01 2009
02 2009
03 2009
04 2009
05 2009
06 2009
07 2009
08 2009
09 2009
10 2009
11 2009
12 2009
13 2009
14 2009
15 2009
16 2009
17 2009
18 2009
19 2009
20 2009
21 2010
22 2010
23 2010
24 2010
25 2010
26 2010
27 2010
28 2010
29 2010
30 2010
31 2010
32 2010
33 2010
34 2010
35 2010
36 2010
37 2010
38 2010
39 2010
40 2010
41 2010
42 2010
43 2010
44 2010
45 2010
46 2010
47 2011
48 2011
49 2011
50 2011
51 2011
52 2011
53 2011
54 2011
55 2011
56 2011
57 2011
58 2011
59 2011
60 2011
61 2011
62 2011
63 2011
64 2011
65 2011
66 2011
67 2011
68 2011
69 2011
70 2011
71 2011
72 2011
73 2012
74 2012
75 2012
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymać nasz newsletter.
Zaznacz interesujące Cię tagi, a następnie kliknij "Gotowe".
Tagi
Apatow i spółka kręcą w dużej mierze kino reakcyjne, w którym obojętnie jak wiele by się prawiło o wolnej miłości, hedonizmie, liberalizmie i libertynizmie, i tak zabawa kończy się przy niedzielnym rosole
W „Autorze widmo” układ polityczny jest układem metafizycznym – wprawdzie za pośrednictwem mediów widać go „gołym okiem”, lecz dla śmiertelników pozostaje niedostępny, nieprzenikniony, groźny
Po obejrzeniu filmu Ridleya Scotta nikt się nie zamieni w lwa ani nie ucieknie do lasu, by tam rozpocząć swój podkop albo wykop. Nie znaczy to jednak, że „Robin Hood” jest filmem złym. Wręcz przeciwnie, Scott po raz kolejny udowadnia, że potrafi opowiadać
Ani boks, ani duch rywalizacji nie grają w „Fighterze” pierwszych skrzypiec. To potyczka nagrodzonych Oscarami za drugoplanową rolę dwójki aktorów – Christiana Bale’a w roli Dicky’ego Warda i Melissy Leo jako Alice Ward
Twórcy „G.I. Joe” nie zdają sobie sprawy z anachroniczności przyjętej konwencji i z faktu, że największe sukcesy odnoszą współcześnie filmy świadome własnego idiotyzmu
Autobiograficzna w dużej mierze opowieść Mike’a Millsa przywraca pojęciu sentymentalizm dobre imię
W „Pogrzebanym” królują słowa, których kino w dużych ilościach ponoć nie lubi. Cortes udowadnia jednak, że można na nich oprzeć rewelacyjny film
Van Sant – niestrudzony towarzysz młodych, wnikliwy obserwator ich trosk, przybrał w swoim ostatnim filmie pozę nauczyciela. Złego nauczyciela, który udaje, że wie. Dlatego ciężko jest mu zaufać
„Bonnie i Clyde” jest w równym stopniu dziełem filmowców, co dzieckiem swojego czasu. Pod koniec lat sześćdziesiątych młodzieżowa kontrkultura kipiała witalnością i pędem ku emancypacji
To prawda, że znakomita większość przyszłych tuzów Hollywoodu wyemigrowała na przełomie XIX i XX wieku z terenów dzisiejszej Polski. Nie znaczy to jednak wcale, że dla podbudowania wspólnotowego ego należy przykładać do nich miarę pojętej dość prostodusznie „polskości”
Co obejrzenie „Smerfów” może dać dzieciom? Przede wszystkim zbliżyć je do zinfantylizowanych rodziców, połączonych łzawym wspomnieniem z Pewexu. Zawłaszczając sobie ich dzieciństwo, nigdy nie pogodzimy się z tym, że naszego nie da się już odzyskać
W narracjach kina popularnego najważniejsze są reguły. Warunkują spójność konwencji, umożliwiają rytualizację seansu. Co jednak, gdy reguły do końca pozostają niejasne?