Projektowanie usług dla uchodźców
Kuchnia Konfliktu, proj. Jarmiła Rybicka, fot. Dominika Jaruga

14 minut czytania

/ Sztuka

Projektowanie usług dla uchodźców

Rozmowa z Michałem Bachowskim

Szkoła w pudełku,  zegar z apteczką, kurtka ze śpiworem, Kuchnia Konfliktu, plecak pierwszej potrzeby, mikrokuchnia  – to przykłady dizajnu empatycznego, które możemy zobaczyć na wystawie we wrocławskim BWA Dizajn

Jeszcze 4 minuty czytania

ARKADIUSZ GRUSZCZYŃSKI: Gdzie można spotkać dizajn empatyczny?
MICHAŁ BACHOWSKI:
Praktycznie wszędzie.

W moim telefonie też?
Widzę, że masz iPhone’a, więc tak. Sam wynalazek smartfona, czyli telefonu, który przejmuje wiele funkcji komputera, a przy tym jest intuicyjny, był odpowiedzią na niezaspokojoną potrzebę ludzi. Apple jako pierwsze zrobiło to naprawdę dobrze, dzięki czemu firma zarobiła krocie.

To czym właściwie jest dizajn empatyczny?
To umiejętność obserwacji konsumentów i spoglądania na świat z ich perspektywy, pozwalająca tworzyć produkty lepiej dostosowane do potrzeb użytkowników, a zatem takie, które mają większe szanse na sukces rynkowy. Na wystawie pokazuję jednak, że dizajnerzy powinni wykorzystywać tę umiejętność nie tylko w celach komercyjnych. W końcu stoją przed nami większe wyzwania niż zaprojektowanie trochę bardziej wygodnego krzesła czy trochę bardziej intuicyjnego telefonu.

Na wystawie „Empatia, teraz!” te wyzwania podzieliłeś na trzy grupy: migracje, katastrofy naturalne i dach nad głową. Dlaczego akurat te trzy?
Bo to największe problemy, z jakimi współcześnie się stykamy. Uchodźców jest obecnie więcej niż po II wojnie światowej, liczba katastrof naturalnych wzrasta ze względu na zmiany klimatyczne, a absurdalne ceny nieruchomości sprawiają, że coraz więcej ludzi ma problemy ze znalezieniem godnego mieszkania. Nie ukrywam, że wskazane wyzwania należą też do najczęściej omawianych w mediach, więc mają szansę zainteresować więcej osób tematem dizajnu empatycznego. 

„Empatia, teraz!”

kurator: Michał Bachowski, Dizajn BWA Wrocław, do 6 października 2018. 

Porozmawiajmy o marce IKEA, która jest też obecna na wystawie w postaci mikrokuchni. Jaka jest jej historia?
IKEA zauważyła, że ludzie żyją dziś w coraz mniejszych mieszkaniach i często się przeprowadzają, nie potrzebują więc typowej kuchni na zamówienie. Z myślą o nich powstała spełniająca podstawowe potrzeby kuchnia SUNNERSTA, którą można samodzielnie złożyć i zaaranżować nawet przy ścianie miniaturowego mieszkania typu studio. Znalazło się w niej miejsce na umywalkę, minilodówkę, płytę grzewczą, przestrzeń do przechowywania oraz półki i pręty do zawieszania pojemników, sztućców czy roślin. Cena całego zestawu została skalkulowana z myślą o ludziach, którzy dysponują mniejszymi środkami i wynosi około 1200 zł. To nie wszystko, bo IKEA angażuje się też na całym świecie w liczne projekty społeczne, m.in. na bieżąco wspiera uchodźców.

W jaki sposób?
Najbardziej znany jest projekt IKEA Better Shelter. To składane schronienia, które mają powierzchnię około 17 metrów kwadratowych i tak jak większość produktów marki, są pakowane na płasko, dzięki czemu można je łatwo wysyłać do obozów dla uchodźców. Każdy taki „domek” można złożyć zaledwie w około 4 godziny. Przez jakiś czas może w nim żyć nawet 5-osobowa rodzina, a warunki wewnątrz są znacznie lepsze niż w typowym namiocie.

IKEAIKEA, kuchnia SUNNERSTA

One były projektowane z myślą o uchodźcach?
Tak, we współpracy z UNHCR, czyli agendą ONZ do spraw uchodźców.

Pomówmy o wrocławskim projekcie domu tymczasowego, który jest dość podobny do tego z IKEI.
Masz pewnie na myśli „Domek z Kart”. To tymczasowe schronienie wykonane w ponad 80 procentach z materiałów pochodzenia papierowego, w którym mogą zamieszkać np. poszkodowani przez katastrofy lub uchodźcy. Konstrukcja opiera się na prefabrykowanych komponentach wykonanych z tektury oraz panelach ściennych i dachowych. Proces budowy jest łatwy i szybki, a ciężar oraz objętość komponentów w transporcie ograniczone do minimum. Autorem projektu jest Jerzy Łątka, architekt związany z Wydziałem Architektury Politechniki Wrocławskiej. Zajmuje się architekturą społeczną, a także wykorzystywaniem papieru i jego pochodnych do realizacji nowatorskich konstrukcji. Pokazując „Domek z Kart”, chciałem udowodnić, że takie projekty mogą powstawać w Polsce, a w ich tworzeniu wcale nie musi uczestniczyć ogromna firma. Tak samo jest w przypadku Kuchni Konfliktu założonej przez Jarmiłę Rybicką.

Obecność tego projektu na wystawie mnie zaskakuje, ponieważ Rybicka nie jest projektantką, tylko aktywistką, a sama Kuchnia Konfliktu jest restauracją.
Jarmiła Rybicka faktycznie nie jest z wykształcenia projektantką, ale udało jej się zaprojektować świetnie działającą usługę i dlatego postanowiłem ją pokazać na wystawie. Kuchnia Konfliktu funkcjonuje na zasadzie przedsiębiorstwa społecznego, które daje pracującym tam uchodźcom i uchodźczyniom to, czego najbardziej im potrzeba, czyli bezpieczne zatrudnienie na godnych i legalnych warunkach, szkolenia zawodowe oraz szansę zawiązania relacji w nowym miejscu. Kuchnia stwarza także nowo przybyłym okazję do podzielenia się swoją kulturą i stanowi płaszczyznę integracji z mieszkańcami stolicy.

A czy wśród projektantów zajmujących się dizajnem empatycznym są uchodźcy?
Tak. Mamy na wystawie jeden projekt stworzony przez uchodźczynię, czyli flagę Refugee Nation. W 2016 roku reprezentacja uchodźców miała po raz pierwszy startować na igrzyskach olimpijskich. Sportowcy na pierwszy rzut oka nie stanowili jednak zespołu. Organizacja Refugee Nation postanowiła to zmienić, wciągając w projekt ludzi najlepiej rozumiejących problemy wysiedlonych. Flagę Narodu Uchodźców zaprojektowała Yara Said, syryjska artystka i graficzka, która zainspirowała się kolorami kamizelek ratunkowych. Sama miała na sobie jedną z nich, kiedy przepływała do Europy przez Morze Śródziemne. Przy okazji powstał też hymn Narodu Uchodźców, który skomponował także Syryjczyk, Moutaz Arian, pozbawiając go słów, by stał się bardziej uniwersalny. Flaga i hymn nadały tożsamość nie tylko dziesięciorgu sportowcom, ale także 65 milionom wysiedlonych z całego świata, a inicjatywa zyskała globalny zasięg.

Są statystyki, które pokazują, że uchodźcy z Bliskiego Wschodu, którzy byli u siebie grafikami czy artystami, kontynuują swoją pracę w Europie?
Trudno powiedzieć, ja takich nie znam.

1. Yara Said, Flaga Narodu Uchodźców   2. Jerzy Łątka, „Domek z Kart”

A czy dizajnu empatycznego można się w Polsce gdzieś nauczyć?
Materiałem na osobną dyskusję jest to, gdzie powinno się uczyć dizajnu. W wielu krajach wydziały projektowania są na politechnikach albo uniwersytetach, a nie tak jak u nas na akademiach sztuk pięknych. Wielu młodych projektantów widzi, że ich edukacja była zbyt mocno przesiąknięta artystycznymi aspektami. Niemniej jednak w polskich akademiach są projektanci, od których można nauczyć się empatycznego spojrzenia na dizajn. Rozmawiałem kiedyś z Andrzejem Śmiałkiem z krakowskiego studio Ergo Dizajn, który wykłada na krakowskim ASP i jest obecnie jednym z najciekawszych twórców tego nurtu projektowania. Mamy też Jerzego Łątkę, o którym już mówiliśmy.

Weźmy jeszcze przykład oddolnego działania, czyli plecaka z produktami pierwszej potrzeby. Niemka, Insa Höppner, zobaczyła, że stłoczeni na starym berlińskim lotnisku uchodźcy po przyjeździe często nie mają nic przy sobie. Postanowiła im pomóc. Jak?
Kupiła kilka plecaków i zapakowała do nich ręczniki, środki czystości, suche jedzenie itp., czyli rzeczy, które są najbardziej potrzebne w pierwszych dniach w nowym miejscu, a później rozdała je potrzebującym.

Dlaczego plecak znalazł się na wystawie?
Bo życzyłbym sobie, żeby odwiedzający zarazili się empatią i sami angażowali się w tego typu przedsięwzięcia. Insa Höppner nie poprzestała na kilku plecakach. Poszła za ciosem i zebrała na portalu crowdfundingowym 65 tys. euro, za co przygotowała 2000 zestawów „Pack a Bag”.

Czy to nadal jest dizajn?
Tak, podobnie jak w przypadku Jarmiły Rybickiej i Kuchni Konfliktu, Insa Höppner zaprojektowała świetnie działającą usługę dla uchodźców, mimo że nie posiada kierunkowego wykształcenia. Wiele projektów prezentowanych na wystawie nie powstałoby jednak bez wiedzy i doświadczenia profesjonalistów.

Pack a bagInsa Höppner, „Pack a Bag”

Człowiek z ulicy nie zaprojektuje kurtki dla bezdomnych.
Racja. Dobrym przykładem może tu być Bas Timmer i jego Sheltersuit. Kiedy ojciec jego przyjaciela zmarł na ulicy z powodu wyziębienia organizmu, projektant postanowił zrobić coś dla bezdomnych oraz innych potrzebujących. Tak zrodziła się koncepcja ciepłej wodo- i wiatroodpornej kurtki wyposażonej w odpinany śpiwór. Sheltersuit jest wykonany z lekkich, cienkich i wytrzymałych materiałów, które są odzyskiwane z odpadów przekazywanych przez firmy tekstylne. Projekt został wdrożony dzięki różnym darczyńcom i jest produkowany w firmie działającej zgodne z zasadami przedsiębiorstwa społecznego. Wśród jej pracowników są byli bezdomni, bezrobotni i uchodźcy, którzy pracując, nie tylko dostają wynagrodzenie, ale także integrują się ze społeczeństwem i zdobywają nowe umiejętności.

Ta kurtka jest przy okazji bardzo ładna, tak samo jak pokazywany na wystawie zegar domowy, który jest jednocześnie apteczką. Jaka jest geneza jego powstania?
To projekt z Korei Południowej, w której katastrofy naturalne nie są elementem codzienności. Dlatego ludzie są zupełnie nieprzygotowani na takie zagrożenie, co pokazały dwa trzęsienia ziemi, które niespodziewanie nawiedziły kraj w ostatnich latach. Po tych wydarzeniach projektanci ze studia SWNA postanowili wprowadzić na rynek masowy produkt, który okaże się pomocny w takich sytuacjach. Żeby zachęcić konsumentów do zaopatrzenia się w zestaw ratunkowy chcieli nadać mu postać niepozornego przedmiotu, który wtopi się w standardowe wyposażenie domu. Tak powstał Life Clock – zegar, w którym ukryto apteczkę oraz kilka praktycznych narzędzi mogących się przydać w czasie katastrof. Wśród nich znalazła się m.in. latarka, koc aluminowy, gwizdek oraz karta z danymi medycznymi. Każdy element został wybrany na podstawie rozmów z ekipami ratunkowymi i medycznymi oraz strażakami.

Czy ten zegar jest produkowany na masową skalę?
Tak, w Korei można go kupić w normalnym sklepie albo zamówić przez internet.

Obok zegara postawiłeś skrzynię z materiałami do nauki. Co to takiego?
Szkoła w pudełku to pakiet edukacyjny UNICEF dla 40 dzieci i nauczyciela, który pozwala kontynuować naukę nawet w najtrudniejszych sytuacjach. Poza standardowymi przyborami szkolnymi, takimi jak podręczniki, zeszyty, długopisy, ołówki, gumki, linijki, ekierki czy cyrkle, znajduje się tam także globus, zestaw do nauki liczenia, zegar, plakaty z alfabetem i tabliczką mnożenia oraz zasilane energią słoneczną radio. Wszystko zapakowane jest w lekką i jednocześnie wytrzymałą aluminiową skrzynię, którą można szybko wysłać do dowolnego miejsca na świecie. Dodatkowo wieko skrzyni może pełnić funkcję tablicy szkolnej, co pozwala na prowadzenie lekcji praktycznie w każdych warunkach. Wysyłka skrzyń należy do standardowych odpowiedzi UNICEF na różnego rodzaju katastrofy na całym świecie. Każdy z nas może się dołożyć do tego działania, kupując jedną Szkołę w pudełku za niecałe 750 zł w ramach programu „Prezenty bez pudła”.

1. Bas Timmer, Sheltersuit    2. SWNA, Life Clock 

Jak myślisz, gdzie w Polsce są miejsca, które wymagałyby empatycznej interwencji projektantów?
Kuchnia Konfliktu już doskonale się sprawdza, a kurtki Sheltersuit mogłyby trafiać do bezdomnych. Takich przykładów jest więcej. Ogromnym wyzwaniem w naszym kraju jest mieszkalnictwo. Projektanci będą musieli zmierzyć się z potrzebami ludzi, którzy żyją na bardzo małych przestrzeniach albo wynajmują mieszkania i często się przeprowadzają. Zaczynamy mieć też coraz więcej migrantów w Polsce. Projektanci będą mogli na przykład stworzyć intuicyjną aplikację mobilną ułatwiającą pierwszy kontakt z naszą administracją i organizacjami.

Michał Bachowski

Z wykształcenia ekonomista i design manager, z zamiłowania uzależniony od internetu obserwator wszelkich nowych tendencji w obszarach wzornictwa, technologii, mediów oraz marketingu. Swoją drogę zawodową zaczynał w Instytucie Wzornictwa Przemysłowego, gdzie pracował przy projektach doradczych dla takich firm jak Leroy Merlin, PROFIm czy Zelmer. W latach 2012–2018 w redakcji serwisu o trendach rynku i kultury „F5”, gdzie doszedł do stanowiska zastępcy redaktora naczelnego. W lipcu 2018 r. zadebiutował w roli kuratora wystawy „Empatia, teraz!”, która po raz pierwszy odbyła się w ramach Gdynia Design Days 2018. Obecnie pełni funkcję Creative content managera w NOIZZ.pl.

Wystawa jest też zaprojektowana tak, żeby można ją było łatwo transportować. To zamierzony pomysł?
Jej projektantka Agata Nowak pomyślała ją jako skromną i prostą. Trudno mówić o empatii, osadzając ekspozycję w barokowej scenografii. Użyliśmy tanich materiałów, takich jak kantówki i tkaniny, dzięki czemu łatwo wydzieliliśmy przestrzeń dla poszczególnych obiektów. Identyfikacja wizualna stworzona przez projektanta z Ukrainy, Daniela Daneliuka, który od kilku lat mieszka w Polsce, również odnosi się do ideałów empatii. Logo wystawy jest np. złożone z różnych liter. Danil chciał w ten sposób pokazać, że empatia wiąże się z akceptacją różnorodności.

Szkoła w pudełkuUNICEF, Szkoła w pudełku

Mówiłeś mi przed rozmową, że twoim celem jest przekierowanie uwagi projektantów na sprawy istotne.
Projektanci bywają zmęczeni monotonią swojej pracy. Polska jest jednym z największych eksporterów mebli na świecie, więc dizajnerzy mają pełne ręce roboty. Chciałbym im pokazać, że od czasu do czasu mogą wykorzystać swoje umiejętności w innych obszarach, nie tylko projektując przysłowiowe krzesła.

Nie chcesz ich czasem na siłę zmienić?
Nie, bo jestem przekonany, że ich doświadczenie może się okazać bardzo przydatne. Poza tym projektanci mogą angażować się w inicjatywy społeczne także ze względów wizerunkowych. Każdy powód jest dobry.