„Kino polskie 1989–2009. Historia krytyczna”

Grzegorz Wysocki

Autorzy poszczególnych esejów zamieszczonych w tomie „Kino polskie 1989–2009. Historia krytyczna” nie tylko zachęcają rodzimych filmowców do stanięcia u bram i wywołania rewolucji, ale też częstokroć stawiają ich pod ścianą z zamiarem rozstrzelania

Jeszcze 2 minuty czytania


Czy wiedzieli Państwo, że bohaterowie „Psów”, Franz Maurer i Olo, to najpewniej ukryci homoseksualiści, a Silny z „Wojny polsko-ruskiej” jest nową, rozszerzoną wersją Shreka? Czy oglądając „Karol. Człowiek, który został papieżem”, zwróciliście uwagę na to, w jaki sposób twórcy filmu useksualnili Wojtyłę? I – przede wszystkim – czy uświadamialiście sobie, że filmy takie jak „Cześć Tereska” czy „Dług”, to w istocie produkcje grzęznące w „mieliznach prawicowej opowieści”?

Jeśli nie, z pomocą przyjdzie Państwu właśnie wydana krytyczna historia 20 ostatnich lat polskiego kina napisana przez autorów oraz współpracowników „Krytyki Politycznej”. Twórcami poszczególnych esejów nie są krytycy filmowi ani filmoznawcy, lecz autorzy reprezentujący na co dzień inne dziedziny: pisarze (Bożena Keff, Łukasz Orbitowski, Michał Zygmunt), literaturoznawcy (Eliza Szybowicz, Krzysztof Tomasik, Kazimiera Szczuka), filozofowie (Julian Kutyła, Paweł Mościcki), socjologowie, teolog, politolog, dramaturg, psycholog czy artysta sztuk wizualnych. Redaktorzy tomu – Agnieszka Wiśniewska i Piotr Marecki – nie informują wprost, dlaczego nie zaprosili do współpracy tzw. profesjonalnych krytyków filmowych, ale pośredniej odpowiedzi udziela w krótkim wstępie Wiśniewska. Książka pomyślana została jako syntetyczne, ale zarazem krytyczne „wobec utrwalonych rozpoznań i interpretacji” spojrzenie na rodzimą kinematografię („Odwracamy porządki, mieszamy ciągi, rozkładamy obraz i układamy go na nowo”), co de facto oznacza rozprawienie się z mylnymi, stereotypowymi i obiegowymi – zdaniem autorów esejów – sądami o filmach znanych szerokiej publiczności (np. „Psy”, „Dług”, „Dzień świra”, „Katyń”, „Świadectwo”), a więc, wydawać by się mogło, także krańcowo wyeksploatowanych przez krytykę.

Jednym z głównych zadań postawionych sobie przez pomysłodawców tomu jest prześwietlenie oraz unieważnienie interpretacyjnych etykietek przyklejonych do popularnych obrazów filmowych, a na ławie oskarżonych posadzono oczywiście krytyków zawodowo parających się upraszczaniem sensów oraz promowaniem „dominującej ideologii”. Jak pisze przy omówieniu „Wojny polsko-ruskiej” Eliza Szybowicz: „Oczywiście siły interpretacyjne działają w przeciwnym kierunku – mainstreamowe recenzje w papierowych dziennikach i tygodnikach pełne były projekcji. Większość szybkich omówień w prasowych działach kulturalnych produkują automaty hegemonicznych dyskursów, które przy okazji można chwytać na gorącym uczynku zawłaszczania książki, filmu, spektaklu, płyty, obrazu”.

„Kino polskie 1989-2009. Historia krytyczna”,
pod red. Agnieszki Wiśniewskiej i Piotra Mareckiego,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej,
Warszawa, 272 strony, w księgarniach od marca 2010.
Jak łatwo odgadnąć, autorzy „Kina polskiego 1989–2009” postanowili rozprawić się z owymi automatami. Przychodzi im to o tyle łatwiej, że nie tylko polemizują z liczącą, dajmy na to, 1500–2000 znaków krótką recenzją na łamach kilkunastostronicowych szkiców, ale też nie muszą się martwić o tzw. statystycznego czytelnika/widza, którego średnio – przed podjęciem decyzji o najbliższej wizycie w kinie – interesuje Realne hiperrzeczywistości, edypalna „diada” czy neokonserwatywna racjonalność penalna. Oczywiście, można ubolewać nad tą nieświadomością „szarego” kinomana, ale też nie dla niego przeznaczony jest omawiany tom. Zdaje się, że docelowym odbiorcą jest tym razem – obok oczywiście sympatyków i miłośników „KP” – ów mainstreamowy krytyk produkujący na zamówienie kolejne „szybkie”, płytkie i zgodne z obowiązującą doktryną omówienia i interpretacje filmów. Lektura zamieszczonych tutaj tekstów, postawionych w nich niewygodnych i/lub niespodziewanych pytań, zaproponowanych nowych lub rzadko prezentowanych odczytań winna go obudzić z „ideologicznej drzemki” i sprawić, by następnym razem „czytał” filmy mniej szablonowo a – mówiąc złośliwie – bardziej po myśli „Krytyki Politycznej”.

„Kino polskie 1989–2009” to kolejna – po „Drżących ciałach” Żmijewskiego, „Polityce teatru” Mościckiego czy zbiorczej „Polityce literatury” – pozycja Wydawnictwa Krytyki Politycznej wpisująca się w ich projekt sztuki/kultury zaangażowanej i jako taka wydaje się wręcz oczywistą konsekwencją dotychczasowych działań na tym gruncie. Być może do zbadania mielizn i (nielicznych) sukcesów rodzimego kina zaangażowanego w ostatnich dwóch dekadach sprowokował autorów sam Lenin, którego redaktorzy cytują w motcie tomu („Ze wszystkich sztuk najważniejszy jest dla nas film”), ale podejrzewam, że nie bez znaczenia była też rozmowa Łukasza Maciejewskiego z Arturem Żmijewskim na łamach „Kwartalnika Filmowego” („Filmowcy u bram”), gdzie artysta opowiada o filmowym języku, który „będzie w stanie efektywnie krytykować rzeczywistość późnego kapitalizmu i wspierać rewolucyjne marzenia pojawiające się w kontrze do neoliberalizmu”.

Szkice opublikowane w tomie składają się na dość spójną opowieść krytyczną wobec obowiązującej, „kapitalistyczno-narodowo-katolickiej” narracji (o światopoglądzie k-n-k pisze przy okazji „Rewersu” Bożena Keff). Od kinematografii przełomu, która nie potrafiła sobie poradzić z odzyskaną wolnością, dzikim kapitalizmem epoki transformacji i nowymi regułami gry (patrz: analizy „Białego” czy „Szamanki”), przez pozycję kobiety w społeczeństwie (kino Pasikowskiego zmasakrowane przez Keff czy „Plac Zbawiciela” omówiony przez Szczukę), prawa mniejszości i biedę aż po współczesne filmy religijno-propagandowe („Prymas”, „Świadectwo” czy „Karole”) i różne możliwości krytycznej rozprawy z rzeczywistością (szkic Wiśniewskiej o „33 scenach z życia” i Szybowicz o „Wojnie polsko-ruskiej”). Niejako w kontrze do postulatów zaangażowania kina i zamysłu całego tomu stoją teksty Piotra Mareckiego i Kuby Mikurdy, którzy przyglądają się wciąż niedocenionej twórczości Andrzeja Barańskiego i Grzegorza Królikiewicza, a więc dziełom osobnym i „eskapistycznym”, zupełnie nieprzystającym do tego, o czym opowiada się nam w kolejnych esejach, ale cieszy mnie niezmiernie, że pomysłodawcy całości nie pominęli również tego rodzaju niezależnych artystycznych wystąpień.

Autorzy poszczególnych esejów nie tylko zachęcają rodzimych filmowców do stanięcia u bram i wywołania rewolucji, ale też częstokroć stawiają ich pod ścianą z zamiarem rozstrzelania, co w tekście objawia się przez zmiażdżenie poszczególnych dzieł, strofowanie reżyserów za ich neoliberalne i konserwatywne ciągoty, krytykę przedstawionego w ich filmach obrazu Polski, wsi czy wzorców męskości, a w końcu także konkretnych zachowań wybranych fikcyjnych postaci. W kilku przypadkach są to analizy co najmniej niesprawiedliwe (przykładem Keff mordująca Pasikowskiego kluczem „poprawności politycznej”, a nieuwzględniająca zupełnie „Gliny”, całkiem nowego rozdziału w twórczości reżysera „Psów”), czasami banalne i wewnętrznie sprzeczne (szkic Zbigniewa Masternaka o obrazach wsi w kinie polskim) czy wręcz absurdalne (przykładem Stokfiszewski krytykujący „Dług” jako prawicową i parareligijną opowieść oraz Jarosław Pietrzak, który „Cześć Tereska” oglądał chyba z zamkniętymi oczami, wielkim nożem w ręku i bluzgami na ustach, a w tekście sugeruje nawet, że Gliński stworzył film faszystowski), ale trzeba przyznać, że większość tekstów zamieszczonych w tomie czyta się z niekłamaną przyjemnością. Niezależnie od tego, jak bardzo są w nich wykorzystywane poszczególne filmy, jak często autorzy używają ich do swoich celów oraz jak silne emocje i zamiary polemiczne w nas budzą, a może właśnie dlatego. Mocny tom prowokujący do ponownego przemyślenia i zaciekłej dyskusji nie tylko na temat polityczności i ideologiczności kina, rodzimej krytyki filmowej oraz sztuki interpretacji/nadinterpretacji, ale też o polskiej rzeczywistości po transformacji.


Tekst dostępny na licencji Creative Commons BY-NC-ND 3.0 PL.