wiersze

Kalina Jaglarz

***

kład ciągnie drewno błotnistą drogą
łańcuch trzeba zapleść mocno
obcięty pień zrywa się z uścisku

potem długo ślady jakby ktoś wlókł za sobą
niezręczny przykład morderstwa
wyglądają jak pręgi na grzbiecie sporego zwierzęcia
odcienie żył i tętnic albo linie
pomiędzy którymi więzi się pismo i ludzi

na szczęście tutaj nie działa prawo demarkacji
zdania osuwają się z wyznaczonego szlaku
tak jak prawo moralne i rozróżnianie stron

nie dzielimy skóry na żywym niedźwiedziu
już dawno martwy leży w dolinie
tylko sroki wydłubują chciwie błyszczące łuski
i chowają je w ptasiej pierzynie

jeśli oddzielisz martwe od żywego
nawet ubrany w skórę
zostaniesz przedmiotem
bezludnym zwierzęciem

***

pręgi pni mgła oddziela je od korzeni
i połyka odwrót
pies kopie dziurę w miejscu
które wczoraj opuścił wołany
człowiek idzie przez krowy ustawione na łące
jak ołowiane zabawki
nie ma słów i nie ma rozkazów

na razie stan wyjątkowy uli
pierwsze przymrozki stagnują plaster
i ruch zamiera nic się nie rodzi nie umiera nic
słoneczniki niżej
chociaż ptaki odmówiły im dziesiątki ziarna

szczury szczury szczury
chcą zamieszkać z nami
my wolimy psy
szczury nie liżą po rękach
i nie grzeją zimą

teraz gryzoń jest porą roku
resztki warzyw kotłują się w pyle
gdy stoimy głodni plonu i światła

sowa zawisła nad dachem
zamknięta w reflektor
gdy wracaliśmy do domu
skończysz jak mucha
a my nie powrócimy cali i czyści

łasica przecina asfalt
wstęga z krzyżyków wbitych w pole
wieczór ochucha jej sparzone łapki
łagodnie może szła tutaj tak długo

pies zabija sarnę mniejszą od psa
i jak pies niewinną
chowamy ją w ziemi
przed samymi sobą
z nadzieją zmartwychwstania
wszystkich win

wełna

ostre przedmioty tną szerokie pasma pól
ten kto nie schylił się w porę
stracił wszystko
nie można upaść niżej niż człowiek

dzieci zbiegają ze wzniesienia
już stygną
mówi młodsze
a potem przyprowadzają owcę
i trzy kawałki chleba

nikt nie przyszedł na ucztę
nie ma baranka który zgładziłby
cudze grzechy

myję ręce
twarz owcy była cała we krwi
którą trzeba było zetrzeć
potem zrobiłaby się skorupa na wełnie
to nie takie proste

podobno owce rozpoznają członków stada
nawet ze zdjęcia
wieszam jedno w jej boksie
żeby niosła za mnie
cudzą śmierć

Kalina Jaglarz – ur. 1991 w Katowicach, mieszka w Beskidzie Wyspowym ze zwierzętami i ludźmi.

Kalina Jaglarz