Strzelaj do Polaka!

Strzelaj do Polaka!

Rafał Marszałek

„Czarny czwartek” Krauzego przychodzi późno, bardzo późno. O Janku Wiśniewskim, który padł, wesoło podśpiewywali esbecy w filmie Pasikowskiego kilkanaście lat temu. Wówczas widzowie bywali tą sceną rozbawieni. Dlaczego dziś mieliby opłakiwać Drywę i robotników?

Jeszcze 2 minuty czytania


Przed premierąfilmu „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” chodziły słuchy, że będzie to utwór propagandowy. Obawiali się tego niektórzy orędownicy społecznej pamięci; na podobną ewentualność radośnie sięszykowaliprzeciwnicy „rocznic, jubileuszy, mszy i capstrzyków”. Jedni i drudzy najwidoczniej nie znają Antoniego Krauzego. Od reżyserskiego debiutuprawie sprzed pół wieku, aż po dzień dzisiejszy, artysta ten szedł swoją drogą. Niezdolny do kompromisów, przeszedłsuchą nogą przez rozpadliny i błotka Peerelu. Nie zrobiło go to sławnym, ale uczyniło wolnym. Może dlatego „Czarny czwartek” jest filmem zrodzonym z wewnętrznej potrzeby. Cały ciężar społecznego tematuwyraża się tu solidarnością z ludźmi Grudnia – tymi znanymi z nazwiski tymi, po których ślad się zatarł; tymi, którzy potrafili opowiedzieć o swoich losach i tymi, których po dziś dzień obezwładnia i knebluje trauma.

Narracja Krauzego zanurza się w codzienności. Sprawa jest przejrzysta i na swój sposób prosta: dotyczy konkretnych ludzi i ich powszedniego, nagle spustoszonego bytowania. Ktośżyje nadzieją na przydział mieszkania, ktoś odprowadza dzieci do szkoły, mężczyznę po powrocie z pracy czekają domowe obowiązki, rodzina Drywów sposobi się do przystrajaniachoinki. Wszystko to zamknięte na jednej klatce schodowej, niczym na małej wyspie. Wiadomość ozamieszkachnie angażuje szczególnie Brunona. Echo wystrzałów nie dociera do Stefanii (niepozornej zrazu, a stopniowo wyrastającej postaci, wspaniale, oszczędnymi środkami kreowanej przezMartę Honzatko). Ona nie dopuszcza myśli, że trzęsienie ziemi zaraz zniszczy jej świat. I nie ma pojęcia, że akurat ten czwartek ma historyczny wymiar.

„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”,
fot. Marysia Gasecka

Właściwie wszechobecne jest tu zdziwienie. To, co się dzieje wokół, nikomu nie mieści się w głowie. A przecież nie ma żadnego „wokół”. Gdy pośród chaotycznej palby Brunon osuwa się na ziemię, dociera do niego niewiarygodne odkrycie: to właśnie mnie skosiła kula. Doznania w filmie Krauzego są na wskroś osobiste. Masa ludzka pojawia się w opowiadaniu zaledwie parę razy: w scenie protestu przed urzędowym gmachem i w sekwencji czwartkowej masakry. W jednym i drugim wypadku obraz tłumu rozszczepia się zresztą na osobowe wizerunki. Zgęstwiny i zgiełku wydarzeń kamera wyławia poszczególne twarze, reakcje, gesty. Makrokosmos Grudnia wyłania się z dokumentów i podręczników. Krauze opowiada o mikrokosmosie. Pragnie oddać jego grozę, ocalić jego doniosłość. Oba pierwiastki dominują wprzejmującej sekwencji nocnego pogrzebu.

Strzelaj do Polaka! Bezsilna rozpacz bohaterów filmu udziela się widzom, ale Krauze skłania ich do uważnego spojrzenia, nie pozwala na zaślepienie nienawiścią. Zza tłumuoprawców w milicyjnych mundurach i morderców w wojskowych panterkach, znów wyłaniają się konkretni ludzie, jakby zakleszczeni po tamtej stronie, a tak ważni w swoich późniejszychwyborach. Przewodniczący miejskiej rady tłumi obawy i zaprasza robotników do negocjacji,udziela im potem pomocy, choć partyjni towarzysze biorą go za trędowatego. Admirał usiłuje zapobiec katastrofie, ale wyżsi rangą odwarkująmu, żeby się nie wtrącał. Pewien wystraszony panek, nocny konwojent i grabarz w jednej osobie, przedstawia się jako przypadkowo, zabłąkany urzędnik. Jest też milicjant o (nad)zwyczajnych ludzkich odruchach. I akurat jemu, sprawiedliwemu wśród łotrów, ktoś splunie pod nogi z pogardą jako sprawcy całego zła. Życie.

„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”,
fot. Marysia Gas

Reżyser nie oszczędza jednakstrażników pieczęci, którzy na terror i zbrodnię dali przyzwolenie. Złowrogi jest wizerunek Kliszki, przyjeżdżającego na Wybrzeże ze stolicy z instrukcją polityczną, jeszcze dłuższy wydaje się cieńnieobecnego na ekranie Kociołka. Obraz obrad biura politycznego to już pantomimiczna groteska. Gomułka (grany przez WojciechaPszoniaka z parodystycznym wyczuciem, ale beznadekspresji) jest – jak w pierwszych latach po wojnie –rzecznikiem najprostszych rozwiązań. Gdy wezwany do telefonu z Moskwytowarzysz pierwszy sekretarz oddala się na miękkich nogach,Cyrankiewicz, uznanyteoretyk obcinania wrażych rąk i mistrz partyjnych intryg, dobitnie uświadamia zebranym, że oto ukochany Wiesław ostatnio podupada na zdrowiu. A co tam w centrali? Gomułka powraca pod wrażeniem rozmowy z Breżniewem. Okazuje się, że towarzysze radzieccy bardzo się przejmują naszymi sprawami. Zdarza się nawet, że ze zmartwienia nie sypiają po nocach. To chybaprawda. Ów szczególny, internacjonalistyczny ból istnienia byłważnym rysem tamtej epoki. Młodym dzisiajpewno trudno weń uwierzyć.

„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”,
reż. Antoni Krauze.
Polska 2011, w kinach od 25 lutego 2011
Film Krauzego w ogóle przychodzi późno, bardzo późno. O JankuWiśniewskim, który padł,wesoło podśpiewywaliesbecy w filmie Pasikowskiego kilkanaście lat temu. Wówczas widzowie bywali tą sceną rozbawieni, dlaczego więc dziś mielibyopłakiwać Drywę i robotników? Co do młodych Polaków – nie wiadomo czy „Czarny czwartek” wyzwoli ich wrażliwośćw perspektywie „długiego trwania”. To nie tylko sprawa mielizn edukacyjnych, ale gilotyny czasu. Wystarczy uruchomić wyobraźnię. Opowiadać w roku 2011 o wydarzeniach grudnia 1970, a więc po czterdziestu latach, to tak, jakby wracać do powstania styczniowego na progu rewolucji 1905 roku, albo dramatyzować polski wrzesień 1939 w dobie narodzin „Solidarności”. Cezura czasowa bezlitośnieoddala to, czym kiedyś żył cały naród, a co dziś postrzega się jak stertę sepiowych fotografii. Głównym nurtem płyną teraz inne prądy, skądinądnie zawsze ożywcze. Sławna niegdyśballada nakłada siępro memoria nakońcowe napisy. Jej pogłos towarzyszy ludziom wychodzącym z kina. Utrzyma siętak długo, póki jej obojętność nie zawieje, amnezja nie zasypie.

 


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.