Straszliwa przyzwoitość

7 minut czytania

/ Muzyka

Straszliwa przyzwoitość

Łukasz Łachecki

Banały lub imitacje – tak w skrócie można określić większość wydawnictw hip-hopowych w Polsce z ostatnich miesięcy. Na tym tle duet Łona i Webber, z wypracowanym własnym językiem bardzo pozytywnie się wyróżnia. Choć jednocześnie grozi mu popadnięcie w manierę

Jeszcze 2 minuty czytania

Misja Łony – niesienia inteligenckiego sztandaru na hip-hopowe barykady – trwa już 15 lat. Na początku raper epatował wizerunkiem trefnisia, co na tle zdominowanej wówczas przez hardych uliczników sceny było zabiegiem bezsprzecznie odświeżającym. W międzyczasie zdążył wejść w fazę dojrzałą i stał się raperem zaangażowanym, nieomal bardem. „Czuję współzawodnictwo, gdy Łona przyspiesza flow” nawijał Ten Typ Mes, skądinąd klasyk na własnych prawach, po czym na płycie „Trzeba było zostać dresiarzem”… sam zaczął imitować metaforykę i społeczne analizy szczecińskiego pierwowzoru. Ale nie tylko on – dość wcześnie Łona stał się punktem odniesienia dla niemal wszystkich raperów, których słuchania nie trzeba było się wstydzić, od Te-Trisa po Taco Hemingwaya.

Na wydanej w 2007 roku płycie „Absurd i nonsens” obrał nieco inny kierunek. Z urokiem godnym felietonistyki Michała Ogórka Łona opisywał pokoleniowe traumy na minimalistycznych, by nie powiedzieć szczątkowych podkładach Webbera. Tak brzmiało „Cztery i pół”, w mniejszym stopniu osadzone w bieżącej polityce, sygnalizujące już bardziej dojrzałą, nostalgiczną perspektywę. „Jak to jest, że nieoczekiwanie/ centralne ogrzewanie tak splata mi się z przemijaniem?” zastanawiał się raper w „Kaloryferze”. Łonie różne rzeczy nieoczekiwanie się splatają (co uwiarygadnia porównanie do Ogórka), a skojarzenia z przemijaniem na dwóch ostatnich płytach zdarzają się tak często, że trudno nie dostrzec w tym konsekwencji. Konsekwencji nadmiernej, można powiedzieć, bo w muzyce duetu, nie tylko na poziomie tekstów, przez te kilka lat zmieniło się niewiele.


Warstwa muzyczna „Nawiasem mówiąc” wiele zawdzięcza produkcjom The Neptunes z pierwszej połowy zeszłej dekady – do tego stopnia, że bębny we „Fśśśt” od razu kojarzą się z „She Wants to Move” N.E.R.D. Surowo pulsujące bity, uzupełniane o nieinwazyjne kliki i cięcia („Gdzie tak pięknie?”) i uczłowieczające pastele (gitara brzmiąca jak „Lullaby” The Cure w „What I Owe” czy też jazz-rockowe organy w utworze tytułowym lub „Co tak wyje?”) brzmią bardzo spójnie. Na dodatek stwarzają świetne możliwości dla MC – przez swoją oszczędność, a także nienachalną narracyjność. Z drugiej strony dzięki „Sprawom wewnętrznym” wróciłem do wyprodukowanych przez Webbera „Ferajn” Eldo, utworu niemal dziesięcioletniego. Zestawienie tych dwóch podkładów o podobnym charakterze sugeruje, że producent nie dokonał w ostatnich latach znaczących postępów. Na dodatek współpracującemu praktycznie tylko z Łoną (rzecz wyjątkowa w polskim rapie) muzykowi przydałoby się czasem oddać bit komuś o bardziej elastycznych kompetencjach za mikrofonem; komuś, kto rzuciłby nowe światło na wypracowany styl. 

Także pod względem rapu płyta jest świadectwem zadyszki (i to po rzuceniu palenia, o czym za chwilę). Łona ma bardzo statyczne, usztywnione flow, eksperymentuje z frazą, pisze technicznie nienaganne wersy, efektownie korzysta z przerzutni, przesuwa akcenty, ale koniec końców jego głosowi brakuje większej ilości odcieni, napisane przez niego refreny są bliźniaczo do siebie podobne. Z tekstów wylewa się dobrze już znana, straszliwa przyzwoitość, irytująca pierwszoświatowość problemów, tematy utworów z poprzednich albumów wracają tu w różnorodnych konfiguracjach, jak sympatyczna pogadanka do kampanii promującej czytelnictwo („Błąd”, poprzednio był to „Bumbox” z EP-ki „Insert”). Są tzw. utwory o Polsce (odpowiednikiem „Szkoda Zachodu” jest tu „Gdzie tak pięknie?”). Raper sięga też po motywacyjne klisze w stylu „Resetu” Sokoła i Marysi Starosty, jak we „Fśśśt”: „Zrzuć ciężar na chwilę z bani/ Idź do kina na film, co jeszcze nie byłeś na nim/ Weź telefon i zadzwoń do kogoś bez wyraźnego powodu/ Jeśli trzeba, to go obudź”. Kawałek ten jest o tyle symptomatyczny, że Łona obchodzi się w nim brutalnie choćby z dawno już wyśmianymi polskimi kabaretami.

Kilka lat temu szczecinianin nagrał z Afrojaxem „Rzuć to”, numer o rzucaniu palenia. Dziś wraca do tego tematu, nie tylko zresztą w utworze tytułowym. Kiedyś  rapował: Więc Ty rzuć palenie/ i nie trenuj mnie w rozpaczy/ tylko nie dla zdrowia/ lecz przeciwko czemuś czy za czymś. Rzucanie palenia w imię wyższych idei było dosyć zabawne i ironiczne. Dziś jest powodem kryzysu komunikacji, utracenia papierosowego esperanto i wielu innych dramatów. To i tak jeden z mniej wymuszonych fragmentów płyty, sięgającej często po dosyć płytkie metafory do opisu kondycji inteligenta – eskapisty, mocującego się z polskimi przywarami i własnym niedopasowaniem. Ale spójrzmy na to szerzej – w tym roku swoje płyty wydali też inni kluczowi artyści w katalogu  Łona i Webber, Nawiasem mówiąc, Dobrzewiesz 2016Łona i Webber, Nawiasem mówiąc”, Dobrzewiesz 2016zasłużonego Asfalt Records (dziś już tylko dystrybutora płyt duetu Łona/Webber) – O.S.T.R i Rasmentalism. Zarówno „Życie po śmierci”, jak i „1985” to płyty nieudane, świadczące o nieumiejętności wyjścia poza schemat wcześniejszych nagrań w warstwie formalnej, a w tekstach, zamiast reporterskiego detalu, przesycone patosem. U Łony droga od szczegółu do ogółu bywa wyboista, naznaczona średnio imponującymi porównaniami i leksykalną nerwicą natręctw, ale w środowisku tak bardzo zafiksowanym na autentyczności, pisaniu tekstów „sprawdzonych sobą” i udzielaniu życiowych porad trochę staroświecka, publicystyczna ironia może być traktowana łaskawszym okiem.

Banały lub imitacje – tak w skrócie można określić większość wydawnictw hip-hopowych w Polsce w ostatnich miesiącach. Na tym tle duet Łona i Webber, z wypracowanym, własnym językiem, i szczęśliwie jeszcze (na chwilę?) przed popadnięciem w manierę jest faktycznie ewenementem. Z tym, że to wiedzieliśmy już po porzednich płytach. „To o niczym nie świadczy, to nic nie znaczy”.


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.