przypadkowość zebranego materiału. Co więcej, jak mówi artystka, wybór nie jest ostateczny. Praca pozostaje w procesie. Najistotniejsze jest jednak to, że na zdjęciach pojawiła się sama Piotrowska, dzięki czemu materiał nabiera charakteru swoistej dokumentacji zdarzenia, w którym za pośrednictwem fotografii uczestniczyć może sam widz, zastanawiając się nad postawioną przez autorkę w tytule kwestią: How are you.