Cyfrowe, cielesne, materialne
Wojciech Stopiński, „Cryptosteel”

9 minut czytania

/ Media

Cyfrowe, cielesne, materialne

Agnieszka Słodownik

W świecie turbowidzialności i permanentnego nasłonecznienia pod latarnią nigdy nie jest ciemno. Niewidzialność staje się nową formą oporu – o wystawie w Studio BWA Wrocław

Jeszcze 2 minuty czytania

Pics or it didn't happen – mówi staropolskie przysłowie. Każdy więc wszystko pics. Topimy się w fotośladach naszych twarzy, jedzenia, widoczków. Natomiast popularność Snapchata czy Instastories zdaje się pokazywać, jak duża jest potrzeba takiej ekspresji, która zniknie po 24 godzinach migania na ekranach. Nie chcemy zostawiać cyfrowych śladów, które ktoś inny mógłby wyjąć z ich pierwotnego kontekstu – relacji między komunikującymi się ludźmi, poczucia humoru, tego, co wydarzyło się danego dnia i zaważyło na tym, jaki komunikat wysłaliśmy w świat. I jak to zrobiliśmy. Śladów, które każdy może obśmiać, a nawet zrobić z nich film porno. W tym niebezpiecznym świecie sposobem na przetrwanie może być odłożenie telefonu i sięgnięcie po inne formy ucieleśnienia, bo wciąż chcemy być fizyczni w ten lub inny sposób. Niezmiennie potrzebujemy siebie wyrażać.

Wystawa „Strategie niewidzialności” w Studio BWA Wrocław wbrew nazwie pokazuje, jak uwidocznić siebie lub to, co ukryte. Na trzecim piętrze kamienicy, do której wchodzę z podwórka pomiędzy Ruską a św. Antoniego, w oczy rzuca się poprzecinana laserami zaciemniona przestrzeń wystawy. To „Dead End” Zuzy Golińskiej, bardzo efektowna forma posiadania ciała. Laserowe poziomice wyznaczają w przestrzeni instalacji odległości pomiędzy częściami ciała artystki. Pętam się wśród małych i dużych statywów wypuszczających z siebie czerwone linie. Staram nie potknąć, nie przewrócić. Ona tu bardzo jest, myślę sobie o autorce, i jej nie ma wcale. To tylko cień, echo. Dekonstrukcja ciała z zachowaniem kątów prostych, które dotykają mojego ciała, gdy tam wchodzę i czerwone linie odbijają się i poruszają na moim ubraniu czy twarzy. Połączenie kontaktu i braku kontaktu, zmysłowości i zimnej mediacji.

Strategie niewidzialności

Studio BWA Wrocław, do 24 marca 2018. Współkuratorzy: Post-Noviki i Romuald Demidenko. Research i teksty: Magda Roszkowska. 
strategie-bwa.pl 

Program finisażu na stronie.

Podobne cienie ciał snują się w świecie Second Life w pracy Piotra Kopika „Prostytutki”. Autor płacił za wirtualny seks prostytutkom, które mają w SL awatary i uprawiają seks z awatarami innych zalogowanych. Ciała prostytutek w SL są nienaturalne, przegięte, ale wszystko w konwencji: piersi zaraz eksplodują. Głosy kobiet profesjonalnie imitują ekstazę. Awatar Kopika to wymyślona i narysowana przez niego postać Olzy Koenkampa. Nie jest to muskularny facet z lśniącym torsem. Jest jakby z papieru – jednowymiarowy. Jakby z kreskówki – jednokolorowy i obrysowany. Nie ma penisa lub ma penisa niewidzialnego. Kopik płaci prostytutce i rozpoczyna się hipnotyzująca sesja wirtualnego seksu obu wymyślonych ciał. Te prawdziwe pojawiają się momentami na przesłanych do Kopika zdjęciach. Kopik-Olza prosi bowiem, aby prostytutki wydrukowały w rzeczywistości jego wizerunek, wycięły kształt i sfotografowały się z nim. Dopiero wtedy możemy obejrzeć ich prawdziwą skórę, kształty, złe światło w jakimś pokoiku, no i Olzę przyklejonego do biodra, które nie ma cyfrowych szwów, tych miejsc, w których kiepsko łączą się źle zrenderowane fragmenty awatara.

 

„Strategie niewidzialności” ujawniają też to, co ukryte pod warstwą ładnych i przyjemnych w doświadczaniu interfejsów, lub tego, co zwyczajnie niezrozumiałe, jak sposób działania kryptowalut.

Najbardziej wymownie robi to „Cryptosteel” Wojciecha Stopińskiego, który pozwala schować niezbędny do korzystania z kryptowalut klucz w ciężkim kawałku metalu. Piękny solidny portfel ze stali nierdzewnej odlany został nie tylko na wrocławską wystawę. Stopiński współkieruje rodzinną manufakturą metaloplastyczną, a „Cryptosteel” to produkt do kupienia i używania. Cyfrowość, ulotność, niewidzialność kryptowalut zostaje tu dociążona, urealniona. Jednocześnie ironiczne to bardzo, że skomplikowana technologia, taka jak oparta na blockchainie kryptowaluta, w którymś momencie sprowadza się do klucza zapisanego w świecie materialnym. Tu okazuje się najbezpieczniejsza. „Cryptosteel” jest bezkonkurencyjny wobec dotychczasowej kartki papieru (!), na której posiadacze coinów zapisywali mnemoniczną frazę na wypadek awarii komputera.

Widoki wystawy: (1) Zuza Golińska, „Dead End”, 2017, instalacja przestrzenna; (2) Piotr Kopik, „Prostytutki”, 2010, kadr z wideo; dzięki uprzejmości artysty; (3) Wojciech Stopiński, „Cryptosteel” (You Can't Stop It), 2018

„5 lat na tropie CAPTCHA” unaocznia z kolei niewidzialną pracę, którą wykonujemy, przepisując rozchwiane litery przy okazji logowania się. Od 2011 roku Silvio Lorusso i Sebastian Schmieg przez 5 lat dokumentowali każdą przepisaną Captchę. Policzyli, że przepisanie 471 zajęło im w sumie 13 godzin. Tę mikropracę autorzy upostaciowili w formie harmonijkowej książki o długości 90 metrów. A dlaczego w ogóle nazywać to pracą? Wypełnianie testów Captcha służy nie tylko udowodnieniu swojego człowieczeństwa (i niewpuszczeniu na stronę internetową botów), ale także digitalizacji pism, książek i obrazów. Taki wolontariat dla Google’a wykonujemy wszyscy, karmiąc sztuczną inteligencję danymi pozwalającymi jej rozpoznawać pismo i obrazy. Na wystawie można zobaczyć list, który Lorusso i Schmieg wysłali między innymi do działu HR w Google, w którym chwalą się swoim osiągnięciem i zwracają jednocześnie uwagę adresatowi, że nigdy nie zostali do tej pracy zatrudnieni. List pozostał bez odpowiedzi.

Silvio Lorusso i Sebastian Schmieg, „5 lat na tropie CAPTCHA”, szkic, 2017Silvio Lorusso i Sebastian Schmieg, „5 lat na tropie CAPTCHA”, szkic, 2017

À propos komunikacji, „Pozdrowienia z niewidzialnego pogranicza” Amy Suo Wu, podobnie jak „Cryptosteel”, przydają cyfrowemu zjawisku materialną przybudówkę. „Pozdrowienia” to pomysł na zakodowaną komunikację przy użyciu tradycyjnej poczty, nożyka do cięcia papieru i ekranu z przeglądarką internetową. Artystka wysyła do adresata kolorową pocztówkę z adresem WWW na odwrocie i prośbą o wycięcie miejsc z niebieskimi kwadratami. Po ich wycięciu adresat przykłada kartkę do ekranu z otwartą stroną i przez wycięte okienka może odczytać wiadomość przeznaczoną tylko dla niego. To powrót do powolnej i intymnej komunikacji. Kiedyś pisaniu maili i SMS-ów do przyjaciół i ukochanych ludzi towarzyszyło mi takie właśnie wrażenie niezwykłej intymności kontaktu: z mózgu wprost do mózgu. Od dawna już tak nie jest.

Na koniec „The Opening Monologue”. To wiersz recytowany na tle found footage – znalezionych gifów i wideo. Pedro Barateiro zderza obrazy robotów i widoków Ziemi z kosmosu z narracją o nadmiarze słów i niedoborze znaczenia; o wyobraźni kolonizowanej przez treści płynące przez Wi-Fi; o jednoczesnej fikcyjności i prawdziwości pisanych słów. Autor wspomina słowa Frantza Fanona: „Każdy widz jest tchórzem albo zdrajcą”.  Patrzę na robota, który stoi na jednej nodze i porusza rękami, jakby się chwalił, że potrafi to, co ludzkie ciało. Dlaczego robimy roboty na podobieństwo człowieka, w kształcie naszych ciał? To znaczy koparki, blendery, odkurzacze to też są roboty, ale dlaczego robimy maszynę-człowieka?

Spectator„Every spectator is a coward or traitor.”

Warto przeczytać będące częścią wystawy teksty Magdy Roszkowskiej, zatytułowane „Przypadki” i dostępne również na stronie. Nie poddają się one słowom-wytrychom, stosowanym w popularnych tekstach o technologiach. Teksty Roszkowskiej poszerzają horyzont wystawy i stanowią ciekawą próbę znalezienia innego języka opisu stechnologizowanego świata. Wciągającą formę przybrało też samo wprowadzenie do wystawy:

Drogi Użytkowniku,

Trafiłeś na ten tekst kierowany chęcią dowiedzenia się czegoś o naszej wystawie, prawie na pewno czytasz tę wiadomość, patrząc na zatłuszczony ekran swojego telefonu lub komputera. Być może – o ile zadbał o to dział promocji i marketingu – czytasz ją w jednym z mediów papierowych. Wciąż jednak jesteś użytkownikiem – przypomnij sobie, gdzie odłożyłeś smartfona. Fakt, że tu trafiłeś, o której godzinie, w jakim miejscu, z kim jesteś i co robiłeś wcześniej, nie przestanie istnieć wraz z chwilą, gdy dotrzesz do końca tej wiadomości.

„Strategie niewidzialności” pokazują alternatywne formy ucieleśnienia i zmaterializowania cyfrowego świata, które pozostaną jednak pewnie tylko domeną artystów. Trudno bowiem wyrwać się z sideł zastawianych na nas przez szare eminencje sieci, psychologów i analityków. Z jednej strony atakuje nas tzw. persuasive technology, z drugiej targetują firmy takie jak Cambridge Analytica. Działamy, myślimy i czujemy, jak nam zagrają.