dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

OPERA NA EKRANIE:
Tristan Marthalera

Muzyka Tomasz Cyz

Nikt nie powinien zarzucić Christophowi Marthalerowi, że inscenizując Wagnera w Bayreuth, robi coś wbrew muzyce. Że nie słucha, nie słyszy muzyki. Przecież tu nic nie dzieje się bez jej zgody. Nic

Borisowi

R. Wagner, „Tristan i Izolda”. Peter
Schneider (dyr.), Christoph Marthaler (reż.).
3 DVD, Opus Arte 2010
Tego nie można słuchać ot tak. Tym bardziej oglądać. Ponad cztery godziny muzyki (jakiej!), ponad cztery godziny teatru dziejącego się w milczeniu, spowolnieniu, w bezruchu, trzymającego w napięciu jak najlepszy thriller.

Wszystko, co w tym teatrze najpiękniejsze, można zobaczyć choćby w takim fragmencie. Koniec drugiego aktu. Nocne spotkanie Tristana i Izoldy przerywa wtargnięcie króla Marka. On już wie, widział (słyszał) wszystko, stojąc pod ścianą, podglądając przez lornetkę. Wagner – znów – powtarza miłosny temat (ale tylko w orkiestrze). Tristan stoi z prawej strony, Izolda z lewej, między nimi stary król. Brzmi temat. Król Marek, jakby słysząc tę muzykę, widząc zachowanie tych dwojga (zwracają się do siebie, patrzą, nie bacząc na spojrzenia innych), odchodzi. Wszystko delikatne, od niechcenia, jak prawie nic.

Po takiej scenie nikt nie powinien zarzucić Christophowi Marthalerowi, że robi tu coś wbrew muzyce. Że nie słucha, nie słyszy muzyki. Przecież tu nic nie dzieje się bez jej zgody. Nic.

Marthaler pozwala przede wszystkim jej zabrzmieć, wybrzmieć (pomaga mu w tym mięsiście brzmiąca Bayreuth Festiwal Orchestra pod batutą doświadczonego Petera Schneidera – jeśli ktoś nie chce być czuły na działanie tego teatru, może zawsze na chwilę zamknąć oczy). Na scenie prawie nic się nie dzieje, ot gra spojrzeń, swobodne przejście z jednej strony na drugą.
Za chwilę Tristan staje obok Izoldy, trzyma ją za rękę, tak prosto. I śpiewa o swoim oddaniu i miłości. Po nim Izolda, patrząc prosto w oczy Tristanowi, bokiem do widowni, dopowiada swoje. Wokół (poza Markiem) stoją inni: Brangien, Kurwenal, Melot. Tristan dotyka twarzy Izoldy. Wściekły Melot podbiega do króla z nożem w ręku. Tristan odbiera mu nóż i przykłada do gardła. Wreszcie pomaga wbić go w swoje ciało (wszystko z muzyką, wszystko na muzyce). Jeszcze Melot dokłada kilka ciosów w plecy. Tristan upada. Muzyka Wagnera osiąga wstrząs równy Hitchcockowskiemu trzęsieniu ziemi. Kurtyna.

Teatr w operze jest między innymi także po to, żeby dopowiedzieć nam to, czego jeszcze nie słyszymy, czego nie potrafimy usłyszeć sami. Kiedy za chwilę śpiewacy wychodzą przed kurtynę do braw, możemy myśleć, że one należą im się za śpiew. Nie tylko. Nie istnieje taki śpiew bez takiej gry.

Marthaler i współpracująca z nim stale scenografka Anna Viebrock umieszczają akcję opery Wagnera w jednej, ledwie modyfikowanej w każdym akcie przestrzeni, gdzieś w XX wieku (każdy akt dzieje się dekadę lub dwie później – między wojnami, w latach pięćdziesiątych, bliżej dziś – co sugerują zwłaszcza kostiumy i fryzury kobiet).
W pierwszym akcie to sala wypoczynkowa na statku, cała w drewnie, z mnóstwem foteli i leżaków (w identyczne brązowawe wzory). W drugim to ogromna i pusta świetlica, z tą samą drewnianą podłogą ozdobioną jedynie jasnym dywanem, dwoma miękkimi krzesłami bez oparć na środku, żółtawą tapetą z kilkunastoma włącznikami światła (drewniana ściana ze statku jest po prostu dwa metry wyżej). W trzecim akcie ściana wokół jest brudna, odrapana, liszajowata, z wyrytymi nieczytelnie literami, z kilkunastoma świetlówkami wiszącymi niedbale na drewnianych lub metalowych prętach (żółta ściana z drugiego aktu jest dwa metry wyżej, drewniana ściana statku nad nią – piękny jest ten symbol tonącego statku, zatapiającego się świata; świetny jest ten pomysł z upływaniem czasu jako jego powrotem, wiecznym trwaniem); z prawej strony za metalową balustradą stoi łóżko z umierającym Tristanem.
Ważny jest sufit sceny (i lampy). W pierwszym akcie wypełniony niezliczoną ilością żarówek, które palą się jak ruchome gwiazdy na otwartym niebie. W drugim – kasetonami, które zapalają się i gasną, układając się w różne wzory (m.in. w literę M). W pewnej chwili jedna lampa zaczyna migać, na co zwraca uwagę Izolda; przecież już w samym dziele mowa jest o świetle: znakiem spotkania jest zgaszenie pochodni, a poświęceni nocy kochankowie tylko w jej mroku czują się bezpieczni. Wreszcie w trzecim akcie znów mamy otwarty sufit oraz wiszące na ścianach i rozrzucone na drewnianej podłodze białe świetlówki, co chwila zapalające się i migające. Zwłaszcza na słowo Tristana: „Isolde!”…

Fenomenalny jest finał spektaklu. Tristan leży martwy na podłodze, Izolda kładzie się na łóżku, tuląc twarz do poduszki ukochanego (ma proste, krótkie, rude włosy, jest ubrana w beżowy prochowiec, czarne sportowe buty i spodnie). Wchodzą inni, m.in. król Marek i Brangien. Kilku mężczyzn
(w tym Kurwenal) stoi w różnych miejscach tego „pokoju” twarzą do ściany, jakby zawstydzonych tym, co się dzieje. Znieruchomiałych. Król Marek także idzie pod ścianę. Izolda, kończąc śpiewać Liebestod, przykrywa się cała białym prześcieradłem. Martwa. Koniec.

W takim teatrze wszystko zależy od śpiewaków. Czy potrafią unieść ciężar tych emocji (muzycznych, ale i ludzkich), nie niszcząc, nie przecząc konwencji (każdy teatr, operowy tym bardziej, jest przecież konwencją)? Ci są prawdziwi (Robert Dean Smith – Tristan; Iréne Theorin – Izolda – szczególnie ona, prowadzona od początku mocno, wyraziście, taka silna, decydująca; Robert Holl – król Marek; Michelle Breedt – Brangien). Bosko prawdziwi. Zwłaszcza kiedy w odruchu głowy, w okruchu gestu, bezszelestnie, pozwalają zaistnieć czystej emocji.

Tomasz Cyz, redaktor naczelny dwutygodnik.com.

Jeśli chcesz umieścić fragment tekstu z dwutygodnik.com na swojej stronie lub blogu, prosimy o kontakt z redakcją na adres e-mail: redakcja@dwutygodnik.com. Dowiedz się więcej.

Muzyka

OPERA NA EKRANIE:
Orfeusz i Eurydyka, i Pina Bausch

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE (3):
Hoffmann Offenbacha i Carsena

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE (4):
Wozzeck po katalońsku

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE (6):
Figaro, Figaro, Figaro

Tomasz Cyz

Sztuka

HISTORIA JEDNEGO OBRAZU:
„Apollo i Marsjasz”

Grażyna Bastek

Literatura

Ciemności ogarnęły ziemię

Anna Arno

Rozmowy

Kino postcyfrowe
dopiero się zaczyna

Rozmowa z Peterem Greenawayem

Sztuka

Dobrze malować rzeczy naturalne…

Bogusław Deptuła

Figle

KULTURA NA RAUSZU:
Bankiet na cześć Rousseau

Paweł Soszyński

Film

Polski taniec salto

Tadeusz Sobolewski

Felietony

ALFABET NOWEJ KULTURY:
Y, Z jak… CTRL+Y, CTRL+Z

Mirek Filiciak / Alek Tarkowski

Sztuka

Tak jest, a nie inaczej

Zuzanna Sokołowska

Felietony

NASŁUCH:
Langsam, zu langsam

Tomasz Cyz

Felietony

NASŁUCH:
Allegro ma non troppo

Tomasz Cyz

Muzyka

„Slavic Heroes”,
czyli Kwiecień i Borowicz

Tomasz Cyz

Felietony

NASŁUCH:
Interwały [1]

Tomasz Cyz

Felietony

NASŁUCH: Ad. ACTA

Tomasz Cyz

Felietony

NASŁUCH:
Biblia Pendereckiego

Tomasz Cyz

Felietony

NASŁUCH:
Nienawiść muzyki

Tomasz Cyz

Muzyka

„Vocal Works”
Lutosławskiego by BBC

Tomasz Cyz

Muzyka

I, Culture Orchestra w Warszawie

Tomasz Cyz

Muzyka

Po koncercie na 110-lecie Filharmonii Narodowej

Tomasz Cyz

Teatr

Bóg robi pod siebie.
Pasja według Castellucciego

Tomasz Cyz

Muzyka

KONKURS WIENIAWSKIEGO:
Blog

Tomasz Cyz

Muzyka

„Gioia!” Aleksandry Kurzak

Tomasz Cyz

Muzyka

UWAGA NA KULTURĘ!:
O „III Symfonii” Mykietyna

Tomasz Cyz

Literatura

Planeta Turowicz 2

Tomasz Cyz

Muzyka

Szymanowski według Bouleza

Tomasz Cyz

Muzyka

Soyka śpiewa Miłosza

Tomasz Cyz

Muzyka

Borowicz dyryguje Bartókiem i Beethovenem

Tomasz Cyz

Muzyka

„Pasja wg św. Jana”
Gardinera i Brüggena

Tomasz Cyz

Teatr

Co zginęło?

Tomasz Cyz

Muzyka

Pasja według Rihma

Tomasz Cyz

Muzyka

Arvo Pärt,
„IV Symfonia”

Tomasz Cyz

Muzyka

Ostatnie pieśni Pendereckiego

Tomasz Cyz

Muzyka

Bacewicz według Zimermana

Tomasz Cyz

Muzyka

„Listy miłosne”
Magdaleny Koženy

Tomasz Cyz

Muzyka

Anderszewski gra Szymanowskiego

Tomasz Cyz

Muzyka

Schumann według Anderszewskiego

Tomasz Cyz

Muzyka

Antony and the Johnsons:
nowe płyty

Tomasz Cyz

Muzyka

Wesele według Warnera

Tomasz Cyz

Muzyka

Osiecka Soyki,
czyli „… tylko brać”

Tomasz Cyz

Teatr

Zofia Pomirska in memoriam

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE (6):
Figaro, Figaro, Figaro

Tomasz Cyz

Muzyka

Henryk Mikołaj Górecki
i rogale św. Marcina

Tomasz Cyz

Muzyka

Wieczór przyjaciół
prof. Michała Bristigera

Tomasz Cyz

Film

„Sekret jej oczu”, reż. Juan José Campanella

Tomasz Cyz

Muzyka

„Wizytówka Chopina”.
Zapach Chopina

Tomasz Cyz

Muzyka

KONKURS CHOPINOWSKI: werdykt

Tomasz Cyz

Muzyka

Przed XVI Konkursem Chopinowskim:
Uchida, Argerich i Freire

Tomasz Cyz

Muzyka

„Monbar” po latach

Tomasz Cyz

Muzyka

Wszyscy jesteśmy równi

Tomasz Cyz

Muzyka

Sacrum+Profanum=
Made in Poland

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE (5):
Cyganeria i muzeum

Tomasz Cyz

Literatura

Miłosz i Turowicz,
czyli 250 lat Caffè Greco
(przed Rokiem Miłosza 2011)

Tomasz Cyz

Sztuka

Między światłem a ruchem
jest dźwięk

Tomasz Cyz

Muzyka

Beczała i Borowicz, „Slavic Opera Arias”

Tomasz Cyz

Teatr

Gdańska feta kultury

Tomasz Cyz

Muzyka

Koncerty (na skrzypce i róg) Pendereckiego

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE (4):
Wozzeck po katalońsku

Tomasz Cyz

Muzyka

Dzieci wojny. Jądro ciemności

Tomasz Cyz

Muzyka

Koniec sezonu Polskiej Orkiestry Radiowej

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE (3):
Hoffmann Offenbacha i Carsena

Tomasz Cyz

Muzyka

MUZYKA 2.1:
Zubellissima

Tomasz Cyz

Muzyka

OPERA NA EKRANIE:
Orfeusz i Eurydyka, i Pina Bausch

Tomasz Cyz

Literatura

Planeta Turowicz

Tomasz Cyz

Muzyka

Epitafium w studiu radiowym

Tomasz Cyz

Muzyka

CHOPIN: Według Nelsona Freire

Tomasz Cyz

Muzyka

„Euryanthe” Webera i Borowicza

Tomasz Cyz

Muzyka

CHOPIN: Według Marthy Argerich

Tomasz Cyz

Muzyka

CHOPIN:
Według Andrása Schiffa

Tomasz Cyz

Muzyka

Oniegin Trelińskiego
według Giergeva

Tomasz Cyz

Muzyka

CHOPIN:
Według Olejniczaka [2]

Tomasz Cyz

Muzyka

O zimowej płycie Stinga

Tomasz Cyz

Muzyka

QUEER OPERA:
Donna castrata

Tomasz Cyz

Film

Nóż w wodzie.
Kino niepokoju moralnego

Tomasz Cyz

Muzyka

O Festiwalu Muzyki Polskiej

Tomasz Cyz

Muzyka

O płytach Agaty Zubel

Tomasz Cyz

Muzyka

Schubert według Iana Bostridge'a

Tomasz Cyz

Muzyka

CHOPIN:
Według Rafała Blechacza

Tomasz Cyz

Teatr

Nie wycinajcie brzóz,
kiedy płoną lasy

Tomasz Cyz

Muzyka

Vivaldi według Magdaleny Koženy

Tomasz Cyz

Literatura

LESZEK KOŁAKOWSKI:
Orfeusz, diabeł, śmierć

Tomasz Cyz

Muzyka

O płycie z koncertami
Grażyny Bacewicz

Tomasz Cyz

Teatr

PINA BAUSCH (1940-2009):
Zatańcz ze mną

Tomasz Cyz

Muzyka

CHOPIN:
Według Olejniczaka [1]

Tomasz Cyz

Muzyka

„Król Roger” w Paryżu:
po premierze (1)

Tomasz Cyz

Muzyka

Janácek według Anderszewskiego

Tomasz Cyz

Muzyka

„Król Roger” w Paryżu:
przed premierą i już po...

Tomasz Cyz

Muzyka

CHOPIN:
Według Marii João Pires

Tomasz Cyz

Muzyka

O „Rusałce” w Pradze

Tomasz Cyz

Muzyka

O koncercie Antony'ego
w Warszawie

Tomasz Cyz

Sztuka

„Inwazja dźwięków” w Zachęcie

Tomasz Cyz

Muzyka

O „The Crying Light” Antony'ego

Tomasz Cyz