KULTURA W SIECI (7)
Gustavo Pacheco CC BY-NC-ND 2.0

9 minut czytania

/ Media

KULTURA W SIECI (7)

Redakcja

Dukaj na Netflixie, David Lynch pogodynką, podcasty, artyści o miłości i slow reading. Redaktorzy „Dwutygodnika” polecają kulturę online w tym tygodniu

Jeszcze 2 minuty czytania

#backlistaprzebojow

Kiedy instytucje kultury powoli zaczynają się odmrażać, a my coraz częściej wychodzimy z domów, opada entuzjazm do (jak uważają niektórzy, zbyt już licznych) wydarzeń w sieci. Długo jednak jeszcze nie wrócimy w normalnym trybie na sale koncertowe, do kin i teatrów, warto więc pozostałą energię do oglądania, czytania i słuchania wykorzystać do skupienia się na tym, co przez pandemię w kulturze przepadło i bez dodatkowego wysiłku być może nie wróci. Wydawnictwo Dwie Siostry zainicjowało świetną akcję #backlistaprzebojow, w której nawołuje do powrotu do książek wydanych w ciągu ostatnich lat, docenienia „nowości z przeszłości”, ratowania nieobecnych już na rynku książek, swoistego slow reading – które dziś jest znacznie łatwiejsze w sieci, jako że wszystkie wydawnictwa stawiają w czasie izolacji na wersje cyfrowe.
„Wydobywanie tych skarbów, by mogły zabłysnąć, wymaga od wydawcy znacznie większych starań niż promocja nowości, które są atrakcyjne już przez swoją świeżość. W obecnej sytuacji jest to jeszcze trudniejsze niż zwykle. Dlatego poświęcenie przez media, blogerów, promotorów literatury, księgarzy i czytelników większej uwagi tytułom z backlisty – czyli tym wydanym w ciągu ostatnich kilku lat i wciąż dostępnym w sprzedaży – byłoby dla nas realną pomocą, szansą na to, by przedłużyć życie wartościowym książkom i zapewnić przetrwanie wydawnictwom”.
Włączając się w akcję, możemy powrócić do książek, które miały swoje premiery niedługo przez pandemią i ich obecność nie zdążyła się przez to zaznaczyć: choćby „Pod słońcem” Julii Fiedorczuk, o którym pisała ostatnio w tekście o koronawirusowym rynku książki Olga Wróbel, czy „Bez” Andrzeja Muszyńskiego (w tym tygodniu będzie można u nas przeczytać wywiad z pisarzem). Dobrą ściągawką do książek wydanych w 2019 roku może być z kolei świeżo ogłoszona lista nominacji do Nagrody Gdynia. Warto jednak sięgnąć po rzeczy mniej docenione, starsze, możliwie odległe od ideału aktualności, idąc za wskazaniem inicjatorów akcji: „być może takie wspólne działania okażą się również szansą na pozytywną zmianę w funkcjonowaniu całego rynku i obiegu literatury. Warto ją wykorzystać”.

Zofia Król

Binge watching

Ostatnim razem pisałem tu o dokumencie, teraz będzie o rdzeniu – rdzeniem oglądania w zamknięciu jest oglądanie seriali. Istotą rdzenia – oglądanie seriali na platformach streamingowych. Zanurzenie się w tym świecie to skok na główkę do basenu, nurkujesz, płyniesz bez nabierania powietrza. Odcinki lecą jeden za drugim, po drugim już omijasz czołówkę, basen jest długi, dni mijają, mijają sezony, mijają tygodnie, na miejsce jednych seriali wchodzą drugie. Czasem można manipulować – przyspieszać go, unieważniać. To jeden ze sposobów radzenia sobie z niedogodnościami wirusa, sposób, który dodatkowo jest pożyteczny. Człowiek siedzi na tyłku, nie szlaja się po mieście, jest porządnie zdystansowany. Liczba tytułów do obejrzenia rośnie, więc nie ma strachu, że da się tę grę przejść do końca. Choć muszę przyznać, że był taki czas w tym dziwnym czasie, gdy próbowałem znaleźć tej gry początek – był taki dzień, który w całości spędziłemna oglądaniu „Skazanego na śmierć”, serialu, który tworzył podwaliny rewolucji serialowej i który wystartował w 2005 roku, czyli w czasach, gdy nikt jeszcze nie mówił o Netflixie. Odcinki mają w nim dramaturgię ustawioną pod reklamy, przerywające wtedy obowiązkowo każdy seans, tak więc gdzieś trzy razy na odcinek trzeba się liczyć z zawałem serca. Nie powiem, było to ciekawe doświadczenie, dzień upłynął zaskakująco szybko – pierwszy sezon składa się z 22 epizodów. 22 epizodów to 66 zawałów serca. Po ostatnim z nich byłem jednak tak przetrącony, że postanowiłem oglądać tylko rzeczy premierowe. Na przykład „Kierunek: Noc”, jak mówi legenda i koledzy na fb, serial oparty na jednym akapicie z jednej z książek Jacka Dukaja. No ale to musiał być super akapit, skoro owocem jego jest wciągający serial napędzany przez fantastyczny pomysł, który sam się pięknie metaforyzuje. Cała afera polega na tym, że świat się kończy – słońce się wkurzyło, ludzie giną od płomieni słonecznych. Ratunkiem jest tylko noc. Grupa bohaterów wsiada pospiesznie do samolotu i leci, uciekając przed słońcem. Leci bez celu, przez noc, pasażerowie czasami tylko lądują, by uzupełnić zapasy i paliwo, a potem znowu do góry. Tysiące metrów nad ziemią jedzą czipsy, popijają alkohol z małpeczek i przeglądają internet, bo internet jeszcze działa. Gdyby tylko twórcy się na tym zatrzymali, mógłbym oglądać bez końca. Mógłby to być „Statek miłości” na miarę naszych czasów. Nie wiem, czy będzie. Tak czy siak, od pierwszego sezonu trudno się oderwać.

 

Jakub Socha

 

Lynch. Zagadka

Jak napisał jeden z komentatorów: „To chyba pierwszy film Lyncha, który zrozumiałem”. Rzeczywiście, autor psychodelicznej serii „The Rabbits” zdaje się spuścił z tonu, uprościł nieco uwikłaną narrację, zrezygnował z mitologicznego sztafażu, ulubionych upiornych rekwizytów i metafilmowych spiętrzeń. W pandemicznym cyklu filmików na swoim kanale YouTube David Lynch zwyczajnie opowiada o pogodzie. Siedzi za biurkiem, diagnozuje zachmurzenie, podaje przybliżoną temperaturę, po czym życzy – jak przystało na pogodynkę – „miłego dnia”. Oczywiście, wytrawny kinoman zwróciłby pewnie uwagę, że kadr ucięty jest tam, gdzie zaczyna się okno, a wideo spowija błękitny filtr.

 

Co to znaczy? Przyznam, że w przeciwieństwie do wspomnianego komentatora jest to dla mnie rzecz zagadkowa. Codzienne sprawozdania wizualnie niczym się nie różnią: ten sam nienaturalnie niebieski kadr, podobnie trzeźwa garść informacji. To samo błądzące powyżej kadru, niedbałe spojrzenie. Czy to metafora kwarantannowego wszystko jedno? Zapowiedź czegoś, co ma się wydarzyć? Kolejna zagadka szalonego reżysera? Kółko fanów wymienia się spostrzeżeniami. 17 maja z biurka znikło wiertło. Z każdym dniem błękit filtra jest coraz zimniejszy. Ostatnie spojrzenie Lyncha – coraz dłuższe...

Paweł Soszyński

Co robić? Robić podcasty

Karaoke było jedną z moich grzesznych przyjemności w czasach przedpandemicznych. Nieprędko jednak przyjdzie mi zaryczeć po pijaku The Cure czy Myslovitz w śmierdzącym papierosami klubie pełnym równie nietrzeźwych studentów. Cieszę się więc, że naprzeciw tym tęsknotom wyszła ceniona instytucja artystyczna, jaką jest Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a konkretnie Departament Obecności. We współpracy z MSN Kolektyw Łaski (Julia Golachowska, Jagoda Kwiatkowska, Anna Shinomura) stworzył rewolucyjne karaoke. Popowe i pop-rockowe hity dzięki lekkim modyfikacjom tekstu nagle stają się hymnami aktywistycznymi wzywającymi do walki z katastrofą klimatyczną. „Toxic” Britney Spears, „S.O.S.” ABB-y czy „Warszawa” T.Love tak naprawdę okazują się piosenkami dokładnie o tym samym – drożejącej żywności, upałach, suszy. Każdy może wykonać swoją wersję (do wyboru choćby „Nie ma wody na pustyni” Bajmu, ale też Kasia Cerekwicka, Urszula, Shakira i wiele innych), nagrać ją, wysłać inicjatorkom akcji i w ten sposób znaleźć się na Instagramie.


Jak widzimy, sytuacja robi się trudna. Na odwieczne pytanie „Co robić?” Trójmiasto odpowiada: robić podcasty! Dzięki inicjatywie gdańskiej Świetlicy Kreatywnej „Plama” już dzisiaj (poniedziałek, 18 maja o 17.30) będzie można wziąć udział w warsztatach tworzenia podcastów, które poprowadzi Aleksandra Radoń, autorka cyklu „Ej, dziewczyny”. Transmisja na profilu facebookowym „Plamy”na YouTube. Mam nadzieję, że zapis warsztatów będzie dostępny również po ich zakończeniu. Niech rozkwitnie tysiąc podcastów.

Za miedzą, w Gdyni, klub Desdemona od zeszłego roku prowadzi cykl improwizowanych koncertów, w których spotykają się muzycy trójmiejscy. W marcu cykl Wolność, Kosmos, Improwizacja przeniósł się do sieci. Kolektywne, nieprzewidywalne zdarzenia sceniczne zawsze były domeną tego regionu – stąd choćby fenomen sceny yassowej, wywodzącej się z kolei z tradycji performerskiej Totartu. Nie wiem, czy perkusista i songwriter Darek Dudziński (Ewa Braun, Przyzwoitość, Najprzyjemniejsi) miałby okazję w innych okolicznościach spotkać się z instrumentalistami takich grup jak Kiev Office czy Czechoslovakia – w każdym razie efekt ich wspólnego jamowania jako grupa ZRYW to dawka muzycznego jodu: improwizowanej poezji, transu i psychodelii przypominającej o najlepszych gitarowych tradycjach regionu. Co ważne i godne pochwały, te spacerockowe odloty to „projekt dofinansowany ze środków miasta Gdyni”.

Piotr Kowalczyk

 

Miłość

Krakowska galeria Shefter sprawdza, czy po pandemii zostały nam jeszcze jakieś uczucia, czy potrafimy już tylko patrzeć w ekrany. I w ramach wystawy o prostym tytule „Miłość” zaprasza do pokazania swoich miłości m.in. Zuzannę Bartoszek, Annę Baumgart, Kamila Kuklę, Adama Rzepeckiego i Pawła Żukowskiego. Formuła wernisażu – multi live streaming na Facebooku. Kuratorują Agnieszka Gołębiewska i Mariusz Horanin. Temat tym bardziej aktualny, że ostatnio ukazały się badania, które sprawdzają, jak pandemia i okres izolacji w domach wpłynęły na nasze uczucia i relacje w rodzinach. Okazuje się, że jest lepiej, niż można było zakładać – zwiększa się poczucie wzajemnej troski, a napięć i konfliktów jest mniej, niż przewidywano na początku zamknięcia. Pocieszające, bo troska o innych nie gubi się gdzieś na ulicach – pamiętajcie, żeby nosić maseczki!

Anna Pajęcka