Poeci umierają
Il. Andreas Torneberg, strona oficjalna Kultu

13 minut czytania

/ Muzyka

Poeci umierają

Jacek Skolimowski

Minął pierwszy rok rządów nowej władzy. Co na temat sytuacji w Polsce mają do powiedzenia Muniek i Kazik? Tylko to, co przeczytali w internecie i zobaczyli w telewizji

Jeszcze 3 minuty czytania

W ostatnich latach artyści w Polsce mieli niewiele do powiedzenia na temat polityki i życia społecznego. Dopiero zmiana władzy i napięta sytuacja w kraju zmobilizowała do działania przede wszystkim młode pokolenie lewicujących wokalistek i prawicowych raperów. Jednocześnie ubiegłoroczne wybory pokazały, że muzycy są w stanie realnie pociągnąć za sobą masy - zamiast tylko krytykować władzę ze sceny, mogą stanowić ją sami w parlamencie.

Dotychczas artyści stawiali się w roli ekspertów, jak Zbigniew Hołdys, bratali się z władzą jak Tomasz Lipiński, a najchętniej ją obśmiewali, jak Maciej Maleńczuk. Gdyby sięgnąć do historii polskiej literatury, sukces polityczny Pawła Kukiza można by natomiast porównać do spełnienia marzeń romantycznych poetów o sprawowaniu władzy nad „rządem dusz”. Jednak pozostali artyści przypominają raczej autorów oświeceniowych posługujących się satyrą i ironią w celu opisania sytuacji w kraju, oceny zachowań społecznych i działań konkretnych osób. O ile jednak dawniejsi pisarze i poeci za cel stawiali sobie kreowanie pozytywnych postaw odbiorców, o tyle pokolenie jarocińskie, wychowane na punkrockowym buncie, nie potrafi zdobyć się na głębszą refleksję. Problem ten pokazują również nowe wydawnictwa Kultu i T.Love, na których Kazik i Muniek krytykują rządzących i starają się oddawać nastroje społeczne, ale zatrzymują się na poziomie przekazu medialnego, nie wyrażając ani jednej naprawdę autorskiej opinii.

Wspólnym zagadnieniem łączącym płyty „T.Love” i „Wstyd” jest kwestia podziałów społecznych. Kazik na płycie Kultu próbuje opisać to zjawisko w dwóch następujących po sobie utworach: „Pęknięty dom część 1” i „Pęknięty dom część 2”. Bohaterem pierwszego uczynił tzw. twardy elektorat, który „jednej prawdy broni”, „pamięta o pryncypiach”, używa „internetów i telewizji” w propagowaniu wizji, ma swojego prezydenta i premiera, a także jest pod „opieką ojca, co pokaże i gdy trzeba rozkaz dać, rozkaże”. Dla tej grupy głosujących rozpościera w refrenie mroczną wizję przyszłości: „Idą poprzez miasta / idą poprzez wsie / idą ku przepaści / by skończyć na dnie”. Z kolei w drugiej części opisuje „skleszczone kurwy w swych gabinetach”, które nagle „znalazły się na dole”, chociaż „zawsze były na górze”, mieszkały w pałacach, jadły kawior i piły „Szampanskoje”. Próbuje naśladować wulgarny język tej grupy polityków, a ich główną zasadę streszcza w haśle: „Nie damy Polski oddać gówniarzom / niech nawet o tym nie marzą”. Obydwa portrety zarysowane są wyraźną kreską, ale raczej utwierdzają one powszechnie panujące w mediach stereotypy i pokazują wzajemne uprzedzenia, niż dotykają istoty rozłamu. W utworze „Odejdę” Kazik w podobny sposób przedstawia dwóch głównych antagonistów życia politycznego. Jednemu Kult, Wstyd, S.P. Records 2016Kult, Wstyd”,
S.P. Records 2016
„sprawy się tak pokomplikowały” w kraju, że w obawie przed „konsekwencjami” musiał „spierdolić do Brukseli”. Drugi „sam ze sobą problem miał” i „sam na sam z kobietą nigdy też nie był”, więc musiał skupić się na realizacji „wielkiej wizji” dla państwa. Następnie zestawia ze sobą te dwie postacie, a konkurencję między nimi opisuje jako „starcie tytanów na poziomie regionalnym, w samo południe przy dworcu Centralnym”. Końcowa refleksja brzmi jak banalna rymowanka: „Odejdę, na pewno / mówię ci, odejdę stąd / Odejdę, lecz zanim zrobię to / to wyłączę prąd”.

Również na płycie T.Love Muniek stara się uchwycić kwestię polaryzacji społecznej w kilku  bardzo obrazowych tekstach. W singlu „Marsz” opisuje sceny pokazywane w telewizji z ulic Warszawy 11 listopada – z jednej strony idzie „nowoczesny marsz”, którego uczestnicy wznoszą hasła: „Hello, hello / przyłącz do nas się teraz / bo Europa umiera”, a z drugiej nadchodzą „konserwatywni chłopcy w butach / w biało-czerwonych obwolutach” i krzyczą: „Hello, hello / przyłącz do nas się teraz / prawdziwa Polska umiera”. Podmiot liryczny woli trzymać się z boku, czuje się stłamszony przez „oszalały” tłum i obawia się wybuchu rozróby. Tekst kończy symboliczny obrazek: „płonie okrągły stół / podzieli smoleński wrak na pół” – niestety oprócz tego, że słowa rymują się i brzmią dosyć mocno, to nie niosą żadnej treści. A zestawienie Warszawy z innymi europejskimi stolicami – Paryżem, Londynem i Brukselą – które również „palą się”, wydaje się zbyt ogólny. Jeszcze jeden przykład różnic poglądów w Polsce pojawia się pod koniec płyty w „Kwartyrniku”. W sobotni wieczór bohater liryczny trafia na przypadkową domówkę. „Ludzie podzieleni są, więc zróbmy tu balangę / Każdy myśli co innego i trudno się dogadać” – śpiewa Muniek i rzuca hasło: „Hej Polaki, w górę ptaki / I hak z tym, hak z tym, hak wspak”. Napiętą atmosferę porównuje do filmów Tarantino, ale do rozlewu krwi nie dochodzi, bo wszyscy starają się „zapić smutek wódką”. Recepta Muńka na rozwiązanie sytuacji jest równie prosta, co bezproduktywna: „Trzeba umieć się pojednać / pro publico bono / trzeba umieć się pojednać / nawet ze swym wrogiem / dla was gnoje to zbyt trudne / i hak wami, hak z wami…”.

Teksty Kazika i Muńka często określane były jako zaangażowane albo publicystyczne. Ale na tle złożonej sytuacji w Polsce i na świecie wychodzi na jaw słabość tych artystów. Z definicji twórca zaangażowany powinien forsować własne poglądy, a publicysta poddawać wnikliwej analizie otaczającą go rzeczywistość. Tymczasem na najnowszych płytach T.Love i Kultu słyszymy tylko znane frazesy z życia codziennego i spostrzeżenia, które każdy z nas jest w stanie poczynić samemu, do tego podane w niezbyt wyszukanej formie.

Tę rozczarowującą i do pewnego stopnia ambiwalentną postawę można tłumaczyć na kilka sposobów. Nie jest tajemnicą, że w obydwu składach poglądy polityczne są mocno podzielone, więc ich liderzy dla świętego spokoju wolą nie opowiadać się po żadnej ze stron konfliktu. Podobnie ich fani reprezentują skrajnie różne światopoglądy, więc mieszanie się aktywnie w politykę mogłoby oznaczać nagłą utratę części odbiorców czy możliwości pojawiania się w różnych mediach. Chociaż istota kryzysu może tkwić znacznie głębiej.

Kazik zawsze był bardziej napastliwy w tekstach i nieco ekstrawertyczny w ekspresji, chciał trafiać do dużej grupy odbiorców i atakować bliżej nieokreślonych „ich”. Nagrania – solowe i w różnych składach – dzięki którym ugruntował pozycję komentatora życia w kraju, miały zazwyczaj charakter populistyczny. Piętnował chciwość i zepsucie moralne klasy rządzącej, a kiedy już wymieniał kogoś konkretnie, to były to osoby powszechnie skompromitowane. Na nowej płycie przykładem takiego prostego postrzegania świata są właśnie utwory „Odejdę”, dwie części „Pękniętego domu” czy też tytułowy „Wstyd”. Kiedy Kazik śpiewa: „Hańbą oglądać igrzyska Gazpromu / który na wschodzie gdzieś po kryjomu / Ludzi zabija za cenę gazu / Raz powolutku a raz od razu” czy: „Hańbą udawać jest nieść demokrację / Która dla ropy stanowi rację / Tyle pieniędzy brudnych pod stołem” – trudno się z nim nie zgodzić. Jednak sposób formułowania przez niego myśli stanowi coraz większy problem. Wraz z rozwojem rapu, którego Kazik był jednym z pionierów w Polsce, język stał się bardziej elastyczny i różnorodny, a przekazy tekściarzy – bardziej osobiste i bezpośrednie. Tymczasem lider Kultu grzęźnie w nietrafionych porównaniach i nieskładnych rymach. W „Dwururce” śpiewa: „Pójdę z moją dziewczyną (na) nowego Tarantino / z chłopakiem się postaram na Almodovara”, a w refrenie „To nie jest kraj dla starych ludzi”: „To nie jest kraj dla starszych ludzi / niech cię niewola nie trudzi / To nie ten kraj, to nie mój raj / nie dla mnie raj / To nie jest kraj dla ludzi z ge(t)ta / nie, nie przyczyna jest nie ta / to nie jest kraj dla ludzi z ge(t)ta / pamiętaj”. Przyswojeniu tekstów nie sprzyja nawet muzyka, która od lat niezmiennie jest mieszanką topornych rockowych riffów, podniosłych partii organów i prostych aranżacji sekcji dętej. Muzycy Kultu próbują sporadycznie urozmaicać utwory elementami latynoskimi, folkowymi czy nawet dynamiczną funkową pulsacją, ale braki wokalne Kazika wyraźnie ograniczają im pole działania. 

Z kolei Muniek w swojej twórczości wydawał się bardziej zdystansowany wobec świata i w tekstach do pewnego stopnia cechował go introwertyzm, kiedy patrzył na rzeczywistość ze swojej perspektywy i starał się opowiadać własne historie. Bardziej niż polityka interesowały go kwestie obyczajowe, zmiany kulturowe czy technologiczne, a zamiast ostro krytykować współczesność, sprawiał wrażenie nieco zagubionego, niechętnego i co najwyżej kontestującego nowe czasy. Jego postawa nie budziła skrajnych emocji, jego poglądy nie wywoływały kontrowersji, więc prawie każdy słuchacz był w stanie się z nim utożsamić, a przynajmniej mu przytaknąć.


Na nowej płycie T.Love właśnie w taki sposób opisuje Polskę w utworach „Marsz” czy „Kwartyrnik” albo spogląda szerzej w „Warszawa Gdańska”. Kiedy śpiewa: „Czujesz wrogość w swoim kraju / musisz dziś wyjechać stąd / nowa rozpacz na wygnaniu / nowy ląd”, a potem: „Zamykają się granice / popatrz kończy się nasz świat / milkną dworce i stolice / straszą nas” i w refrenie dodaje: T.Love, T.Love, Warner 2016T.Love, „T.Love”,
Warner 2016
„Na stacji tej jak David Bowie / zupełnie obcy jestem sam / ja stoję tu i patrzę w mur / w kałuży się odbija twarz” – to każdemu powinna udzielić się jego melancholia. Chociaż jego obserwacje wydają się coraz mniej aktualne. Muniek jako jeden z pierwszych śpiewał o życiu na emigracji czy o wpływie nowych mediów, a tymczasem wobec tylu świeżych i ważnych tematów woli po raz kolejny w „Alkoholu” ostrzegać przed używkami: „Alkohol, tu gówniarz chla / do knajpy wejdź, gdy weekend trwa / alkohol, dla władzy klucz / zarzygał sejm narodu wódz”, a w „Siedem” krytykować konsumpcjonizm: „Wszyscy chcą coraz więcej mieć / tu i teraz ten świat zbyt żarłoczny jest / ukojenie tak trudno odnaleźć / a z nadmiaru tak łatwo oszaleć”. Jednak w wielu momentach słabsze teksty i jego nieporadny śpiew ratuje gra zespołu. Muzycy sprawnie zmieniają konwencje między bluesem, country, funkiem i disco oraz bawią się cytatami z Davida Bowiego, Iggy'ego Popa czy Boba Dylana, dzięki czemu pomagają Muńkowi realizować jego pomysły na piosenki.

Pod koniec płyty T.Love pojawia się utwór „Ostatni gasi światło”, w którym Muniek w telegraficznym skrócie próbuje podsumować życie swoje i wielu swoich rówieśników. Najpierw wspomina czasy studenckie, wizytę Papieża w Polsce i entuzjazm ludzi, Lecha Wałęsę i początki „Solidarności”, generała Jaruzelskiego i ogłoszenie stanu wojennego, a potem podsumowuje ten okres z sentymentem: „Ludzie zjednoczeni na koncertach, na domówkach, Jarocin, rock'n'roll, punk rock, ważne teksty” i przechodzi do refrenu: „Pamiętam tamten czas / ten czas, który zgasł / ten czas, który zgasł”. Następnie wymienia serię zdarzeń historycznych w Polsce i na świecie na przestrzeni ostatnich dwudziestu pięciu lat, a w finale deklaruje: „Ostatni gasi światło / A ja nie wiem, dokąd pójść / Muniek, pytają mnie / Nie wiem, dokąd pójść / Kasę mam, ale na prozacu jadę / Nie wiem, dokąd pójść / Pogubiony jestem…”. Może właśnie te słowa najlepiej oddają aktualne nastroje liderów T.Love i Kultu – wszyscy oczekują od nich odpowiedzi na ważne pytania, ale oni sami nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości i wyrobić sobie własnego zdania. Nowe pokolenie artystów musi jak najszybciej przejąć ich dotychczasową rolę.

Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.