dwutygodnik - strona kultury

Kwiecień 2009

01 2009

02 2009

Maj 2009

03 2009

04 2009

05 2009

Czerwiec 2009

06 2009

07 2009

Lipiec 2009

08 2009

09 2009

Sierpień 2009

10 2009

11 2009

Wrzesień 2009

12 2009

Wrzesień 2009

13 2009

Październik 2009

14 2009

15 2009

16 2009

Listopad 2009

17 2009

18 2009

Grudzień 2009

19 2009

Grudzień 2009

20 2009

Styczeń 2010

21 2010

22 2010

Luty 2010

23 2010

24 2010

Marzec 2010

25 2010

26 2010

Kwiecień 2010

27 2010

28 2010

Maj 2010

29 2010

30 2010

31 2010

Czerwiec 2010

32 2010

33 2010

Lipiec 2010

34 2010

35 2010

Sierpień 2010

36 2010

37 2010

Wrzesień 2010

38 2010

39 2010

Październik 2010

40 2010

Październik 2010

41 2010

42 2010

Listopad 2010

43 2010

44 2010

Grudzień 2010

45 2010

46 2010

Styczeń 2011

47 2011

Styczeń 2011

48 2011

Luty 2011

49 2011

50 2011

Marzec 2011

51 2011

52 2011

Kwiecień 2011

53 2011

54 2011

Kwiecień 2011

55 2011

Maj 2011

56 2011

57 2011

Czerwiec 2011

58 2011

59 2011

Lipiec 2011

60 2011

61 2011

Sierpień 2011

62 2011

63 2011

Wrzesień 2011

64 2011

65 2011

Październik 2011

66 2011

67 2011

68 2011

Listopad 2011

69 2011

70 2011

Grudzień 2011

71 2011

72 2011

Styczeń 2012

73 2012

74 2012

Luty 2012

75 2012

Luty 2012

76 2012

Marzec 2012

77 2012

78 2012

79 2012

Kwiecień 2012

80 2012

81 2012

Maj 2012

82 2012

Jarosław Lipszyc

INFOHOLIK:
Prawa podstawowe społeczeństwa informacyjnego

Jarosław Lipszyc

Rewolucja informacyjna wynikająca z pojawienia się sieci komputerowych na naszych oczach przebudowuje społeczeństwo. Pojawiają się nowe, nieznane wcześniej konflikty i napięcia na nowych liniach społecznych podziałów i interesów. Regulacje prawne przestrzeni internetu nie są już ciekawostką ze stron technologicznych, ale jednym z najważniejszych tematów politycznych, bo digitalizacja objęła całość przestrzeni komunikacyjnej. Społeczeństwo informacyjne zaczyna się domagać swoich praw. Ale jakich praw?

Internet jest obecnie oczkiem w głowie regulatorów, którzy usiłują go w jakiś sposób ująć w zestawy przepisów. Prawo autorskie, prawo telekomunikacyjne, prawo prasowe i inne regulacje naginane są tak, by obejmowały internet. Jednak konflikty różnych interesów powodują, że spór o kształt tych regulacji zaczyna przypominać walkę buldogów pod kołdrą. W narastającym szumie informacyjnym trudno zorientować się, jakie obywatelskie wolności i prawa mogą być tutaj zagrożone. I choć debata związana z wprowadzaniem cenzury internetu przy okazji ustawy hazardowej czy odcinania od internetu w pakiecie telekomunikacyjnym trafia na pierwsze strony gazet, to nie istnieje konsensus na temat podstawowych wartości i praw, jakie należy w tej nowej przestrzeni informacyjnej chronić. Warto więc zastanowić się nad katalogiem praw podstawowych, których przestrzeganie powinno być nienaruszalną podstawą w czasach komunikacji elektronicznej.

Gwarancje, które dają nam podstawowe dokumenty – Powszechna deklaracja praw człowieka i obywatela, Karta praw podstawowych, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności – rzadko kiedy znajdują swoje odbicie w regulacjach dotyczących internetu, często też wymykają się im nowe zagrożenia i wyzwania. Zakończone na początku listopada Free Culture Forum w Barcelonie było jedną z prób przekucia ogólnego języka podstawowych dokumentów dotyczących praw człowieka na język postulatów, tez i żądań dotyczących regulacji sieci.

Wnioski z tego spotkania zostały przedstawione w dokumencie „Karta Innowacji, Kreatywności oraz Dostępu do Wiedzy” (http://fcforum.net/). Podstawowe zagrożenia zostały zdefiniowane wokół prawa do edukacji; dostępu do informacji, kultury, nauki i technologii; prawa do wolności wyrażania opinii i prywatności korespondencji. Choć każde z nich gwarantowane jest teoretycznie przez dokumenty podstawowe, to jak wskazują autorzy, ich realizacja na poziomie komunikacji internetowej najczęściej daleka jest od założonych standardów społeczeństwa obywatelskiego i demokratycznego państwa prawa, a spełnienie tych standardów wymagać będzie znacznych zmian zarówno w sferze prawa, jak i praktyki działania instytucji publicznych.

Przykładem może być prawo do nauki. W czasach internetu najważniejsze zestawy kompetencji cenione na rynku pracy dotyczą umiejętności wyszukiwania i przetwarzania informacji oraz wykorzystywania narzędzi komunikacyjnych. Jednocześnie jednak zasoby edukacyjne nie są udostępniane w otwarty sposób w internecie, a ich wykorzystanie – rozumiane w szeroki sposób, jako adaptowanie do własnych potrzeb lub twórcze przekształcanie i publikacja – jest najczęściej nielegalne. Istniejące w polskim prawie wyjątki edukacyjne nie obejmują sytuacji, w której grupa uczniów tworzy np. film dokumentalny z użyciem wyszukanych materiałów źródłowych i publikuje go na stronie szkoły. W tej sytuacji prawo do nauki jest dość radykalnie ograniczone, na co wskazuje Karta, sugerując szereg konkretnych rozwiązań.

W przypadku prawa do wyrażania opinii sytuacja jest jeszcze gorsza. W Polsce inicjatywa Indeks 73 zdiagnozowała już wiele przypadków, w których prawo autorskie było wykorzystywane jako skuteczne narzędzie cenzury dzieł artystycznych. Przykładem może być zdjęcie kilkunastu (!) sztuk teatralnych na motywach Kubusia Puchatka, gdyż były one sprzeczne z taktyką komercyjnego wykorzystania tych postaci przez koncern Disneya, czy instalacji Rafała Jakubowicza, która miała krytykować zasady działania rynku sztuki w Polsce. Ale to przecież tylko najbardziej nagłośnione przypadki.

Tajemnica korespondencji jest fikcją, szczególnie jeśli pojmujemy ją szeroko. Przecież nie chodzi tu tylko o to, kto czyta nasze e-maile, ale także o to, czy ktoś śledzi, gdzie się poruszamy czy co kupujemy. Dostęp do danych związanych z wykorzystywaniem przez nas telefonów komórkowych (lokalizacja, połączenia), komunikacyjnych serwisów internetowych, kart kredytowych itp. powinien być ściśle limitowany i podlegać nadzorowi sądu. W wielu przypadkach tak jednak nie jest, choćby dlatego, że komunikacja odbywa się w ramach różnych komercyjnych serwisów, których działanie nie podlega publicznej kontroli. Konia z rzędem temu, kto mi odpowie na pytanie, czy wiadomości kierowane do innej osoby za pośrednictwem Gadu-Gadu, Skype'a czy Facebooka trafiają tylko do adresata, czy może do kogoś jeszcze.

Zagrożenia dla fundamentalnych praw człowieka i obywatela płyną więc z wielu różnych źródeł. Planowane regulacje dotyczące powtórnego wykorzystania informacji publicznej, regulacji prasy, wprowadzenia indeksu stron zakazanych, zmian w sferze prawa autorskiego i dziesiątek innych, mogą nasze podstawowe prawa ograniczyć jeszcze bardziej, szczególnie że instytucje państwa kierujące się własnym, krótkoterminowym interesem (np. zwiększenia wykrywalności przestępstw) bardzo często wspierają ograniczanie tych praw. Poza kilkoma chlubnymi wyjątkami – np. program edukacji kulturalnej MKiDN czy program Polska Szkoła MEN – państwo nie wspiera otwartego udostępniania materiałów. Naruszana jest powszechnie podstawowa zasada, że fundusze publiczne mają dawać rezultaty dostępne publicznie.

W tym kontekście uruchomienie debaty nad zestawem „internetowych praw podstawowych” powinno stać się priorytetem dla obywateli, instytucji państwa i organizacji pozarządowych. Inaczej grozi nam dalsza erozja praw i wolności, a to może mieć groźne skutki dla samych podstaw demokratycznego państwa prawa.

Jarosław Lipszyc, ur. 1975, poeta, dziennikarz i publicysta, działacz na rzecz wolnej kultury. Członek zespołu „Krytyki Politycznej”, prezes Fundacji Nowoczesna Polska, zajmującej się projektami, w ramach których tworzone są otwarte zasoby edukacyjne dostępne na wolnych licencjach: „Wolne Lektury” (szkolna biblioteka internetowa), „Wolne podręczniki” oraz „Czytamy słuchając” (audiobooki z lekturami). W 2008 był inicjatorem i współorganizatorem Koalicji Otwartej Edukacji (KOED).

INFOHOLIK:
Cyfryzacja: ilość nie jest sama w sobie jakością

Miło jest myśleć, że żyjemy w czasach bezprecedensowych, ale nie ma nic bez precedensów

Czytaj dalej

INFOHOLIK:
Kultura jest remiksem

Jurorowanie w konkursie literackim zazwyczaj jest zajęciem dość frustrującym

Czytaj dalej

INFOHOLIK:
Porozmawiajmy jak terrorysta z pedofilem

Najłatwiej testować poziom naszych norm cywilizacyjnych, jakości ochrony praw człowieka i w ogóle naszej zdolności do życia w rozwiniętej demokracji, na wykluczonych

Czytaj dalej

Komentarze (0)