Historie rodzinne
w cieniu zagłady

Zofia Zaleska

Pisarka Elif Şafak została w Turcji postawiona przed sądem za „Bękarta ze Stambułu”. Poszło o zagładę Ormian w trakcie I wojny światowej, której w Turcji wciąż nie wolno nazwać ludobójstwem

Jeszcze 2 minuty czytania

Elif Şafak to dziś jedna z najbardziej popularnych tureckich autorek. Od kilkunastu lat pisze o współczesnej Turcji i jej przemianach. Nie ukrywa też fascynacji tradycją oraz tęsknoty za wielokulturowością i różnorodnością dawnego imperium osmańskiego. Jej kolejne książki trafiają w Turcji na listy bestsellerów, a przetłumaczona właśnie na polski powieść „Bękart ze Stambułu” także na wokandę.

Elif Şafak „Bękart ze Stambułu”.
Wydawnictwo Literackie, Kraków,
450 stron, w księgarniach od kwietnia 2010
W 2006 roku, po wydaniu książki, Şafak wytoczono proces pod zarzutem „szkalowania tureckości”. Jedna z postaci powieści określa zagładę ludności ormiańskiej w czasie I wojny światowej mianem ludobójstwa, co jest sprzeczne ze stanowiskiem tureckiego rządu. Pisarce groziło do trzech lat więzienia, ale sąd oddalił oskarżenia. Atak tureckich nacjonalistów przyczynił się do stworzenia obrazu Şafak jako autorki poruszającej tematy niewygodne, kontrowersyjne i włączył ją do grona prześladowanych twórców, w którym znajdują się m.in. Orhan Pamuk czy Salman Rushdie.

Opowieść o zagładzie

Şafak, jak sama wspomina w zamykających książkę podziękowaniach, napisała „Bękarta ze Stambułu”, będąc w rozjazdach między Arizoną, Nowym Jorkiem i rodzinnym miastem. Przygotowując się do pracy nad powieścią, spotykała się z wieloma ormiańskimi i tureckimi rodzinami, które zgodziły się powierzyć jej swoje historie. W zainspirowanej nimi książce pisarka dotyka ciągnącego się od wieku konfliktu turecko-ormiańskiego. Rzeź Ormian, którą rozpoczęły w 1915 roku zarządzone przez rząd aresztowania ormiańskiej inteligencji, a w której wedle szacunkowych ocen zginęło około 1,5 mln ludzi, to czarna karta w historii Turcji, która do dziś dzieli Turcję i Armenię. W toczonych przez bohaterów „Bękarta ze Stambułu” dyskusjach nad wspólną historią zarysowane zostały stanowiska obu stron, także te pełne wzajemnej wrogości. Şafak opisuje lęk i poczucie niesprawiedliwości, jakie względem Turków odczuwają żyjący w diasporze Ormianie, oraz niewiedzę i niechęć do konfrontowania się z trudną przeszłością cechującą współczesnych Turków. Postaci jej książki próbują coś zataić i zapomnieć lub, przeciwnie, rozgrzebują minione traumatyczne wydarzenia jak świeżo zabliźnioną ranę. Pamiętanie jest procesem bolesnym i niebezpiecznym, bo jak mówi jedna z bohaterek – wspomnienia to zbyt wielki ciężar – lepiej więc żyć dniem dzisiejszym. To jednak, jak wiadomo, nie może się udać – wyparte i zapomniane domaga się swoich praw, powraca w snach i opowieściach.     

Domowe sekrety

Sprawa wytoczona Şafak sprawiła, że książkę tę odczytywano głównie przez pryzmat opisanego w niej konfliktu dwóch pamięci. Tymczasem „Bękart ze Stambułu” to przede wszystkim wciągająca opowieść o rodzinnych tajemnicach. W noszącym znaki dawnej świetności starym stambulskim domu mieszka rodzina Kazanci. Tworzą ją zbuntowana dziewiętnastoletnia Asya, jej matka Zeliha, trzy zwariowane ciotki, zgorzkniała babka oraz chora na alzheimera sędziwa prababka zwana przez wszystkich Mateńką. Pozorny spokój w domu siedmiu kobiet burzy pojawienie się niespodziewanego gościa. Jest nim Armanusz Czachmaczian, młoda Amerykanka o ormiańskich korzeniach, która w Stambule szuka śladów swoich przodków. Jej wizyta przyczyni się do ujawnienia zdarzeń, które łączą panie Kazanci z żyjącą w dalekim San Francisco rodziną Czachmaczian.

Nieprzypadkowo jedna z bohaterek powieści przywołuje zdanie Tołstoja, który pisał, że wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, ale każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób. Kazanci i Czachmaczianowie są nietypowi i nieszczęśliwi. W rodzinie Kazanci mężczyźni istnieją tylko we wspomnieniach. Za sprawą niezbadanej klątwy wszyscy męscy potomkowie tego rodu umierają przed czterdziestką. Jedyny syn babki Gülsüm w młodym wieku wyjechał i od lat nie odwiedza Stambułu. Uratowani z zagłady Ormian przodkowie Czachmaczianów przybyli do Ameryki na początku minionego wieku. Odtąd borykają się z przekazywanym z pokolenia na pokolenie piętnem wygnańców i ocaleńców, które nie pozwala im poczuć się w Ameryce jak w domu.      

Świat kobiet

Książka rozpoczyna się, gdy niespełna dwudziestoletnia Zeliha zgłasza się do kliniki medycznej, aby przeprowadzić aborcję. Nie wolno jednak przeklinać niczego, co spada z nieba. Nawet deszczu – pisze Şafak. Zabieg nie dochodzi do skutku. Zeliha nigdy nie wyjawi, kto jest ojcem jej córki. Dziewiętnaście lat później Asya powie, że przeszłość jej nie obchodzi. Dziewczyna czuje w głębi duszy, że ciotki nie mówią jej wszystkiego o rodzinnych tajemnicach, co wzbudza w niej żal i wściekłość, maskowaną ostentacyjna obojętnością. W Ameryce jej równolatka Armanusz od dziecka miota się między Arizoną a Kalifornią, dzieląc czas między rozwiedzionych, skonfliktowanych rodziców - nadopiekuńczą matkę Rose i otoczonego tłumem krewnych ojca Barsama.
„Bękart ze Stambułu” to opowieść o trudnej pamięci, ale także, co równie ważne – o kobietach. O  relacjach matek i córek, o ich dojrzewaniu, samotności, wstydzie i milczeniu. Bohaterki książki stają przed ciężkimi wyborami, przeżywają tragedie, kłócą się i wspierają, a gdy nadchodzi taka potrzeba, nie wahają się wejść w konszachty z dżinami. Uosabiając różne oblicza tureckości, tworzą galerię ekscentrycznych postaci. Ich pogmatwane historie autorka ukazuje, uciekając się do licznych retrospekcji, równolegle odsłaniając przed czytelnikiem zdarzenia współczesne i te ze Stambułu sprzed kilkudziesięciu lat.

Książka do zjedzenia

Język Şafak jest barwny, żywy, sensualny. Kolejne rozdziały „Bękarta ze Stambułu” zatytułowane są nazwami przypraw i bakalii stosowanych w tureckiej kuchni m.in.: cynamonu, wanilii, pistacji, suszonych moreli, fig i pestek granatu. W jednym z nich znalazł się nawet przepis na aşure – deser z różnego rodzaju ziaren i orzechów. Poza tym książka zawiera cały spis dań, wśród których są m.in. çörek, czyli bułeczki i rogaliki na słodko lub słono, manti, czyli pierożki nadziewane mięsem, czy sucuk – rodzaj suszonej kiełbasy z przyprawami. Czytając tę książkę chciałoby się skosztować tureckich potraw, ale i widoków Stambułu. Bo, podobnie jak w „Pchlim pałacu” – poprzedniej wydanej w Polsce książce pisarki, tym razem Stambuł także jest ważnym bohaterem opowieści (a raczej bohaterką). Umęczone, zatłoczone, brudne i hałaśliwe stare miasto traktowane jest przez pisarkę i jej bohaterki z maskowanym irytacją uczuciem tkliwości i czułości.