01 2009
02 2009
03 2009
04 2009
05 2009
06 2009
07 2009
08 2009
09 2009
10 2009
11 2009
12 2009
13 2009
14 2009
15 2009
16 2009
17 2009
18 2009
19 2009
20 2009
21 2010
22 2010
23 2010
24 2010
25 2010
26 2010
27 2010
28 2010
29 2010
30 2010
31 2010
32 2010
33 2010
34 2010
35 2010
36 2010
37 2010
38 2010
39 2010
40 2010
41 2010
42 2010
43 2010
44 2010
45 2010
46 2010
47 2011
48 2011
49 2011
50 2011
51 2011
52 2011
53 2011
54 2011
55 2011
56 2011
57 2011
58 2011
59 2011
60 2011
61 2011
62 2011
63 2011
64 2011
65 2011
66 2011
67 2011
68 2011
69 2011
70 2011
71 2011
72 2011
73 2012
74 2012
75 2012
76 2012
77 2012
78 2012
79 2012
80 2012
81 2012
82 2012
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymać nasz newsletter.
Zaznacz interesujące Cię tagi, a następnie kliknij "Gotowe".
Tagi
W narracjach kina popularnego najważniejsze są reguły. Warunkują spójność konwencji, umożliwiają rytualizację seansu. Co jednak, gdy reguły do końca pozostają niejasne?
Co obejrzenie „Smerfów” może dać dzieciom? Przede wszystkim zbliżyć je do zinfantylizowanych rodziców, połączonych łzawym wspomnieniem z Pewexu. Zawłaszczając sobie ich dzieciństwo, nigdy nie pogodzimy się z tym, że naszego nie da się już odzyskać
Póki Scorsese trzyma się konwencji czarnego kryminału, „Wyspę tajemnic” ogląda się kapitalnie. Niestety, w pewnym momencie film zamienia się w pretensjonalny i bełkotliwy traktat o poznaniu
Film „Tron: Dziedzictwo” jest jak wczesna muzyka techno rodem z Detroit – odarty z ozdobników, zimny, minimalistyczny, rozświetlony gdzieniegdzie ostrym światłem
„Somewhere”, nowy film Sofii Coppoli, jest bezpretensjonalną, melancholijną opowieść o ojcu, który niespodziewanie musi zająć się swoją córką
Kolejna cześć „Resident Evil” jest jeszcze gorsza niż poprzednia. Niektórzy piszą, że to szczere kino, może i tak. Mnie ten rodzaj szczerości jednak w ogóle nie bawi
W najnowszym filmie Woody’ego Allena wolty fabularne nie stanowią zaskoczenia, postaci są schematyczne, jednowymiarowe i do bólu przerysowana. Co gorsza, pojawia się tu wyraźny rys mizoginii, którego reżyser nie potrafi w żaden sposób błyskotliwe rozbroić
„Sezon na kleszcza” rozgrywa się w latach 70., ale nie jest nostalgiczną bajką. To opowieść o końcu dzieciństwa, końcu złudzeń
Clooney mógł się wysilić, albo chociaż coś trochę pozmieniać. Wybrał sprawdzone wzorce, bo w obrębie nich łatwiej sprzedaje się banały – choćby takie, że polityka brudzi każdego, a politycy tak naprawdę niczym się od siebie nie różnią i szarego człowieka mają głęboko gdzieś
Ang Lee znowu nakręcił fantastyczny film. Tym razem film o utopii, co we współczesnym kinie zdarza się naprawdę rzadko
„Drive” to film ważny, z wielką siłą i czystością podejmujący projekt „kina fascynacji”, czy, jak mówi Refn, kina fetyszystycznego. Kina, którego istnienia nie uzasadnia nic poza zahipnotyzowanym spojrzeniem widzów
Nie ma co liczyć na odtworzenie dawnej aury, nowe „Coś” nie spodoba się tym, którzy uwielbiają pierwowzór – film niby odnosi się do niego, ale go nie szanuje