Wspomnienia wspomnień
Adōnis, fot. Kasia Wieczorkiewicz

7 minut czytania

/ Muzyka

Wspomnienia wspomnień

Michał Wieczorek

Albumy grup Panowie, D A V I C I I oraz Adōnis istnieją w jednym, wymyślonym dźwiękowym świecie. Trochę rajsko-nostalgicznym, a trochę dystopijnym. Może to i koniec cywilizacji, ale i tak jest pięknie

Jeszcze 2 minuty czytania

Czy przeszłość jest atrakcyjniejsza od przyszłości? Popkultura od lat pokazuje, że tak. A czy wymyślona, zniekształcona przeszłość może być atrakcyjniejsza od rzeczywistości? Czy można tęsknić za czymś, co nigdy się nie wydarzyło? Czy można sfabrykować wspomnienia tak, by wydawały się realne? Muzyczną odpowiedzią na te pytania jest hypnagogic pop.

Pierwszy po sformułowanie hypnagogic pop sięgnął równe 10 lat temu David Keenan w artykule dla „The Wire” na opisanie muzyki Jamesa Ferraro. Hipnagogia to halucynacje na pograniczy jawy i snu, pojawiające się w momencie zasypiania. I taki też jest hipnagogiczny pop, utkany z niewyraźnych obrazów, „wspomnień wspomnień”. Jeśli w Polsce mamy swój hipnagogiczny pop – odwołujący się do wymyślonego i zniekształconego obrazu przeszłości, oniryczny i zamglony, wyblakły jak stare kasety VHS i szumiący jak zużyte kasety magnetofonowe – to jego ośrodkiem jest netlabel Trzy Szóstki, który zaczynał od facebookowej strony, a wyrósł na jedną z najbardziej wpływowych niezależnych oficyn.

W Trzech Szóstkach wydaje kwartet Panowie, którego debiutancki album „Full Automatik” ukazał się pod sam koniec ubiegłego roku. Tworzą go D A V I C I I, Adōnis, Łukasz Łachecki (były redaktor Porcys, serwisu, który jako pierwszy w Polsce zwrócił uwagę na hipnagogiczny pop i powiązany z nim chillwave) i jeszcze jedna, tajemnicza osoba. „Full Automatik” zręcznie przenosi na polski grunt anglosaską hipnagogię – ta muzyka jest odbiciem czasów transformacji, które zapisały się Panowie, Full Automatik, Trzy Szóstki 2019Panowie, Full Automatik”,
Trzy Szóstki 2018
w podświadomości przyszłych muzyków. Stąd odniesienia do eurodance’u, kiczowatości muzyki chodnikowej, echa melodyki Papa Dance, wrażenie nakładania na muzykę instagramowego filtru. Kontrapunktem dla nich są całkiem współczesne rozwiązania, jak celowy nadmiar autotune’u. Zniekształcony wokal ledwie przebija się na wierzch, każe domyślać się znaczeń, kładzie nacisk na formę, bo to ona jest tu najważniejsza. Pod warstwami echa, pogłosów, efektów, rozmytym brzmieniem kryją się w większości świetne piosenki. Do mnie najbardziej przemawiają najmniej piosenkowe elementy tej układanki, jak świdrująco nieruchome „Nic ponad puste szklanki” czy bliska witch house’owi końcówka. Jednak nie wszystkie zabiegi mnie przekonują, czasami Panowie zbliżają się zbyt mocno do granicy nieznośnego kiczu.


Poza Panami aktywni są D A V I C I I i Adōnis. W ubiegłym roku nieśmiało weszli na solowe tereny z EP-kami. Pierwszy nagrał depresyjną „W sercu pozostaje tylko to, co wypalone ogniem”, drugi bardzo chwaloną, określaną nawet wakacyjną, „Wiosenna ofensywa trwa tylko do pierwszych wakacji”.  Swoje pełnoprawne debiuty wypuścili w przeciągu miesiąca, ale nie tylko dlatego o „2009” i „W przyrodzie tkwi wróżba (zatarty w nas obłęd)” nie da się pisać oddzielnie. Te dwa albumy są ze sobą nierozerwalnie powiązane, dzieją się w tym samym, wymyślonym dźwiękowym świecie co „Full Automatik”.

D A V I C I I, 2009, Trzy Szóstki 2019D A V I C I I, 2009”,
Trzy Szóstki 2019
„2009” to zdecydowanie najbardziej popowa propozycja w jego zestawie.
D A V I C I I wybija chwytliwe refreny na wierzch, a zwrotki znów nurza w dźwiękowej mgle. Powtarza ciągle te same frazy, jakby chciał mieć pewność, że nie będzie się dało od nich uwolnić. Ten cel udaje mu się osiągnąć. Tytułowy utwór z powtarzanym przez całą piosenkę wersem „Ty pachniesz całkiem jak ja w 2009, niezapomniany czas” spuentowany jest fenomenalną, podchodzącą pod new age syntezatorową kodą. To mocny kandydat do alternatywnego przeboju roku i jednocześnie bolesne dla mnie przypomnienie, że od 2009 roku minęła już cała dekada i można za nim odczuwać nostalgię bez wyrzutów sumienia. Przecież wydaje się, że to było tak niedawno, że to był w istocie „niezapomniany czas”. A jednak niewinność została dawno utracona, dojrzewaliśmy w czasach kryzysu, z którego świat nie może się do tej pory wydostać. Tylko ludzki umysł idealizuje przeszłość.

A może nie ma w tym żadnego przypadku? W tytułowym roku 2009 David Keenan ogłosił powstanie hipnagogicznego popu, a jego bardziej melodyjna, przebojowa wręcz forma – chillwave – za sprawą pierwszych nagrań Toro y Moi, Neon Indian i Washed Out pojawiła się w internecie. Lato 2009, które upłynęło na słuchaniu tych ćwiczeń z (często fałszywej) nostalgii, zostało nazwane „Summer of Chillwave” w ironicznym nawiązaniu do wcześniejszego o 42 lata hipisowskiego lata miłości. W tym świetle „2009” jest odbiciem odbicia, „wspomnieniem wspomnienia”, czyli hipnagogicznym ideałem.


D A V I C I I na swoim debiucie przedstawia się jako niepoprawny romantyk, który swoje uczucia trzyma na wierzchu. „Dla Ciebie” nie tylko tytułem łączy się z Myslovitz – „Te wszystkie noce mógłbym oddać Tobie” jest lustrzanym odbiciem rojkowego „Dla Ciebie mógłbym zrobić wszystko”. Ciągle smutny lub zawiedziony, jak w płaczliwej miniaturce „Lord Blatherard Osmo”. D A V I C I I do swojego świata wpuszcza trochę syntezatorowego postpunku i bawi się hipnagogiczną formułą. „2009” nie jest jednak pozbawione wad. Postdiscopolowy „Oderwany” jest po prostu pokraczny w swoim przywoływaniu brzmienia kaset sprzed prawie trzech dekad.

D A V I C I I, fot. Patrycja KuśnikD A V I C I I, fot. Patrycja Kuśnik

Adōnis, W sercu, Trzy Szóstki 2019Adōnis, W przyrodzie tkwi wróżba (zatarty w nas obłęd)”,
Trzy Szóstki 2019
„W przyrodzie tkwi wróżba (zatarty w nas obłęd)” Adōnisa do dźwiękowej palety Panów dodaje tropiki i quasi-egzotykę. Choć, jak pisze w notce promocyjnej, „głównymi tematami piosenek są: emigracja, rozstanie, miłość, katastrofa ekologiczna, rozkład i dopalacze”, to ten ciężar nie jest zupełne wyczuwalny w muzyce. Tak samo, jak w prawdziwym życiu, na „W przyrodzie tkwi wróżba” depresja skrywa się pod maską szczęścia. Teksty są już całkowicie niezrozumiałe, jakby Adōnis chciał ukryć ich powagę, która kontrastuje z lekkością muzyki, nawet nie tyle hipnagogicznej, ile chillwave’owej i podobnie erudycyjnej co twórczość Toro y Moi. Słuchanie jej jest niczym spoglądanie na światową zagładę z perspektywy rajskiej wyspy na Morzu Karaibskim. Oczywiście, apokalipsa dzieje się późnym latem, kiedy światło jest najładniejsze, najbardziej polaroidowe – to ulubiona pora roku chillwave’owców. Wszystko jak sen po przebudzeniu zlewa się w jedną, trudno rozpoznawalną całość, ale chce się z powrotem w nim zanurzyć, jeszcze na chwilę wrócić do tego ulotnego raju na końcu świata.

Wspólnych mianowników między „Full Automatik”, „2009” i „W przyrodzie tkwi wróżba (zatarty w nas obłęd)” jest mnóstwo. To właściwie trzy wcielenia tej samej idei, tego samego postrzegania świata. Wszystko jest odbiciem, powidokiem, marą na pograniczu jawy i snu.

Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL (Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych).