01 2009
02 2009
03 2009
04 2009
05 2009
06 2009
07 2009
08 2009
09 2009
10 2009
11 2009
12 2009
13 2009
14 2009
15 2009
16 2009
17 2009
18 2009
19 2009
20 2009
21 2010
22 2010
23 2010
24 2010
25 2010
26 2010
27 2010
28 2010
29 2010
30 2010
31 2010
32 2010
33 2010
34 2010
35 2010
36 2010
37 2010
38 2010
39 2010
40 2010
41 2010
42 2010
43 2010
44 2010
45 2010
46 2010
47 2011
48 2011
49 2011
50 2011
51 2011
52 2011
53 2011
54 2011
55 2011
56 2011
57 2011
58 2011
59 2011
60 2011
61 2011
62 2011
63 2011
64 2011
65 2011
66 2011
67 2011
68 2011
69 2011
70 2011
71 2011
72 2011
73 2012
74 2012
75 2012
76 2012
77 2012
78 2012
79 2012
80 2012
81 2012
82 2012
Wpisz swój adres e-mail, aby otrzymać nasz newsletter.
Zaznacz interesujące Cię tagi, a następnie kliknij "Gotowe".
Tagi
Niewiele da się powiedzieć o koncercie Piotra Anderszewskiego. Bo język, który potrafiłby uderzać w punkt, precyzyjnie nazywać dźwięki, szczęśliwie nie istnieje
Nowy projekt płytowy Piotra Anderszewskiego poświęcony jest muzyce Roberta Schumanna – muzycznego introwertyka i wrażliwca, który swój talent przypłacił szaleństwem
Kiedy rok temu Piotr Anderszewski przyjechał do Warszawy, nie grał Chopina, tylko Bacha, Schumanna, Beethovena i Bartóka. Teraz przywiózł do Polski ukryty w tle niemieckiej orkiestry z Baden-Baden i Freiburga fortepian Szymanowskiego
Portugalka gra Chopina niespiesznie, lekko, delikatnie, zmysłowo. Gra tak, że zatrzymuje się czas
Piotr Anderszewski czyta najgłębsze muzyczne napięcia, jakby były jego własnymi. Jest przecież pianistą wielkich konfliktów. Wielkiej fugi
Skąd pomysł na przerwę? Być może to próba znalezienia czasu na poszerzanie repertuaru. Czy Anderszewski w ogóle przestanie grać i zajmie się dyrygenturą? A może wróci jako zupełnie inny pianista, z nowym repertuarem, z nowym wizerunkiem, z nowymi koncepcjami interpretacyjnymi?
Przez lata w ogóle nie umiałem usłyszeć Chopina, bo w jego muzyce – jak głosił ideologiczny kołtun – nie muzyka była najważniejsza. Jak pamiętam, w słuchaniu Chopina chodziło zawsze o sprawę ogromną, bo polską
W filmie Monsaingeona Anderszewski gra wyciąg fortepianowy z „Czarodziejskiego fletu”. Oto mozartowski paradoks: powaga gry, mocna świadomość formy, ale i cudowna lekkość swawolącego dziecka