Pytania do ludzi i zwierząt
dzięki uprzejmości galerii Pola Magnetyczne

Pytania do ludzi i zwierząt

Iwo Zmyślony

Każda z kilkudziesięciu zapytanych osób miała do dyspozycji aparat fotograficzny, kreśliła też w paru zdaniach jakąś luźną refleksję. „Pytania” Grzegorza Kowalskiego to dokumentacja sztuki traktowanej w sposób bardzo poważny

Jeszcze 2 minuty czytania

„(…) Najbardziej mnie podnieca i fascynuje brzuch kobiety, ciepło i kojąca energia, jaka z niego emanuje, uspokajając, a jednocześnie prowokując do wtargnięcia. Kopulacja jest dla mnie swoistym misterium – modlitwą, chęcią powrotu do źródeł, niemożliwą do spełnienia próbą wdarcia i bycia w tajemniczym środku (…)”. Wiecie, kto to powiedział? Pewien znany polityk Ligii Polskich Rodzin, dziś senator PiS-u, publicysta „Naszego Dziennika”, „Niedzieli”, gość Radia Maryja. Nigdy byście nie zgadli. Na innym zdjęciu wciela się w martwe zwierzę, a dokładniej w zająca, którego obraz z dzieciństwa utkwił mu w pamięci: „Ojciec wracał z polowania, gdy było już ciemno. Jak przywiózł zająca, wieszało się go na balkonie za skoki. Zając miał rozwalony łeb, wąsy umorusane krwią i zimne, sztywne ciało pod miękkim futerkiem. Później był obrządek ściągania skóry nad miednicą, krew, wyprute narządy (…)”.

Grzegorz Kowalski, „Pytania”. Mundin, Poznań,220 stron,
w księgarniach od grudnia 2014.
Źle myśleć o „Pytaniach” Grzegorza Kowalskiego przez pryzmat takich anegdot. Książka ta nie jest pożywką dla miłośników sensacji. Przeciwnie – to dokumentacja sztuki traktowanej w sposób bardzo poważny, na pograniczu egzystencjalnej refleksji. „Czy mógłbyś i czy chciałbyś wcielić się w zwierzę przed obiektywem? Czy mógłbyś i czy chciałbyś potraktować mnie jako przedmiot? Czy chciałbyś powrócić do łona matki?”. Wagę tym pytaniom nadają odpowiedzi – fotografie i słowa. Nikt tutaj się nie wyśmiewa, nie ironizuje. Jeżeli już, to z pomysłem. Każda z kilkudziesięciu zapytanych osób miała do dyspozycji aparat fotograficzny, kreśliła też w paru zdaniach jakąś luźną refleksję, niekiedy głębsze wyznanie. W większości są to znajomi Kowalskiego związani z pracownią Jerzego Jarnuszkiewicza oraz środowiskiem Galerii Repassage – oprócz Elżbiety i Emila Cieślarów m.in. Krzysztof Bednarski, Wiktor Gutt, Krzysztof Jung i Barbara Falender.

„Zwierzęce są: moja skóra i odruchy, strach, agresywność, lenistwo, solidarność w grupie, odruchy samozachowawcze, które zresztą jako gatunek, tłumimy przez nasz humanitaryzm” – tak na pierwsze z pytań odpowiada rzeźbiarz Karol Broniatowski. „Może agresja… jakaś dziedzina seksu, podstawowe biologiczne potrzeby, głód? (…) Nie czuję się sprowokowany do wydobycia tego” – waha się Jacek Byczewski. Znacznie bardziej wylewny jest Krzysztof Kowalski (zbieżność nazwisk przypadkowa): „Chodzi ci o to, aby wydobyć tego ZWIERZA, który się kryje w człowieku? Znalazłem w sobie jednego, którego się da uzewnętrznić, nawet dosyć efektownie – obsikam ci krzesło. Bez żadnych zahamowań”. I faktycznie, na zdjęciu widać jak sika. „Musiał najpierw wypić kilka piw, żeby mu się zachciało” – komentuje Grzegorz Kowalski.

Nie wszyscy jednak są skorzy do refleksji: „Jaki jest twój cel? Muszę to wiedzieć” – w ten sposób reaguje Valentijn Ouwens. Ten holenderski aktor, przyjaciel Theo Jeukena, z którym Kowalski zaprzyjaźnił się podczas pobytu w Amsterdamie w roku 1972, odmawia odpowiedzi: „jeżeli sam tego nie wiesz, to nie mogę w tym uczestniczyć (…) nie chcę być użyty jako narzędzie”. Sam Jeuken pozuje przebrany za mrożonego kurczaka w cenie 3,50. „Moment, który odpowiadałby mojej definicji zezwierzęcenia, moment zatracenia, oddania, osiąga się w stosunku, choć osiąganie tego stanu nie jest stosunkowi przypisane. Bardzo często igraszki seksualne odbywają się przy pomocy kodów kulturowych i nie wychodzą poza ten rytuał” – dywaguje z kolei Jan Stanisław Wojciechowski, ówczesny wykładowca ASP. Kilkanaście lat później zostanie dyrektorem Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku oraz profesorem jednej z katolickich uczelni.

Pytania o zwierzę Kowalski stawiał w latach 1977–78, gdy nikt jeszcze nie słyszał o posthumanizmie, bo go nie wymyślono. Bezpośrednią inspirację stanowiła dla niego akcja Wiktora Gutta, który rok wcześniej zaprosił przyjaciół do autorskiej wypowiedzi na hasło „Ja – Hitler”. Wykonywane przez nich prace wizualne i teksty Gutt zbierał do zeszytu, który niestety zaginął, bo ktoś go wyrzucił do śmieci. Zachował się jednak dyptyk Kowalskiego – na jednej z fotografii jego twarz jest przykryta ptasimi wnętrznościami. „Pierwiastki tego, co Hitlera uczyniło Hitlerem, nosimy w sobie. (…) A więc fotografie, które zostały okupione wstrętem i osobliwym przemieszczeniem miłości własnej – kochałem siebie w akcie degradacji, gdy czułem ciepłe, śmierdzące wnętrzności na twarzy” – tak komentował tę pracę blisko ćwierć wieku później. Projekt „Ludzie / Zwierzęta” pokazał po raz pierwszy w maju 1978 na ścianach Repassage’u jako horyzontalny ciąg odbitek z umieszczonymi poniżej wypowiedziami uczestników akcji. Jesienią tego samego roku w paryskiej galerii Chantal Crousel zostały zaprezentowane w postaci książki artystycznej – ręcznie wykonanego albumu.

Realizowana w roku 1979 druga seria pytań była więc kontynuacją, choć z istotnymi zmianami. Tym razem to Kowalski stał się obiektem działań (a ściślej – ich tytułowym przedmiotem), niektóre z nich przybierały postać bardziej złożoną, trudniejszą w dokumentacji. Pytania zostały skierowane do tych samych osób, z dwoma wyjątkami. Także i w tym przypadku wszystkie odpowiedzi artysta postanowił zebrać w formie artystycznej książki, którą zatytułował „Ja / przedmiot”. Niestety, nigdy jej nie wystawiał, a jedynie pokazywał prywatnym gościom i znajomym. Z biegiem lat uległa stopniowej dezintegracji – zachowało się jedynie piętnaście fotografii.

To wtedy powstało kapitalne zdjęcie, które trafiło na okładkę „Pytań” – wykonał je wspomniany Jeuken podczas pobytu Kowalskiego w Nowym Jorku. „Cały ten komfort, który przynosi technika. Podłącz je do prądu i oto są – twój wentylator, telefon, odkurzacz, toster. W podobnie techniczny sposób wykorzystuje się często człowieka. Użyj go, ale nie miej do niego żadnych uczuć!” – czytamy w komentarzu. „On był amatorem takich starych przedmiotów” – dodaje od siebie profesor. Później przekształcił to zdjęcie wedle własnego uznania, nakładając na siebie kilka różnych ujęć. Radykalnie do zadania podeszła Nicole Grospierre (starsza, przyrodnia siostra Nicolasa Grospierre’a): „Masz tu stanąć i się rozebrać. Co znaczy wziąć i używać kogoś jako przedmiot? Ja czuję się jako przedmiot, gdy podrywają mnie mężczyźni. Przedmiot precyzyjny, choć zrobiony z mięsa – że mam dziurę, dwa sutki itd. Co mi robią mężczyźni, ja mogę zrobić Tobie”.

Ostatnią serię pytań Kowalski kieruje wyłącznie do mężczyzn. Zamyka się z każdym w łazience, prosi, by zdjął ubranie i położył nago do wanny z ciepłą wodą. Ma ona ewokować odczucie wód płodowych. Ich odpowiedzi nagrywa na magnetofon. Większość z nich dotyczy złożonych relacji z matką, niektóre schodzą na poziom zgoła edypalny: „erotyzm z tym związany, sytuacja pocałunku w narządy kobiece – ale to nigdy nie kojarzy mi się z matką. Matka jest nieerotyczna. Woda i nagość… cieknięcie, płynięcie… są czymś szalenie erotycznym i elementarnym”. Nie bez racji we wprowadzeniu do książki Karol Sienkiewicz zwraca uwagę na homoerotyczne zabarwienie tych działań – wśród ich uczestników było też paru gejów. Równie ważny jest jednak kontekst historyczny. Projekt zaczął powstawać w czasie stanu wojennego – wnętrze ciasnej łazienki było więc nie tylko przestrzenią intymną, lecz także swego rodzaju politycznym azylem. Pierwsza prezentacja odbyła się w roku 1987 w zasłużonej Galerii Piwna 20/26, którą w swym mieszkaniu prowadzili Emilia i Andrzej Dłużniewscy.

Pisząc o publikacjach wydawnictwa Mundin, trudno nie wspomnieć o ich znakomitym składzie projektu Honzy Zamojskiego. To nie tylko lektury, ale też estetyczne, funkcjonalne przedmioty, na które przyjemnie się patrzy i miło trzyma w dłoniach. W „Pytaniach” każda z trzech serii odpowiedzi to osobny rozdział, który ściśle odwzorowuje ich pierwotny układ – ten, w jakim były niegdyś prezentowane. Całość poprzedza wspomniany już wstęp Sienkiewicza – zgrabnie napisana biografia artystyczna Kowalskiego, porządkująca rozmaite konteksty przydatne w rozumieniu jego twórczości. W zakończeniu znajdziemy informacje na temat uczestników akcji oraz komentarze samego profesora objaśniające z dzisiejszej perspektywy większość z powstałych ujęć.

Ciekawie jest chyba spojrzeć na tę książkę z punktu widzenia historii nieoczywistych związków fotografii z polem sztuk wizualnych oraz wzajemnego przenikania tych dziedzin. Eksperymenty z wykorzystaniem aparatu lub kamery filmowej rozpoczęto w kręgu pracowni Jarnuszkiewicza już z początkiem lat 60. – dość wspomnieć „Studium Aktu” Tadeusza Skwarczyńskiego (1966/67), „Drogę do Żelazowej Woli” Krystiana Burdy (1960/61) czy wcześniejsze prace Andrzeja Jana Wróblewskiego. W „Pytaniach” Kowalskiego to medium ulega daleko posuniętej autonomizacji – wiele z ujęć to nie tylko dokumentacje efemerycznych sytuacji, ale po prostu świetne, mocne wizualnie fotografie.


Zdjęcia dzięki uprzejmości galerii Pola Magnetyczne.