Rzeczy nie są tym, czym się wydają
„Subterranean River” (fragment)

6 minut czytania

/ Sztuka

Rzeczy nie są tym, czym się wydają

Anka Herbut

„Subterranean River” Łukasza Rusznicy to świetnie skonstruowana opowieść wizualna o duchowych warstwach japońskiej rzeczywistości. Jeśli porzucić na chwilę pole mitologicznych symboli, rozlewa się ona szeroko i płynie blisko nas

Jeszcze 2 minuty czytania

Na początku trudno rozszyfrować, co dokładnie znajduje się na okładce photobooka Łukasza Rusznicy. Tytuł „Subterranean River” mógłby sugerować rozwidlenie podziemnych rzek. Intuicja podpowiada, że to korzenie drzewa, może kawałek ciała jakiegoś bliżej niezidentyfikowanego organizmu. Czerwony wydruk na ciemnogranatowym matowym papierze nie ułatwia sprawy. Ani kadrowanie. Ma się wrażenie, że fotograf podszedł za blisko, przez co straciliśmy pełny ogląd fotografowanej rzeczy. Że podgląda, próbuje prześwietlić rzeczywistość. Przeszyć ją wzrokiem. Zdjęcie z okładki pojawi się we wnętrzu książki jeszcze dwa razy, za każdym razem w innym ujęciu: najpierw w pełniejszej czarno-białej negatywowej wersji, potem w dużo szerszym kadrze, drukowane ciemnogranatową farbą na czerwonym matowym papierze. Odwrotnie niż okładka. Wiadomo już, że to gałęzie drzewa. Ale to także obraz kami – japońskiego bóstwa, które pojawia się w formie krajobrazu, sił natury i żywych organizmów. Kami są częścią natury, rozumianej jako wszystko, co podlega biologiczno-chemicznym lub fizycznym procesom – co się starzeje i rozpada. W codziennym życiu Japończyków obecne są raczej na poziomie intuicji i podświadomości niż w codziennych praktykach obowiązującego systemu religijnego. Mogą być dobre albo złe. Mogą być i dobre, i złe. Jest ich nieskończenie wiele. Taka wizja natury i religii będzie dla „Subterranean River” wiążąca.

Rusznica poleciał do Japonii w 2016 roku w ramach programu European Eyes on Japan. W tym samym roku na Festiwalu TIFF we Wrocławiu pokazał wystawę „Czasem granica jest cienka”, złożoną ze zdjęć z podróży do Japonii. Rok później w Krakowie dostał nagrodę dla najlepszego portfolio Miesiąca Fotografii – podczas tegorocznej edycji odbyła się premiera książki. Owszem, kiedy się słyszy frazę „zdjęcia z podróży”, można dostać drgawek, ale książce Rusznicy daleko do orientalizmu. Owszem, pojawia się w niej zdjęcie kwitnącej wiśni, ale najczęściej obfotografowywaną, kanoniczną fazę kwitnienia drzewo ma już dawno za sobą. Zupełnie nie czuć w „Subterranean River” turystycznego zachłyśnięcia opracowywanym materiałem. To świetnie skonstruowana opowieść wizualna o głęboko duchowych warstwach japońskiej rzeczywistości, która – jeśli porzucić na chwilę pole mitologicznych znaków i symboli – rozlewa się dużo szerzej i płynie znacznie bliżej nas.

„Subterranean River”

Właściwym bohaterem książki nie jest Japonia. Jest nim ciemność. Cień. To, czego nie widać, i co niejednoznaczne. To, co pod powierzchnią ziemi. To książka bardzo osobista, pod warstwą folkloru warto szukać uczuć i przeczuć. Zdjęcia Rusznicy są jak dowody rzeczowe na duchową organizację świata. I może zabrzmi to pretensjonalnie, ale nie pamiętam tak intymnego doświadczenia książki fotograficznej. Mimo szalenie precyzyjnej dramaturgii, pozostawia ona jednocześnie sporą przestrzeń niedopowiedzeń i niepewności. Jest w niej taki moment, kiedy uwaga odbiorcy zapada się w długą serię mrocznych, czerwono-granatowych fotografii, inspirowanych mitologicznymi demonami yōkai. Na zdjęciu Ittan-momen – potwora w postaci tkaniny, która dusi, owijając się wokół twarzy ofiary – spod wielkiej płachty rozpostartego w powietrzu materiału wystają tylko nogi i dłoń. Reszta ciała znika. Na innym zdjęciu jest Rokurokubi, której szyja nocą może rozciągać się w nieskończoność, podczas gdy reszta ciała śpi unieruchomiona. Jest też wyrastające na dawnych polach bitwy drzewo Jubokko, które wysysa krew ze zmarłych i zawsze wygląda świeżo. Wzrok przyzwyczaja się do ciemności. Kiedy nagle w książce pojawia się biała, przepalona strona, w reakcji samoobronnej trzeba zmrużyć oczy. Percepcja na chwilę zastyga w bezruchu. „Subterranean River” bardzo odważnie operuje mrokiem i jasnością, stawia na kontrastowe zestawienia. Pewne motywy powtarza w różnych wariantach i nastrojach, dając do zrozumienia, że rzeczy nie są tym, czym się wydają. Nam także każe prześwietlić to, co właśnie oglądamy.

Łukasz Rusznica, „Subterranean River” Fundacja Sztuk Wizualnych, Palm Studios, Łukasz Rusznica 2018Łukasz Rusznica, „Subterranean River”. Fundacja Sztuk Wizualnych, Palm Studios, Łukasz Rusznica, 120 stron, w księgarniach od czerwca 2018Rusznica fotografuje dziko rosnącą roślinność, chaszcze o niemożliwej do rozgryzienia strukturze. Skrępowane folią kwitnące krzaki, wyrastające zza ogrodzenia ponadnaturalnych rozmiarów drzewo. Opalizujące powierzchnie kamieni, twarzy, liści albo karoserii, które opalizowanie każą rozumieć jako napięcie między tym, co materialne i niematerialne, obecne i niezauważalne. Na tej zasadzie działa cała książka. Autor wskazuje palcem, gdzie mamy patrzeć, ale nie mówi, co widzimy. Daje nam za to narzędzia haptyczne: „Subterranean River” została zaprojektowana jako intymne spotkanie, ale i jako intensywne doświadczenie fizyczne, zmysłowe. Już na poziomie rodzajów papieru: gruby i bardzo mięsisty mat, przetykany mniejszymi, supercienkimi, półtransparentnymi stronami. Te ostatnie zawsze przez chwilę przykrywają większe zdjęcie, odpowiadają na jakiś jego szczegół, rozwijają go w ramach innego porządku – jakby rzeczywistość rozwarstwiająca się na to, co materialne i duchowe, realizowała się tutaj w pełnej wersji. Część zdjęć to kolorowe wydruki, na których ingerencja w kolor czy światło przebiegała z takim wyczuciem, że można się zastanawiać, czy fotografowana natura nie przybrała po prostu tak intensywnego, nienaturalnego odcienia. Są też negatywy (cień staje się przepaleniem i odwrotnie). O ile w kolorowych zdjęciach element odrealnienia jest raczej odczuwalny niż możliwy do uchwycenia, o tyle negatywy powołują zupełnie inny porządek estetyczny i ontologiczny. Najbardziej radykalne są monochromatyczne czerwono-granatowe yōkai. „Subterranean River” dozuje rodzaje odczuwania świata.

„Subterranean River”

Książka jest świetnie pomyślana, zaprojektowana i zrealizowana. O jej walorach decydują nie tylko same zdjęcia i przepływająca przez nie narracja, ale i sama forma publikacji. Dlatego trzeba jeszcze wspomnieć o współpracującej z autorem Grupie Projektor (Joanna Jopkiewicz i Paweł Ł. Borkowski), która stoi za projektem photobooka, o odpowiedzialnym za przygotowanie zdjęć do druku Krzysztofie Krzysztofiaku oraz Oldze Drendzie, której tekst potwierdza, że „Subterranean River” jest próbą mapowania terenu wewnętrznego – nie geograficznego.