Jeszcze 1 minuta czytania

Maria Poprzęcka

NA OKO:
Drżenie dzielnego artysty (konkurs świąteczny!)

Maria Poprzęcka

Maria Poprzęcka

Oczy miały ten blask i tę wilgotność, jakie widuje się zawsze w naturze, a wokół oczu były barwy różowawe i sine, i włoski, które oddać można tylko przy największej subtelności. Brwi już nie można pokazać bardziej naturalnie, przedstawił bowiem, w jaki sposób włoski osadzone są w skórze, w jakim miejscu są one gęstsze, a w jakim rzadsze, i jak się wyginają zgodnie z układem porów skóry. Dziurki w nosie wyglądały jak żywe – piękne, różowe i delikatne. Usta, ze swym zwężeniem w kącikach, z przejściem między czerwienią warg i karnacją twarzy wydawały się naprawdę nie farbą, lecz ciałem. Kto bardzo uważnie przyglądał się zagłębieniu szyi widział nieledwie uderzenia pulsu. Zaprawdę można powiedzieć, że Mona Liza namalowana była w taki sposób, iż zadrżałby i struchlał każdy dzielny artysta…

– tak w 1550 roku spisujący „Żywoty najsłynniejszych malarzy, rzeźbiarzy i architektów” Giorgio Vasari wyrażał swój zachwyt dla portretu namalowanego przez Leonarda da Vinci. W tym miejscu nie chodzi jednak ani o Leonarda, ani o Giocondę, ani o włoskiego historiografa, który zapoczątkował zdumiewającą legendę wizerunku żony florenckiego kupca. Chodzi o drżenie, w jakie wprawia artystę dzieło, którego nie sposób prześcignąć. O drżenie wobec artystycznego wyzwania. O struchlałość wobec wielkości.

Jest koniec roku, wszędzie więc mamy rankingi, konkursy, ankiety. Wpisując się w tę świąteczno-noworoczną świecką tradycję, rubryka NA OKO zaprasza do odpowiedzi na pytanie:

Jakie współczesne dzieło sztuk wizualnych mogłoby wprawić w drżenie dzielnego artystę?

Wyniki konkursu będą opublikowane na łamach „Dwutygodnika.com”. Przewidziane są nagrody-niespodzianki.

Najlepsze życzenia!


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.