dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Pan Robinson

Literatura Tomasz Fiałkowski

Romans jak romans, choć różnica wieku spora. Gorzej, że pani Robinson, chcąc utrzymać przy sobie kochanka, załatwiła mu sporą pożyczkę i stosowne zezwolenia, by mógł otworzyć w Belfaście restaurację

Posiadanie pospolitego nazwiska może być źródłem kłopotów. Przekonał się o tym mój ulubiony autor kryminałów, Peter Robinson. Zasypywany mejlami – jedne zawierały słowa otuchy, inne go potępiały – zamieścił w końcu na swojej stronie internetowej wściekłe oświadczenie: „Nie jestem TYM Peterem Robinsonem!”.

TEN Peter Robinson to premier Irlandii Północnej, przywódca Demokratycznej Partii Unionistycznej, poseł do lokalnego parlamentu i do Izby Gmin. Przeżywa trudne chwile, odkąd na początku stycznia ujawniono, że półtora roku temu jego żona Iris, wówczas blisko 60-letnia, miała romans z 19-letnim synem swego zmarłego przyjaciela.

Romans jak romans, choć różnica wieku spora. Gorzej, że pani Robinson, chcąc utrzymać przy sobie kochanka, załatwiła mu sporą pożyczkę i stosowne zezwolenia, by mógł otworzyć w Belfaście restaurację. Obeszła przy tym przepisy i wykorzystała swoją pozycję – sama także zajmuje się polityką. W dodatku oboje z mężem kreowali się zawsze na obrońców tradycyjnych wartości. Nim jeszcze wybuchła sprawa „Irisgate”, zasłynęli publicznym potępieniem homoseksualizmu.

Tabloidy mają więc używanie, internauci także. Szybko zauważono podobieństwo – znów ta nieszczęsna zbieżność nazwisk! – romansu Iris Robinson do historii opowiedzianej przed laty w „Absolwencie”. Fora internetowe zaroiły się od wpisów cytujących piosenkę o Mrs Robinson, śpiewaną w filmie przez Simona i Garfunkela, a Kirk McCambley, czyli współczesny północnoirlandzki odpowiednik Dustina Hoffmana, zdobył pokaźne grono fanów…

Zostawmy jednak premiera, który po sześciotygodniowym urlopie wrócił właśnie na swój fotel, i jego żonę, która, złożywszy mandat poselski, leczy załamanie nerwowe. Wróćmy do jego imiennika; dla mnie to on jest TYM Peterem Robinsonem. Urodzony w 1950 roku w północnej Anglii, studiował literaturę angielską w Leeds, potem przeniósł się do Kanady, gdzie ukończył m.in. studia creative writing pod kierunkiem znanej pisarki Joyce Carol Oates. Wykładał na kilku uczelniach, w 1987 roku wydał pierwszą powieść kryminalną z inspektorem Alanem Banksem. Dzisiaj ta seria liczy już osiemnaście tytułów, na ten rok zapowiedziano dziewiętnasty.

Robinson zręcznie konstruuje intrygę, umie też budować nastrój. Powieść „W czas posuchy” rozpoczyna się obrazem iście apokaliptycznym: niespotykana od lat susza sprawiła, że wody sztucznego zalewu w Yorkshire opadły, odsłaniając ruiny zatopionej wkrótce po wojnie wioski Hobb’s End. W ruinach znaleziono szkielet młodej kobiety. I rozpoczyna się narracja biegnąca trzema torami.

Wątek pierwszy to śledztwo prowadzone przez Banksa z pomocą Annie Cabbot, miejscowej policjantki. Wątek drugi dotyczy Vivian Elmsley, autorki powieści kryminalnych, która pilnie śledzi w mediach wypadki w Yorkshire. Trzeci – to opowieść o wydarzeniach z lat wojny rozpoczętych przybyciem do Hobb’s End pięknej Glorii Stringer. Szybko się orientujemy, że zafascynowana Glorią narratorka opowieści, na której kartach zmartwychwstaje zatopiona wioska, to właśnie Vivian. Może to ona zabiła Glorię?…

Zamieszanie wokół państwa Robinson sprawiło, że podczas powrotu do powieści ich imiennika moją uwagę uwagę przyciągnęła strona obyczajowa. Że miłość, zazdrość czy zdrada, seks w rozmaitych odmianach i dewiacje seksualne bywają często motorem kryminalnej intrygi – to truizm. Jednak w klasycznym kryminale rozwiązujący zagadkę był z tego obszaru wyłączony. Hercules Poirot składa się głównie z mózgu, okazałych wąsów i lakierków – o jego genitaliach nic nam bliżej nie wiadomo. Inspektor Maigret jest przykładnym mężem, a jego bezpieczne gniazdo kontrastuje z ponurym światem zbrodni.

Teraz policjanci sami borykają się z wewnętrznymi problemami i czasem trudno im okiełznać emocje. Alanowi Banksowi właśnie rozpadło się małżeństwo, a wdając się w romans z młodą policjantką, nie wie jeszcze, że ona z kolei przeszła prawdziwą traumę: zgwałcili ją… pijani koledzy z pracy. W kolejnej powieści nadinspektor Riddle, niesympatyczny karierowicz i pyszałek, tępiący wcześniej Banksa za jego nonkonformizm, do niego właśnie zwróci się o pomoc, gdy na stronie internetowej znajdzie rozebrane zdjęcia własnej córki. Banks niewiele jednak będzie mógł pomóc – na jaw wyjdą sprawy, przy których afera państwa Robinson jest śmiechu warta, a kariera Riddle’a i jego życie osobiste legną w gruzach.

Rynek przekładów z literatury kryminalnej jest u nas kapryśny; jedni autorzy, jak Ian Rankin, mają więcej szczęścia, inni, jak właśnie Robinson – mniej. Po polsku mamy dotąd zaledwie trzy powieści z Banksem – pozostałe trzeba czytać w oryginale. Może wydawnictwo Sonia Draga, w którym ukazała się ostatnio „Przyjaciółka diabła”, wyda kolejne? Naprawdę warto!

Tomasz Fiałkowski, ur. 1955, absolwent prawa i historii sztuki UJ, krytyk, prowadzi rubrykę Lektora w „Tygodniku Powszechnym”, redaguje „Książki w Tygodniku”; rozmówca Stanisława Lema, biograf Jerzego Turowicza.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Rozmowy

Historia musi mnie
sponiewierać

Rozmowa z Jackiem Hugo-Baderem

Muzyka

MÓJ CHOPIN:
Wierzba i łódeczka

Dariusz Czaja

Rozmowy

Układanka

Rozmowa z Andrzejem Chyrą

Felietony

NO NAPRAWDĘ:
Jak chwalić bliźniego

Anda Rottenberg

Produkty uboczne

ZwierzoczłekoUPÓR

Roman Książek

Figle

E.M.T. JAKO BUKA Z MUMINKÓW!!!!

PUDELIT

Sztuka

Konstelacje relacji

Bogusław Deptuła

Felietony

NA OKO:
Perły architektury

Maria Poprzęcka

Literatura

Życie przez chwilę nieśmiertelne

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Architektura pamięci

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Życie pośmiertne Sherlocka Holmesa

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Umberto Eco, „Cmentarz w Pradze”

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Sztuka i krew, czyli nowy Rankin

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Tonia z Polski

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Tylko trzysta stron

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Jak wygląda szpieg?

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Piaski i mokradła

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Długie cienie

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Na pograniczu

Tomasz Fiałkowski

Produkty uboczne

BŁĄD:
Arcybispup, czyli ze wspomnień redaktora

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
„Gdy nadejdzie dzień twojej śmierci...”

Tomasz Fiałkowski

Felietony

„ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA”:
W sieci stereotypów

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Nie czytać przy kolacji!

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Sztokholm trochę inny

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Zbrodnia i grzyby

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Śniegu tren

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA: Cyganie na norweskich drogach

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zacny Chińczyk

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Pospolite, skandynawskie zbrodnie

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zagadka zza miedzy

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Monstrum z Czarnogóry

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Dwie tajemnice

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Wykopaliska

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Bezpieczne morderstwo

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Mroczna idylla

Tomasz Fiałkowski

Literatura

O nowym tomiku Świetlickiego

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Torba na głowę

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Norwid kryminału

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Edynburg i sobowtóry

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Pospolite, skandynawskie zbrodnie

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zielonooka socjopatka

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Bez posłowia

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Sen o Paryżu

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA
RUDEGO KOTA:
Mistrzynie
zbrodni

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA
RUDEGO KOTA:
Powroty i pożegnania

Tomasz Fiałkowski

Literatura

Droga przez mrok

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA
RUDEGO KOTA:
Życie i śmierć na wyspie

Tomasz Fiałkowski

Felietony

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Skromna propozycja

Tomasz Fiałkowski

Literatura

ŚLEDZTWA RUDEGO KOTA:
Zbrodnia na scenie

Tomasz Fiałkowski