Churchill, bohater naszych czasów

13 minut czytania

/ Film

Churchill, bohater naszych czasów

Jakub Majmurek

Wysyp filmów o Churchillu w pobrexitowej Brytanii, wydaje się czymś zrozumiałym. Uosabia on ostatni moment prawdziwej wielkości Zjednoczonego Królestwa  – wspomnienie tej historycznej chwili pozwala oswoić traumy i lęki

Jeszcze 3 minuty czytania

Żaden brytyjski polityk nie gościł na małym i dużym ekranie tak często w zeszłym roku, jak zmarły ponad pół wieku temu (1965) Winston Churchill. Były brytyjski premier pojawił się nie tylko w pierwszym sezonie „The Crown”, ale także w filmie „Churchill”, przedstawiającym dylematy polityka w związku z lądowaniem aliantów w Normandii, oraz we wchodzącym właśnie do kin „Czasie mroku” Joego Wrighta, gdzie wciela się w niego – w najpewniej oscarowej kreacji – Gary Oldman. Głos Churchilla słyszymy też w „Dunkierce” – to jego przemówienie zmienia ewakuację brytyjskich wojsk z flandryjskiej plaży po nieudanej próbie powstrzymania nazistowskiej inwazji na Francję w moralne zwycięstwo.

Biografia Churchilla stanowi materiał na co najmniej kilka filmów. Był wnukiem księcia i synem prominentnego polityka torysów, do Izby Gmin trafił po raz pierwszy w wieku 26 lat. Przed karierą parlamentarną zdobył sławę jako walczący w koloniach (Indie, Sudan) żołnierz i korespondent wojenny. W trakcie drugiej wojny burskiej znalazł się w niewoli, z której brawurowo salwował się ucieczką. Przed czterdziestką objął ministerstwo spraw wewnętrznych, w wieku 40 lat został Pierwszym Lordem Admiralicji. Stracił tę posadę po katastrofalnej inwazji wojsk Ententy na Dardanele – zgodnie z planem Churchilla manewr miał odciąć Turcję od wojny, skończył się jednak masakrą nieprzygotowanych do walki, niedoświadczonych oddziałów z Anglii, Australii i Francji (wydarzenia te z punktu widzenia australijskich żołnierzy Peter Weir przedstawił w 1981 roku w filmie „Gallipoli”). Churchill szybko jednak wrócił do polityki i pozostał w niej aż do 1955 roku, gdy ostatecznie przeszedł na emeryturę.

W całej swojej karierze Churchill pozostawał politykiem głęboko kontrowersyjnym. Krytyczni wobec niego historycy twierdzą nawet, że mylił się w zasadzie we wszystkim, poza przekonaniem o konieczności nieustępliwej walki z Hitlerem. Jako minister spraw wewnętrznych wysłał armię przeciw strajkującym walijskim górnikom. Jego poglądy na temat sufrażystek, Imperium, Irlandii, Afryki, Indii dziś są zupełnie nieakceptowalne. Hindusi obwiniają go o klęskę głodu w Bengalu w 1943 roku, która pochłonęła ponad 2 miliony ofiar. Rząd Churchilla odmawiał przez długi czas ogłoszenia stanu klęski, nie zgadzał się na import australijskiego i nowozelandzkiego zboża do Indii, uznając, że bardziej potrzebne będzie żołnierzom na frontach II wojny. A przy tym jego postawa wobec nazizmu w okresie 1940–1945 budzi powszechny szacunek na Wyspach, niezależnie od partyjnych podziałów.

Każdy pokazany na ekranie fragment biografii Churchilla mówi co innego nie tylko o samym polityku i brytyjskiej historii, ale także pragnieniach współczesnej publiczności. Churchill – wybrany w 2002 roku w sondażu BBC Brytyjczykiem wszech czasów – od dawna jest medium, w którym wyrażają się brytyjskie aspiracje, nadzieje i lęki. Wysyp filmów o Churchillu w pobrexitowej, zmagającej się z pytaniami o swoje miejsce w świecie Brytanii, wydaje się czymś zrozumiałym. Jako przywódca wolnego świata walczący samotnie z nazizmem uosabia ostatni moment prawdziwej wielkości Zjednoczonego Królestwa na światowej scenie – wspomnienie tej historycznej chwili pozwala oswoić traumy i lęki.

Narodziny wielkości

Zwłaszcza „Czas mroku” ogląda się jako kompensacyjną, pobrexitową narrację. Autorzy filmu z biografii Churchilla wybierają jeden miesiąc, między początkiem maja a początkiem czerwca 1940 roku, między upadkiem rządu Neville’a Chamberlaina i objęciem teki premiera przez Churchilla a zakończoną sukcesem ewakuacją brytyjskich sił z Dunkierki. Narracja „Czasu mroku” jest w dużej mierze komplementarna do „Dunkierki” – u Nolana widzimy sytuację na froncie, u Wrighta w gabinecie wojennym. W obu filmach coś, co wydaje się początkowo pewną klęską i upokorzeniem, zmienia się w moment brytyjskiej chwały.

Dla Wrighta ten miesiąc jest momentem przemiany Churchilla z marginalnego, izolowanego, często pogardzanego polityka, w męża stanu – w przywódcę wyrażającego narodową, jeśli nie światową wolę oporu przeciw faszyzmowi. Początkowo traktowany jest jednak jako szaleniec nawet przez własny gabinet – to on jednak okazuje się mieć rację. W jednej ze scen (kojarzącej się delikatnie z socrealistycznymi wzorcami) Churchill ucieka swojemu rządowemu szoferowi i jedzie do pracy metrem, by porozmawiać ze „zwykłymi ludźmi” – ci gotowi są walczyć z Hitlerem do końca, bez względu na koszty. Znów trudno nie dopatrzyć się tu brexitowych analogii: figura aroganckich, pozbawionych racji ekspertów i „zwykłych ludzi”, którzy „wiedzą lepiej” cały czas pojawia się w brexitowej propagandzie.

Churchill x 3: Spall, Lightow i Finney

Wright bardzo pobieżnie opowiada o politycznej izolacji Churchilla z lat 30. Podaje ją w kilku dialogach jego politycznych przeciwników, do których widz na pewno nie będzie czuł szczególnej sympatii. Okres „politycznej pustyni” lat 30. sam Churchill opisał później w pierwszym tomie swojej monumentalnej historii II wojny światowej, zatytułowanym „Wzbierająca burza”. Książka ta w luźnej, fikcyjnej formie, została dwukrotnie przeniesiona na telewizyjny ekran: przez NBC w 1974, oraz HBO w 2002 roku. W tej drugiej produkcji w pierwszej scenie Churchill (Albert Finney) przemawia do pustej Izby Gmin. Słabym, bełkoczącym głosem, rzuca gromy na Gandhiego, którego nazywa „londyńskim prawnikiem przebranym za fakira”. Nikt go nie słucha, nikt nie traktuje poważnie, koledzy z Izby dworują sobie z jego wieku i zamiłowania do mocnych trunków.

Jednak to właśnie ten, wydawałoby się przegrany, starszy człowiek okazuje się mieć rację w sprawie Hitlera. Jego kolejne przemówienia o rosnącej niemieckiej potędze i fatalnej obojętności Zjednoczonego Królestwa gromadzą coraz więcej zwolenników. Film z 2002 roku kończy się w momencie, gdy wybucha wojna, a Churchill ponownie obejmuje stanowisko Pierwszego Lorda Admiralicji. „Nadajemy na wszystkich falach, że Winston wrócił” – wita go pełniący dyżur w ministerstwie marynarz.

Bohater nie swoich czasów

Narrację na temat wojennych lat Churchilla podejmuje kolejna produkcja HBO, „W czasie burzy” (2014). Nie jest to jednak wyłącznie opowieść o triumfie polityka. Chwalebne momenty z czasów wojny są tu wyłącznie wspomnieniami z przeszłości, wracającymi jako retrospekcje. Ramą dla nich jest wczesne lato 1945 roku, gdy Churchill po kapitulacji Niemiec udaje się na zasłużony odpoczynek na południe Francji. Tam czeka na ogłoszenie wyników brytyjskich wyborów parlamentarnych. Wbrew własnemu przekonaniu, że naród traktuje go jako zbawcę, wyraźnie je przegra – Zjednoczone Królestwo wybiera laburzystowski program, zakładający pełne zatrudnienie, budowę państwa opiekuńczego i nacjonalizację kluczowych gałęzi przemysłu.

Odtwarzany przez Brendana Gleesona Churchill z filmu z 2014 roku nie rozumie tego nowego świata, jest dinozaurem poprzedniej epoki, kimś kto wypełnił swoją historyczną rolę i musi teraz ustąpić nowym czasom. Ich symbolem jest skromny, przypominający niepozornego urzędnika lider laburzystów Clement Attlee – słabo obecny w popkulturze, choć bardzo ceniony przez historyków polityk, którego rząd w latach 1945–1951 zbudował brytyjskie państwo opiekuńcze i wyznaczył ramy, w jakich toczyć się będzie brytyjska polityka gospodarcza do czasów Thatcher. Już w wojennym gabinecie Churchilla – co znów często pomijają popkulturowe narracje – Attlee pełnił funkcję wicepremiera odpowiedzialnego za gospodarkę. Podporządkował ją planowaniu państwa, jego sprawne zarządzanie ekonomicznym wysiłkiem było równie kluczowe dla zwycięstwa aliantów, co inspirujące mowy i żelazna wola Churchilla.

Churchill miał podobno mówić o Attleem, że jest to „bardzo skromny człowiek, mający wiele powodów do skromności”, nazywał go też „owcą w owczej skórze” – jednak gdy w 1951 roku wrócił na Downing Street, nie cofnął żadnych kluczowych reform swojego poprzednika. Churchill z ostatniego okresu politycznej aktywności pojawia się w „The Crown”. Także tam przedstawiony jest jako człowiek, który na swoje nieszczęście przeżył własną epokę i nie rozumie nowych czasów. Nie interesuje go zarządzanie sprawami istotnymi dla zwykłych Brytyjczyków, jako premier chce prowadzić wielką imperialną grę, jakiej w zimnowojennym świecie podzielonym między Moskwę i Waszyngton Londyn zwyczajnie nie jest w stanie podjąć.

Oderwanie Churchilla od swoich czasów pokazuje wątek z portretem polityka, jaki na zamówienie parlamentu maluje Graham Sutherland (w serialu gra go Stephen Dillane, który w „Czasie mroku” wciela się w głównego przeciwnika Churchilla w gabinecie, Lorda Halifaxa). Nierozumiejący sztuki współczesnej Churchill nie jest w stanie docenić obrazu i pali go w swoim ogrodzie. Niemłody, schorowany premier staje się w końcu źródłem wstydu dla swojej własnej partii i zostaje usunięty z urzędu przez swojego najwierniejszego sojusznika, protegowanego i przybranego politycznego syna – Anthony’ego Edena.

Także w „Churchillu” brytyjski przywódca (Brian Cox) ma świadomość, że czas jego i brytyjskiej potęgi minął – inwazja aliantów w Normandii oznacza początek nowej ery amerykańskiej dominacji.

Czas obalić pomnik?

Znacznie rzadziej kino i telewizja sięga po obrazy młodego Churchilla. W 1972 roku Richard Attenborough nakręcił „Młodego Winstona”, ekranizację wspomnień Churchilla z okresu kolonialnego. Scenariusz napisał Carl Foreman. Ponad dekadę wcześniej Churchill – zachwycony innym dziełem scenarzysty, „Działami Navarony” – zaprosił go na spotkanie i zasugerował swoją książkę jako materiał na film. Nie dożył wejścia projektu na ekrany.

Problem z młodością Churchilla na ekranie jest jednak taki, że silnie pozostaje ona uwikłana w trudne do zaakceptowania dla współczesnej publiczności kolonialne wyobrażenia i rasowe przesądy. Dlatego też twórcy, przedstawiając Churchilla sprzed wojny i lat 30., uciekają się często do ironii i kampu.

Kampowy jest Churchill w serialu „Peaky Blinders”. Pojawia się jako ekscentryczny minister przemierzający kraj w prywatnym, luksusowym pociągu. W dalszych sezonach zleca tytułowemu gangowi morderstwa wrogów państwa. Również ironiczny jest portret wielkiego polityka w serialu „Przygody młodego Indiany Jonesa” (1992), gdzie wciela się w niego Julian Fellowes – późniejszy twórca serialu „Downtown Abbey”. Churchill jest tam aroganckim mizoginem, którego z pełnej samozadowolenia tyrady przeciw prawom wyborczym kobiet wytrąca młoda sufrażystka (Elizabeth Hurley z ery przed celebrycką sławą), z którą romansuje przyszły archeolog.

Co ciekawe, najbardziej przekonujące portrety Churchilla z samego serca klasowego przywileju tworzyli aktorzy pochodzący z klasy pracującej (Oldman, Finney) oraz celtyckich peryferii Zjednoczonego Królestwa lub Irlandii (Michael Gambon, Gleeson, Cox, Richard Burton). Może to z jednej strony świadczyć o tym, że Churchill stał się uniwersalną ikoną krajów anglojęzycznych, przekraczającą granicę klasowych i narodowych podziałów. Z drugiej strony – Churchill, jaki pojawia się w kinie i telewizji, raczej nie uwzględnia ludowej czy irlandzkiej pamięci – o hinduskiej nie wspominając.

Burton napisał o swoich przygotowaniach do „Wzbierającej burzy” (1974): „pracując nad rolą, uświadomiłem sobie, jak bardzo nienawidzę Churchilla i ludzi jego pokroju […] od wieków przemierzających korytarze władzy”. Burtona szczególnie oburzyły słowa Churchilla, wypowiedziane w reakcji na zbrodnie Japończyków na brytyjskich jeńcach wojennych. „Zniszczymy ich wszystkich, w tym kobiety i dzieci. Ani jeden Japończyk nie zostanie na powierzchni ziemi” – mówił wtedy brytyjski premier.

Tekst Burtona z „New York Timesa” wywołał oburzenie w brytyjskim establishmencie. Dziś, gdy telewizja jest dużo bardziej dojrzała, może pora, by przedstawiła pełną narrację o Churchillu? Oddającą cześć jego wielkości, nieosądzającą go anachronicznie na podstawie naszych współczesnych wartości, ale jednocześnie zwracającą uwagę na wszystkie problematyczne elementy tej postaci i jej współczesnych kultów. Serial wydaje się tu być lepszym medium niż film – wszystkie polityczne konteksty życia Churchilla trudno zmieścić w dwóch, a nawet trzech godzinach.

Doceniając mistrzowską kreację Oldmana czy kampowe gry z „Peaky Blinders”, z niecierpliwością czekam na taką produkcję.