Pawilon naprawdę wystawowy

8 minut czytania

/ Teatr

Pawilon naprawdę wystawowy

Arkadiusz Półtorak

Wystawa „Zakochałeś się w kimś, kto nie istnieje” dowodzi, iż Ewa Tatar postanowiła tym razem przebyć pełną drogę, oddzielając performatywność sztuk od teatralności sensu stricto

Jeszcze 2 minuty czytania

Wystawa „Zakochałeś się w kimś, kto nie istnieje” to już drugie podejście Ewy Tatar do zagospodarowania przestrzeni muzealnej w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Mimo konwencjonalnego charakteru ekspozycji próba ta jest od pierwszej bardziej twórcza, płodniejsza poznawczo i cenniejsza pod względem instytucjonalnym.

Dowodów na to, że dyrekcja Starego sztukę ceni, nie trzeba szukać w przestrzeni ekspozycyjnej, tj. dawnej „Strefie Be” (obecnie: MICET – Muzeum Interaktywne / Centrum Edukacji Teatralnej). Nie jest to, zresztą, upodobanie bezinteresowne: afisze autorstwa Anety Grzeszykowskiej, Bartka Materki czy Marcina Maciejowskiego są bardzo na miejscu w teatrze, który chce uchodzić za awangardowy (czy to w sensie estetycznym, czy politycznym). Klata i jego współpracownicy wiedzą bowiem, iż nie ma pod słońcem nic bardziej współczesnego od sztuki współczesnej – to czar jej instytucjonalnego sposobu istnienia, jej „wiecznej aktualności”. Owego czaru (jak też interwencyjnego charakteru sztuki zaangażowanej) Klata chciałby wraz z grupą współpracowników udzielić teatralnemu rzemiosłu: nie dziwią zatem na Jagiellońskiej próby zawłaszczania działań artystycznych przez reżyserów, jak choćby reinscenizacje „Tapp und Tastkino” Valie Export w spektaklach Wiktora Rubina. Niekiedy trudno jednak – wbrew zakładanym intencjom autorów – oprzeć się wrażeniu, że efektem podobnych zapożyczeń jest raczej czysta historyczność. Ta właśnie „antykwaryczna kondycja” stanowi utrapienie bohaterów filmu „Future Days” Agnieszki Polskiej, który nadaje ton wystawie „Zakochałeś się w kimś, kto nie istnieje”. W świecie artystów martwych – jak ten pokazany przez Polską – i sztuki już-pokazanej wszystko jest zinterpretowane, oddane władzy pomnikowych narracji. O twórczości jako ciągłym wyzwalaniu się od niej Ewa Tatar próbuje po raz drugi opowiedzieć w teatrze i w związku z teatrem poprzez omawianą ekspozycję.

„Zakochałeś się w kimś, kto nie istnieje”

Kuratorka: Ewa Tatar
Wystawa czynna 14.04-16.05.2015
Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

Za pierwszym razem – w grudniu ubiegłego roku – kuratorka (w zespole z Tomaszem Węgorzewskim) zaproponowała we współpracy z pobliską Galerią Bunkier Sztuki „wieczór performatywny”, widowisko oparte na tekście Jeana-Michela Ribesa „Ekspozycjoniści”. Była w nim, jak czytamy w opisie wydarzenia, struktura dramaturgiczna; byli również aktorzy, muzyka i zaaranżowana ad hoc scena.  W folderze mimo tego stoi jasno, że wieczór stanowił wystawę sztuki nowoczesnej – co przez wzgląd na daleko posuniętą teatralność sztuk wizualnych nie musi wcale dziwić. Powinno jednak skłonić do refleksji nad funkcją muzeum w teatrze, i to muzeum „interaktywnego”, które nie ma wcale służyć prezentacji gablot z odznakami byłych dyrektorów instytucji czy portretów emerytowanych aktorów (tak chołubionych w Krakowie). Co więcej, muzeum to nie musi – jak pokazuje najnowsze przedsięwzięcie Tatar – usilnie skupiać się na teatrze, ni to Starym, ni to sensu largo, przynajmniej na pierwszy rzut oka. W przypadku wystawy „Zakochałeś się w kimś, kto nie istnieje” nieefektywność pierwszego spojrzenia jest, skądinąd, największym problemem: w ekspozycji dominuje bowiem wymagająca skupienia sztuka wideo. Czy sposób jej odbioru nie jest jednak bliski zaangażowaniu, którego wymagają repertuarowe spektakle Starego (jak „Akropolis” Łukasza Twarkowskiego)? I czy już samo to nie jest dobrym powodem, by w teatralnym muzeum zamiast archiwów instytucji prezentować archiwa, które kształtują wyobraźnię reżyserów? Tak górnolotnie można by ująć misję wprojektowaną w koncept Ewy Tatar, by na parterze budynku przy Jagiellońskiej 1 w Krakowie badać napięcia między teatrem a sztukami wizualnymi.

Agnieszka Polska, Future Days, 2014Agnieszka Polska, „Future Days”, 2014

W ramach wieczoru performatywnego „Pawilon wystawowy” Tatar badała owe napięcia, wyraźnie koncentrując się na poszukiwaniu miejsc wspólnych. Na ogół ich arbitralne wskazywanie podtrzymuje jednak rozsunięcie między zestawianymi dziedzinami. Polega wręcz na mówieniu z wnętrza tej rozpadliny, toteż zajęcie się w murach Starego całkiem dosłownie rozumianą „teatralnością sztuk” równa się pozwoleniu, by jawiła się ona jako zadłużenie artystów wizualnych w świecie „prawdziwego teatru” (którego, skądinąd, widz oczekuje, kiedy na scenę, jak w „Pawilonie wystawowym”, wchodzą etatowi aktorzy). Konfrontacją rządzą reguły dialektyczne, pospieszne zaś mapowanie loci communes okazuje się próbą oszustwa dialektycznej machiny. Zniesienia nie da się tymczasem osiągnąć okrężną drogą. Kolejne podejście Tatar do dialektyki teatru i sztuki – wystawa „Zakochałeś się w kimś, kto nie istnieje” – dowodzi na szczęście, iż kuratorka wyciągnęła wnioski z grudniowego doświadczenia i postanowiła tym razem przebyć pełną drogę (performatywność sztuk alienując od teatralności sensu stricto). Choć rezultatem jest konwencjonalna wystawa, nie ulega wątpliwości, że zyski z jej konwencjonalnego charakteru mogą okazać się nieocenione – i to nie tylko dla samego przedsięwzięcia kuratorki, ale też dla morfującej instytucji, jaką stanowi „muzeum w teatrze”.

Pawilon Wystawowy, projekt Ewy Tatar i Tomasza Węgorzewskiego, Strefa BE Narodowego Starego Teatru, 2014. fot. Vero Rodowicz

Obok wspomnianej pracy Agnieszki Polskiej szczególną uwagę przyciąga na wystawie projekcja performansu Zbigniewa Warpechowskiego. Głos opowiadającego o zmaganiach z formą artysty słychać w całym pomieszczeniu, co z łatwością czyni z kilkuminutowej wypowiedzi spoiwo zebranych dzieł. Duch formalizmu, który „nastrajał” po II wojnie światowej zarówno polską plastykę (zwłaszcza malarstwo), jak i teatr (np. ten Grotowskiego), nawiedza wystawę za sprawą słów członka Grupy Krakowskiej i pogłębia tym samym ironiczny wydźwięk prac młodszych artystów – autorki Future Days czy innych: Oskara Dawickiego, Łukasza Jastrubczaka i Wojciecha Doroszuka. Prowokując do namysłu nad związkami sztuki z życiem – lub ich rozłącznością – ci artyści testują granice, z którymi mierzy się również teatr postdramatyczny. Bezpośrednie nawiązania do teatru (m.in. nagrania z prób „Kwestii techniki” Buszewicza, odtwarzane na przemian ze Schlemmerowskimi choreografiami w wykonaniu Karoliny Bisch oraz z TIS mw2 Bogusława Schaeffera) pozwalają zresztą zgrabnie zuniwersalizować w ramach wystawy narrację o procesie twórczym – a przez to czynią zadość zamierzeniom dyrekcji Starego, by umożliwić widzowi, jak czytamy na stronie muzeum, „poznanie sztuki teatru nie tylko poprzez artefakty pozostałe po inscenizacjach, ale osobiste dotknięcie rzemiosła i materii wyzwalające i unaoczniające proces tworzenia”.

Jeśli wystawę „Zakochałeś się w kimś, kto nie istnieje” można traktować jako zwiastun przyszłej aktywności MICET, pozostaje mieć tylko nadzieję, iż budowana przez Annę Litak instytucja uzyska lepszą promocję, a w ramach przyszłych projektów nie wyzbędzie się dawki dydaktyzmu, która umożliwi lepszy kontakt z widzem. Ponieważ wokół projektu Tatar zabrakło takiej „obudowy”, muzeum – ani ojczystemu teatrowi – nie udało się wykorzystać w pełni potencjału, jaki niesie wystawa (nie pomogło nawet zagospodarowanie przez kuratorkę witryn na parterze Starego, jakkolwiek efektowne). Mimo to należy przyklasnąć formule instytucji, która wyłania się na oczach krakowskich widzów, i z wypiekami na twarzy wypatrywać przyszłych jej działań: jak jeszcze uda się poszerzyć Annie Litak pole związanego z edukacją teatralną dyskursu?


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.