wiersze

Tadeusz Dąbrowski

Anatomia

Pociągnięcie pędzla
na autoportretach Rembrandta
staje się ciałem.

Zrozumiałem to późno,
dopiero patrząc na jego
twarz powiększoną
do gigantycznych rozmiarów
na fasadzie muzeum
Wallraf-Richartz w Kolonii.

Bruzdy, żłobienia, plamy,
zacieki farby, wszystkie
ślady pędzla powinny
w takim formacie przywodzić
na myśl gliniany plac
budowy, rozjeżdżony
kołami ciężarówek,
a jednak wciąż układają
się w ciało.

Z jednej strony pędzla
ciało i z drugiej ciało. Termin
„technika malarska”
nie ma tu nic do rzeczy
(to jakby chcieć zobaczyć
w lustrze własne plecy).

Nie mam odwagi prosić
o to, by moje słowa
przylegały do rzeczy,
wróć: by stawały się
materią, bez najmniejszego

„jak”. Nie śmiem prosić
o słowo, które będzie niczym
wdech i wydech.

I wszystkim, co pomiędzy.

Kwarantanna

Głód nie podróżuje
samolotami, wojna
nie przenosi się drogą
kropelkową na poczcie
albo w sklepie.

Poderżnięte gardła,
obcięte nosy,
zamordowane płody,
zwłoki bez serc i nerek
nie czyhają na nas
za rogiem ulicy,
wieszani nie wiszą
w powietrzu jak zaraza.

Lecz teraz strach
przychodzi do każdego
z nas jak zła nowina.

Wielkie oczy
średniowiecznego strachu
trędowatych, zadżumionych
patrzą na człowieka
ponowoczesnego,
postindustrialnego,
który rozplątał DNA i odkrył
rubieże wszechświata.

Na szczęście żyjemy
w kwarantannie, myjemy się
dokładniej, śledzimy krzywe
i słupki, liczymy trupy
z chorym zapałem
hazardzistów. Zakłady

recyklingu i media
pracują bez wytchnienia.

                                       2020

O fotografowaniu

When I am shooting,
kiedy strzelam
fotki, za każdym razem,
gdy naciskam spust
migawki, z boku
wyskakuje łuska.

Ktoś skupia się na zdjęciu,
ktoś inny na fotografie,
resztę interesuje
sprzęt, najwnikliwsi
pytają, czy autor trafił
w sedno, czy osiągnął
swój cel.

A mnie nie daje spokoju
ta pusta łuska. I zapach
prochu.

Zamek

Życie nie jest negatywem
śmierci, tworzą całość
jak dwie części zamka
błyskawicznego. Jestem

suwakiem, nie zdawałem
sobie z tego sprawy,
dopóki się nie zacięło.

Teraz zamek
rozchodzi się z obu stron.

Druk

Gdy jak co dzień wpisałem swoje nazwisko w Google,
wyskoczył mi nekrolog „ukochanego męża,
ojca oraz brata” o tym samym, co moje,
imieniu, i poczułem zimny dreszcz jak wtedy,
gdy w piśmie literackim po raz pierwszy przejrzałem
się w druku. Ten sam Times New Roman, to samo
imię, ta sama radość szympansa, który
widzi swoje mądre odbicie w lustrze. Pisanie
jest przygotowaniem.

Tadeusz Dąbrowski − poeta, eseista, redaktor dwumiesięcznika „Topos”. Autor zbiorów wierszy: „Wypieki” (1999), „e-mail” (2000), „mazurek” (2002), „Te Deum” (2005), „Czarny kwadrat” (2009), „Pomiędzy” (2013), „Środek wyrazu” (2016) i „Scrabble” (2020), ten ostatni ukazał się właśnie nakładem Państwowego Instytutu Wydawniczego. Dąbrowski ogłosił także powieść „Bezbronna kreska” (2016) oraz obszerną antologię polskiej poezji współczesnej z lat 1976−2006 „Poza słowa” (2006). Laureat Nagrody Kościelskich (2009) oraz Małego Berła Fundacji Kultury Polskiej (2006), które otrzymał od Tadeusza Różewicza. Za tom „Czarny kwadrat” nominowany do NIKE. Publikuje m.in. w „New Yorkerze”, „Paris Review”, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, „Neue Zürcher Zeitung”, „Odrze”, „Kwartalniku Artystycznym” oraz „Piśmie”. Tłumaczony na ponad 20 języków. Mieszka w Gdańsku.

fot. Raphael Zublerfot. Raphael Zubler