Zawsze lubiłam rysować gołe baby
rys. Agata Nowicka

17 minut czytania

/ Obyczaje

Zawsze lubiłam rysować gołe baby

Rozmowa z Agatą Nowicką

Wkurza nas to, że kobiety, jeśli przyznają się do tego, że uprawiają seks i że lubią to robić, natychmiast dostają łatkę dziwek. W polskiej kulturze masz do wyboru to lub bycie świętą, która rozkłada się na ołtarzu rodziny i zapomina o sobie

Jeszcze 4 minuty czytania

AGNIESZKA SŁODOWNIK: Półtora roku temu wyjechałaś z Warszawy do Nowego Jorku. Dlaczego? Przecież byłaś tu pewnego rodzaju gwiazdą.
AGATA NOWICKA:
Żeby przestać być gwiazdą. Wiesz, co się dzieje, jak się nam w życiu robi zbyt komfortowo. Przestajemy się rozwijać, stawiać sobie wyzwania. Miałam dosyć siebie też w takiej codzienności, że ludzie mają wobec ciebie jakieś nierealne oczekiwania i uprzedzenia. Fajnie jest znów być zupełnie anonimową osobą. Mieć trochę przestrzeni i spokoju wokół siebie, co może dziwnie brzmieć w kontekście Nowego Jorku. Im jestem starsza, tym bardziej lubię spędzać czas sama. Moja praca w zasadzie polega na wielu godzinach spędzonych w samotności na rysowaniu albo pisaniu.

Poza tym zawsze chciałam mieszkać w Nowym Jorku. To było moje marzenie. Mam oczywiście poczucie, że spóźniłam się o jakieś dziesięć lat, bo gentryfikacja jest tu galopująca. Koszty życia stają się niedorzeczne, a swojski Greenpoint obrasta wieżowcami. 

To była bardziej decyzja zawodowa?
Też prywatna. Chciałam, żeby moje dziecko doświadczyło innego świata, prawdziwego. Polska to w pewnym sensie eksperyment społeczny w kontekście Europy. Jesteśmy jednym z niewielu krajów europejskich, które są do tego stopnia homogeniczne i zamknięte na innych. Większość ludzi na świecie nie jest biała i chciałam, żeby moja córka przynajmniej przez jakiś czas miała z tym prawdziwym światem kontakt.

Twoja córka chodzi tylko do amerykańskiej czy do polskiej szkoły?
Do publicznej amerykańskiej szkoły na Greenpoincie, który nadal jest polską dzielnicą. Połowa dzieci w szkole jest pochodzenia polskiego. Jest też dużo dzieci latynoskich, muzułmańskich. Myślę, że to jest dla niej bardzo budujące doświadczenie życiowe. Od kiedy sama jako nastolatka wyjechałam na parę lat za granicę, zawsze uważałam, że wyjazd na rok, dwa to powinna być absolutna konieczność w okresie dorastania. To zupełnie zmienia perspektywę, otwiera, uczy empatii.

Inaczej się wyjeżdża w wieku lat dwudziestu – wtedy pojechałaś do Anglii – a inaczej czterdziestu z dzieckiem. Jak inaczej?
Musiałam się do tego bardzo starannie przygotować. Gdybym nie miała dziecka, wyjechałabym już dawno temu i byłoby mi prawie wszystko jedno, gdzie i jak mieszkam. Tymczasem wybór miejsca, w którym mieszkamy, był podyktowany tym, że w tej dzielnicy są dobre szkoły publiczne. Rzeczywiście szkoła, nauczycielki i program, okazały się bardzo fajne.

Co jest w nim takiego fajnego?
Program nazywa się Common Core i budzi dużo kontrowersji. Został wprowadzony, żeby podnieść poziom szkół, bo zorientowano się, że jest bardzo niski, i żeby wyrównywać szanse. Przykład? Duży nacisk na matematykę. To też dla nas ciekawa podróż, bo nagle jestem panią korepetytorką. W szkole nie uczą się gotowych wzorów, a tego, czym są liczby, wyobrażania ich sobie. Jeśli uczą się dzielenia, to na pięć sposobów. Nie ma jednej formułki. Podchodzenie z różnych stron do liczb uczy myślenia uniwersalnego, całościowego. W zasadzie nie ma czegoś takiego jak język angielski, a nauki społeczne połączono z nauką języka. Duży nacisk położony jest na czytanie książek. Córka czyta dużo po polsku, po angielsku na razie komiksy.

Girls i Agata Nowicka„Girls” i Agata Nowicka

Jesteście szczęśliwe z decyzji o wyjeździe?
To super przygoda. Szczególnie dla mojej córki, która się na początku bardzo sprzeciwiała i wcale nie chciała jechać. Teraz mówi, że jej tutaj dobrze i nie chce nigdzie wyjeżdżać. Ja oczywiście chciałabym prowadzić zupełnie inny styl życia, ale dopóki moje dziecko musi chodzić do szkoły, a ja nie jestem gotowa na nauczanie w domu [śmiech], muszę tkwić w jednym miejscu przez większą część roku.

Agata Nowicka

Ilustratorka i rysowniczka komiksowa, autorka plakatów i okładek do książek. Rysuje m.in. dla Wysokich Obcasów, Lampy, Die Welt, The New Yorker i New York Times. Jej pierwszy album komiksowy „Projekt Człowiek” zostal wydany przez Kulturę Gniewu w 2006 roku. Współpracowała jako kuratorka przy tworzeniu wystaw  ILUSTRACJA PL 2010 i 2012, Where I Come From na berlińskim festiwalu Illustrative i Malarze Ilustracji w warszawskim Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
www.agatanowicka.com

Tęsknisz za Polską?
Tęsknię głównie za kobietami, za przyjaciółkami. Codziennie rozmawiamy przez telefon czy Skajpa. Coraz bardziej też za rodzicami. Czas mija, a ja się z nimi nie widzę. To jest trudne. 

Poza ludźmi, nie ma do czego wracać?
Wiesz, nie ma na świecie miejsca, w którym chciałabym mieszkać [śmiech]. W każdym miejscu jest coś nie tak. W Stanach prezydentem został Trump. Tu też jest kwestia praw kobiet. Nie ma czegoś takiego jak urlop macierzyński. Albo zostajesz w domu i nie masz pracy, albo wracasz do niej po trzech tygodniach, a twoje dziecko zostaje z nianią, jeśli ta praca jest dobrze płatna, a nie stać was, żeby partner utrzymywał rodzinę. I nie zanosi się, żeby to się miało zmienić w najbliższym czasie, Amerykanki chyba tego nawet nie oczekują. Jest strasznie trudno z miejscami w żłobkach, w przedszkolach, ludzie zatrudniają nianie, ale przecież pensja niani równa się często pensji kobiety.

rys. Agata Nowickarys. Agata Nowicka

Przeciwko czemu w takim razie protestują? Z czym wychodzą na ulicę?
Przeciwko nierównemu traktowaniu. Protestują przeciwko tzw. kulturze gwałtu, czyli wciąż zbyt łagodnemu traktowaniu białych gwałcicieli, którzy są tłumaczeni na wszelkie sposoby i zwalniani od odpowiedzialności, „bo on jest taki młody i taki zdolny”. Dużo się mówi o doświadczeniu przemocy seksualnej na kampusach studenckich. Przemoc seksualna jest tutaj ważnym tematem. Oczywiście prawa reprodukcyjne też, czyli nieustające zamachy konserwatywnych rządzących na takie instytucje jak Planned Parenthood. To miejsca, w których kobiety, które nie mają ubezpieczenia zdrowotnego, mogą sobie zrobić cytologię, zbadać się. To kliniki, które oferują m.in. darmową antykoncepcję, a także można w nich przerwać ciążę, ale to tylko jeden z aspektów ich działalności. Nikt przecież nie walczy o to, żeby kobiety przerywały ciążę. Walczy się przede wszystkim o to, żeby kobiety mogły decydować o swojej reprodukcji, o tym ile chcą mieć dzieci, kiedy chcą je mieć. O dostęp do odpowiednich badań, do lekarzy, którzy kierują się ich dobrem i zdrowiem, a nie swoimi przekonaniami religijnymi.

„Pigułka po” – która właśnie w Polsce została wprowadzona z powrotem na receptę – to nie jest pigułka wczesnoporonna, jak się ją przedstawia, to jest pigułka, która uniemożliwia zapłodnienie, a traktuje się ją niemal jakby prowadziła do usunięcia sześciomiesięcznego płodu. To jest bzdura, a te bzdury się nam wmawia. Traktuje się kobiety jak osoby niespełna rozumu, które nie mogą decydować za siebie. Decyzje chce się im narzucać odgórnie, na przykład za pomocą pieniędzy. Chyba nie chodzi o to, żebyśmy były przekupywane, żeby mieć dzieci. Chodzi o to, żebyśmy się czuły bezpieczne i mogły decydować się na macierzyństwo wtedy, kiedy czujemy się na nie gotowe. Szanuję to, że niektóre kobiety nie chcą mieć dzieci, albo nie chcą mieć więcej niż jedno czy dwoje. Nie każda kobieta urodziła się po to, żeby zostać matką gromadki dzieci.


Czy „Istota”, na którą teraz zbieracie z Aleksandrą Hirszfeld pieniądze na Kickstarterze, jest twoją formą walki o prawa kobiet?
To był pomysł, który chodził mi po głowie od bardzo dawna. Moja przyjaciółka Zuza Krajewska zawsze mi wierciła dziurę w brzuchu, żebym wreszcie narysowała komiks erotyczny. Podsunęła mi między innymi antologię komiksu erotycznego, no ale wystarczy zajrzeć do tej publikacji, żeby zobaczyć, co to jest komiks erotyczny. To są pin-up girls, cycki, talia, długie nogi. One są wszystkie super słodziutkie i super głupiutkie, i z nimi się uprawia seks. Ciebie, jako kobietę, która żyje w realnym świecie, która ma swoje obserwacje i przekonania, to mierzi. Myślisz sobie: to jest nierealistyczne podejście. Tak samo sposób, w jaki kręci się porno, sprawia, że ludzie mają nierealistyczne podejście do seksu. Są takie publikacje wideo, które pokazują, jak wygląda seks w filmach porno, a jak wygląda naprawdę, porównują, jak wyglądają narządy płciowe w filmach porno, a jak w prawdziwym życiu. Przede wszystkim nie wyglądają w jeden określony sposób.

Głośno jest od paru lat o Erice Lust, która robi tzw. porno dla kobiet. Chociaż mówienie, że jest ono tylko dla kobiet, to kompletna bzdura. Nasz komiks też nie będzie tylko dla kobiet. W życiu! To jest próba zmiany bardzo jednotorowej narracji, z bardzo męskiego punktu widzenia. Ta narracja mówi tak: jesteś atrakcyjna seksualnie, tylko jeśli masz 23 lata i jeśli masz proporcje lalki Barbie, duży biust i nie zadajesz za dużo pytań [śmiech]. To jest oczywiście przerysowanie, ale brakuje nam głosów kobiecych w kontekście erotyki. Wkurza nas to, że kobiety, jeśli mówią o seksie albo przyznają się do tego, że uprawiają seks i że lubią to robić, natychmiast dostają łatkę latawic, dziwek. Wkurza nas to, że w polskiej kulturze masz do wyboru bycie świętą, która rozkłada się na ołtarzu rodziny i zapomina o sobie. 

Matką Polką.
Albo kurwą. Jest bardzo niewiele pomiędzy. Musisz milczeć o tym, co się dzieje. Nie chodzi mi o to, żebyśmy teraz zaczęły chodzić i opowiadać o swoim życiu seksualnym, ale jest mnóstwo pruderii i tematów tabu, jeśli chodzi o seks. Wiele rzeczy jest kompletnie nieruszonych. Na tym siedzą mity i stereotypy społeczne, które nie mają zamiaru się nigdzie wyprowadzać, a są często krzywdzące dla kobiet. Nam chodzi o to, żebyśmy w kontekście seksualności zyskały podmiotowość. Żeby nasz seks, tak samo jak nasza reprodukcja, nie były dyktowane wyłącznie przez mężczyzn.         

rys. Agata Nowickarys. Agata Nowicka

    

W jednym z odcinków „Girls” Hannah – niezadowolona z pożycia z Adamem, swoim chłopakiem – postanawia wejść w rolę perwersyjnej mężatki szukającej towarzystwa i odgrywa to z nim. Potem okazuje się, że spełniała swoje wyobrażenie o jego fantazji, wydawało jej się, że go to odgrywanie ról kręci. Myślisz, że jesteśmy w stanie wyjść poza męskie narracje o kobiecości i seksualności, które same mamy w głowie?
Nie wiem, jaka jest perspektywa kobieca, wiem, jaka jest moja. I wiem, że brakuje głosów kobiecych, które mówią: ja lubię tak, ja bym chciała tak. To co ważne i dla kobiet i dla mężczyzn w seksie, to – oprócz przyjemności, którą z tego masz – połączenie i komunikacja z drugim człowiekiem. Oczywiście czasami seks jest superprzyjemny, ale nie czujemy nic więcej do osoby, z którą jesteśmy i to też jest OK. Chodzi o spotkanie i szacunek obustronny. Jeden z rozdziałów w naszym komiksie będzie się nazywał „Rozmowa” i będzie głównie rozmową między kochankami, która czerpie z prowadzonych przez nas rozmów, w różnych sytuacjach niekoniecznie seksualnych. 

Istota„Istota”, scenariusz: Aleksandra Hirszfeld i Agata Nowicka, rysunki: Agata Bogacka, Ada Buchholc, Eva Juszczuk, Joanna Krótka, Dagmara Matuszak.Seksualności kobiecych jest tyle, ile kobiet i to będzie widać w „Istocie”. Jest nas ostatecznie osiem: Ola Hirszfeld – scenarzystka, z którą piszę scenariusz i siedem rysowniczek.

W tej całej feministycznej walce nie chodzi o to, żeby teraz kobiety dominowały nad mężczyznami po tysiącleciach dominowania mężczyzn nad kobietami. Nie chodzi o to, żeby każda rzecz była podzielona dokładnie na pół. Chodzi o to, żebyśmy mieli równe szanse, byli w taki sam sposób szanowani. Żebyśmy rozumieli nawzajem swoje potrzeby, byli naprzeciwko siebie i zaczęli dialog. Kobiety mówią: „zacznijcie nas szanować”. Mężczyźni w pierwszym odruchu mówią „same się szanujcie”, „dziwki, puszczacie się, więc na szacunek nie zasługujecie”, „same się prosicie o przemoc seksualną”. Chodzi o autentyczny szacunek do drugiej istoty. To jest nasz cel. Bo te relacje oparte na dominacji przenoszą się na inne. Na stosunek rodziców do dzieci. Rodzice też mają ogromną robotę do wykonania po pokoleniach, kiedy dzieci i ryby głosu nie miały. Muszą nauczyć się szanować dziecko jako odrębną istotę ludzką, a nie produkt ich wyobrażeń. Tak samo chodzi o szacunek do jakichkolwiek mniejszości, innych kultur, o próbę porozumienia się. Jeśli podstawą tego świata jest to, że ktoś ma więcej władzy niż inni i ich dominuje, to jest to wzór pewnej relacji, która się przenosi na wszystkie inne relacje, na wszystkie inne stosunki.  

Jak będzie narysowana twoja nowela w „Istocie”? Czy technika ma tu znaczenie, tak jak w przypadku „Zagubionych dziewcząt” Alana Moore’a i Melindy Gebbie?
Tak, ma. Mam dylemat, czy rysować moim zwykłym pikselowym stylem w komputerze, czy odręcznie, bo tak ostatnio rysuję więcej, wracam do tuszu. Jeszcze się nie zdecydowałam. Bardzo lubię przeplatanie się stylów. Różne fragmenty narracji mogą być opowiadane w różny sposób wizualny i taka też będzie nasza powieść graficzna, bo każdy rozdział jest zrobiony przez inną artystkę. Niektóre autorki rysują bardzo realistycznie, inne totalnie umownie, czy wręcz mocno stylizują, to wiele wnosi. Jeden z rozdziałów zawiera wiele natury, motywy azjatyckie, oczywiste było, że wybrałyśmy do niego Joannę Krótką, której prace są tego pełne.

Wiadomo już, kto będzie rysował futurystyczny „Kosmos”, ostatnią nowelę?
Nie, ale mamy już mnóstwo niesamowitych kandydatek w odpowiedzi na konkurs na portfolio. Przyszło około pięćdziesięciu zgłoszeń, a w tym 10–15 jest naprawdę mocnych. Będzie trudny wybór. Swoją drogą, ja mam dużą potrzebę, żeby znalazło się w „Istocie” także miejsce na styl pankowy, nie subtelny, nie delikatny, nie ładny.

Istota„Istota”

No właśnie, na ile znajdzie się tu miejsce na coś, co powszechnie postrzega się jako brzydotę? Tak jak Lena Dunham znalazła miejsce dla tłuszczyku, dla celulitisu. 
Nie ma innej możliwości, to ma być komiks, w którym jest miejsce na różne kobiety. „Istota” ma wiele wcieleń. Jest kobietą młodą, starą, szczupłą, z większą ilością ciała. Kończy się wyidealizowany obraz kobiety w popkulturze. Przestajemy być idealne. Na Instagramie coraz więcej kobiet pokazuje swoją prawdziwą cerę i mówi: „tak, mam problemy z trądzikiem”, „mam przebarwienie na pół twarzy”. Dla wielu osób to jest trudne, bo jesteśmy tak wytresowani, że odwracamy wzrok. To, co w sztuce najciekawsze, dotyka prawdy, z możliwością utożsamiania się z nią. Kiedy dziewczyny oglądają „Dziewczyny”, to może sobie myślą „mam prawo nie mieć płaskiego brzucha”. Nie musimy się tak pałować. A jesteśmy na jakimś torze przeszkód. Musimy być matkami, mieć karierę zawodową, ogarniać logistykę i spełniać wymogi dotyczące naszego wyglądu, stylu życia. Musimy chodzić na siłownię, gotować zdrowe jedzenie, nie mieć tłustych włosów, nie chodzić w dresie. Jestem za tym, aby uwalniać kobiety od tych rozmaitych gorsetów społecznych.

Lena Dunham, przy wszystkich zarzutach, które można jej postawić – na przykład powiedziała publicznie, że żałuje, że nie miała aborcji; jej przyjaciółki miały, a ona nie miała i żałuje; bardzo niefortunne stwierdzenie – wykonała kawał dobrej roboty, pokazując zwykłym dziewczynom, że dla nich też jest w popkulturze miejsce. Oczywiście już jest to monetyzowane przez wielkie koncerny, które wskoczyły na wagon z napisem FEMINIZM. Mamy reklamy firm kosmetycznych i odzieżowych z udziałem kobiet w większym rozmiarze lub starszych, ale to dobrze. Im więcej przestrzeni na różnorodność w mainstreamie, tym lepiej. To oznacza, że kolejne rejony są zdobywane i może kiedyś będzie normalnie.

Seks rysujesz od dawna, szczególnie ilustrując wywiady Pauliny Reiter do „Wysokich Obcasów”.
Zawsze lubiłam rysować tak zwane gołe baby. Cykl wywiadów w WO Pauliny Reiter z Alicją Długołęcką – która jest naszą honorową konsultantką książki, szczególnie rozdziału o masturbacji – to świetna robota. Alicja odrzuca nie tylko perspektywę męską, ale i kobiecą, stara się spojrzeć szerzej. Te wywiady są trudne do zaakceptowania, bo prawda jest bolesna. One mają niezwykły walor edukacyjny, moje rysunki do nich to tylko dekoracja.

Czarny protest, rys. Agata NowickaCzarny protest, rys. Agata Nowicka

To, na co czekamy, co jest światu potrzebne, to właśnie rewolucja kobiet. Ten ruch, który się narodził. Świat opierający się na dominacji jednej grupy musi się zmienić, bo inaczej czeka nas destrukcja. Dla każdej kobiety ważny jest też moment jej własnej osobistej rewolucji seksualnej, zrozumienia kim jest jako istota seksualna, co jest dla niej ważne, czego chce, nauczenia się wyrażania tych potrzeb i odrzucenia poczucia winy.