wiersze

Rafał Wawrzyńczyk

[Aby, aby]

Brałem prysznic            grało radio
Zastanawiałem się, czy uprać jedną koszulę, czy kilka
Nagle zrozumiałem, że wystarczy ta, którą mam nieupraną
Nie potrzebuję całego terenu, aby stać

Słońce grzmi
Parkiet pachnie pięknie
Wszystko sprężyste jak fikusy Nachta
Aby stać, nie potrzebuję całego terenu

W ogóle

nie słuchaj, jak się pisze wiersze („od razu, potem nie [ dotykać”)Obserwuj siebie, jak robisz inne rzeczy: mierzysz się z [ problemami w pracy, uciekasz przed nimi, potem wracasz na spokojnie
Jak zabierasz się za zamiatanie podwórza, znosisz coś do    [piwnicy

Bo wiersze będziesz pisał jak robisz inne rzeczy
Jeżeli zobaczyłeś, że wolisz zostawiać, bo jak wracasz
potem to czujesz to odpowiednie oddalenie, dystans,
to tak sobie postępuj Ważny jest ogólny poziom energii,

ale i lokalne spiętrzenia Zasuszone błyskawice
Tu i tam, odpowiednio, nieregularnie rozmieszczone
Jak lasy na mapie, nie logicznie, raczej w sposób
nie pozwalający zasnąć ciekawości: tu trochę stepu,

tam wątłe drzewko, chwast, sekunda wody Jak
kartograf, zaznaczaj wszystko dokładnie, nie zmyślaj,
nikt tam już nie pojedzie

[Wstaję i nie wstaję]

Wstaję i nie mogę wstać, leżę i sczuwam tak tylko. Tak
jest rozmazane wszystko, ciapowate i żadnej wyrazistości.
Jeden tylko wyrazisty obszar, nieco z boku, w tle, czarne

wrzeciono: obszar nieprzespany. Potrzebowałbym jeszcze z 
godziny, żeby przespać ten obszar, no ale mnie obudzono
za wcześnie. A inaczej nie da się przebyć tego obszaru.

Na normalne przejście ma się za wiele nóg. I jeszcze
jest tak, że nie chciałbym tego obszaru zmarnować…
Chociaż nie wiadomo, co tam jest. Tylko zasysa kolory,

nic nie oddaje. Wlot do najczarniejszego słoiczka.
Tam jest być może przeszła swoboda. Tam chodzę w wysokiej
trawie… Albo ostateczne znieruchomienie tam jest.

To są dwa te same stany, nagle myślę.

[Oset]

Na czym polegała nauka? Na czym p o l e g a nauka?
Na znajdowaniu rozwiązań w tym, co się umiało od zawsze
i zorientowaniu się, że niczego innego niż to
nie jesteśmy się w stanie wyuczyć. Tylko to swoje

mamlanie. Przyglądanie mu się
przez lata, wypatrywanie i wypatrzenie
niby ziaren ostu w nim osadzonych.
Zaakceptowanie ich. Szycie sobie z ostu kostiumu.

A taki kostium nie przepuszcza ani zła, ani dobra;
ani weneckich mandolin, ani traktatów Locke’a.
Przepuszcza tylko bukieciki.

[Krople żołądkowe]

Krople żołądkowe stoją sobie koło miodu, przypraw i soli.
Zmywam i myślę, że to bardzo rzymskie.
Tu skrzydła jedzenia a zaraz obok ten smutny olej.
Że od razu wiadomo, że je się po to, żeby się jadło,
i od razu trzyma to remedium obok.
Rzymianie, myślę o was. Na pewno
chcielibyście mieć coś takiego. Może zresztą mieliście,
na pewno mieliście. Tak samo sobie jemy i tak samo
zażywamy kropli. Tak nieznacznie jesteśmy
przedzieleni, paroma potyczkami, niezgrabnymi
kamienicami, jakie stawiano w średniowieczu,
jakąś tam liczbą deszczy i okresów, kiedy forsycja
pokrywała się kwieciem. Z mojej kuchni prawie da się
wejść do waszej. Ich rozkład niewiele się zmienił…

Wielkie filary połamały się i skruszały na proch,
za to najmniejsze, fiolki leków, przypraw, przepisy,
przetrwały. Nie było ich na niczyim planie.

[Czując się Szwedem]

Męczyło mnie wszystko, co nie odkrywało się samo.
Nawet podania zacząłem w pewnej chwili pisać niejako [czekając, aż potrzebne sformułowania wypłyną skądś i zajmą swoje [miejscana kartce, jak wyspy na białym jak mleko oceanie, po których
można przeskoczyć aż do… i tak dalej.

Czekałem. Czekałem nad papierami w pracy. I teraz też –
czekam. Dżungle mają wysłać swoje wizytówki,
ja mam je odebrać. Ponaklejać tam, gdzie je otrzymałem, [uczciwie. Dużo, dużo białego tła trzeba, dużo więcej,
niż osobom nie nastawionym na czekanie się zdaje.

Wyspa. Łódź w zatoce. Odpoczynek i cisza.
Książki przychodzą tu w telegramach.

Agitacja w formie wiersza

Brahms zrobił obszar napiętych ruchem mikrostruktur.
Boulez mówi: robimy obszary napiętych ruchem [mikrostruktur.Boulez robi obszary napiętych ruchem mikrostruktur.

Ale Brahms, robiąc go, robił coś jeszcze. Oj, Boulezie, [Boulezie!Różnie to może być z twoimi obszarami. Z Trzecią Sonatą.
Są to piękne pupcie. Różnie je mogą dzieje potraktować.

Chyba że odłożone te powierzchnie, żeby sobie dojrzały.
Chyba że tak… Już zresztą kapeć się nasącza. Godard,
uroczy francuscy brzydale, wielkie klawisze lat 50.,

Karlheinz i jego listy do Hessego, Wo ist Gott?
Boulezie, twoje danie uratowane przyprawami.
Dachami epoki, gołębiami, samochodem de Gaulle’a.

O losie. Normalna sprawa. Wygnani ze świątyni
zrobili zrzutkę na passe-partout dla ciebie. O losie. Nie [pierwszyto konstrukt, co zobaczył się ze światem dzięki swoim [porostom.

[Tamed]

Zadzwonić i porozmawiać z domem.
Przeczytać jeszcze raz, dokładnie,
fragment Kwestii gustu o Riffie.
Wydzielić książki do sprzedania.
Ustawić je na okrągłym stole.

Umyć wąskie kubki do kawy.
Podlać azalię i usunąć liście.
Zarezerwować pokój w ośrodku
na ostatnie być może wiejskie wesele
na jakim będziemy (ostatni dzień maja).

Otworzyć szeroko drzwi balkonowe
po hucie deszczu o 7 rano.
Sprawdzić sprawy kameralne
Gudmundsena-Holmgreena.
Coś tam ruszyć z Taming Text.

Coś tam ruszyć z Katzerem.
Coś z Zemska fotografie.
Pojechać gdzieś na pola i pochodzić.
Coś tam o tamtej niedzieli w Sulejowie
i domku Modrzewskiego w Małczu.

Coś dotknąć z Kn., coś z Lh.
Cytat z tamtej ściany na Małej Stranie,
znaleźć to, gdzieś było, coś z tym zrobić.
Ustawić wszystko. Rozwiązać sznurki.
Otwierać prezenty-zlecenia.

Żeby cokolwiek ruszyło, jak śnieg.
Naodkładane jest i niedotknięte.
Porządne pakowanie się jakby miało
umożliwić wspięcie się na szczyt.
A jest tam tylko las, nic więcej.

fot. Ewafot. Ewa Kretkowska Kretkowskafot. Ewa KretkowskaRafał Wawrzyńczyk – ur. 1980 w Tomaszowie Mazowieckim. W 2003 r. wziął udział w Konkursie im. J. Bierezina, na którym dowiedział się o istnieniu A. Sosnowskiego. W latach 2005–2009 współtworzył „Cyc Gada”. W „Dwutygodniku” i „eleWatorze” pisuje o muzyce współczesnej. Powrócił do publikowania wierszy (podobno „FA-art”), a nawet wystąpił w radio, gdzie rozmawiał o Mieczysławie Piotrowskim. Nie mieszka w Wiedniu.

Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.