Krowy też są prostokątne
Ewangeliarz Henryka III

Krowy też są prostokątne

Rozmowa z Keithem Houstonem

Do produkcji papieru używano lnu. Jego włókna pozyskiwano ze starych łachów. Ponieważ bielizna zużywała się najprędzej, szybko stała się ulubionym surowcem papierników – rozmowa z autorem „Książki”

Jeszcze 3 minuty czytania

ZOFIA ZALESKA: Na twojej stronie internetowej można przeczytać, że za dnia tworzysz oprogramowanie do obrazowania medycznego, a nocami jeździsz na rowerze, grasz na basie i piszesz o typografii. Niedawno wydałeś opowieść o dziejach książki.
KEITH HOUSTON
: Obawiam się, że moja strona jest już nieco nieaktualna! Dalej lubię jeździć na rowerze i pracuję jako programista, ale zespół, w którym grałem niestety już nie istnieje. Nie wydaje mi się, aby wiele osób za nim tęskniło. Nad książkami o książkach pracuję wieczorami i w weekendy. Nasz syn skończył właśnie cztery miesiące, po ósmej w domu robi się cicho i staram się wykorzystać ten czas, aby nadrobić zaległości związane z pisaniem i z blogiem, który od lat prowadzę.

Moje zainteresowanie książką jako przedmiotem wyrosło z fascynacji typografią. O znakach typograficznych amatorsko pisałem na blogu, a potem wydałem swoje teksty w książce „Ciemne typki. Sekretne życie znaków typograficznych”. Opowiedziałem na przykład o rzadko dziś używanym znaku akapitu ¶ czy popularnej „małpie” @, śledziłem ich losy i występowanie, przy okazji dowiedziałem się dużo o powstawaniu i produkcji książek.

Pełny tytuł brzmi „Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski”. Czy rzeczywiście najpotężniejszy? Może to tylko złudzenie bibliofila?
Dobre pytanie. Wydaje mi się, że książki, nie jako o przedmioty, ale jako nośniki zawartych w nich treści – słów i obrazów – wciąż mają wielką moc. Choć jako fizyczne obiekty rzeczywiście stopniowo tracą na znaczeniu. Podejrzewam, że kiedyś  – jak dziś płyty winylowe – będą kolekcjonowane i doceniane przez wybranych czytelników. E-booki z kolei zaczną przypominać dzisiejsze pliki MP3 albo radia internetowe, wciąż będziemy pochłaniali te same informacje, ale w odmiennej formie, przy użyciu innych urządzeń.

 Keith Houston Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski Keith Houston, „Książka. Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski”. Przeł. Paweł Lipszyc, Karakter, 464 strony, w księgarniach od lutego 2017Podobno Milan Kundera zabronił publikowania swoich powieści w formie elektronicznej, tłumacząc to troską o przyszłość papierowych książek. Ty też chyba nie przepadasz za e-bookami?
Niektóre książki świetnie sprawdzają się w formie elektronicznej, na przykład wszelkie słowniki i encyklopedie. Tanie książki, które można kupić na lotniskach, też wiele nie tracą. Ale na przykład moja książka o typografii nie sprawdza się jako e-book. Umieszczone w niej ilustracje nie wyglądają dobrze na czytniku, a opisywane znaki typograficzne wypadają jakoś topornie.

„Książka” opowiada o „tych cielesnych (...), uparcie analogowych ustrojstwach z papieru, farby, tektury i kleju, z którymi od tak dawna żyliśmy i na których polegaliśmy”. O książkach, które mają masę i zapach, wpadają ci w ręce, gdy wysuwasz je z regału, i robią „łup”, kiedy je odkładasz. Nazywasz je „cichymi drapieżnikami”, które wyparły gliniane i woskowe tabliczki i zwoje papirusowe. Interesują cię przede wszystkim jako obiekty materialne?
Bardziej niż książka – przedmiot fizyczny –  interesuje mnie historia wynalazków i postaci, kryjących się za jej powstaniem. Mnóstwa odkryć, które wpłynęły na to, jak dziś wyglądają książki, dokonano przypadkowo, często nie wiemy, jak do nich doszło. Okazuje się na przykład, że papier nie został wcale wynaleziony przez, okrzykniętego jego odkrywcą Cai Luna, sługę na starożytnym chińskim dworze. Archeolodzy odkryli, że Chińczycy wytwarzali go już dwieście lat przed jego narodzeniem. Historia życia tego wpływowego eunucha sama w sobie jest warta poznania. Inny przykład: słynny Johannes Gutenberg, mimo że zrewolucjonizował druk książek w Europie, był tak złym biznesmenem, że inwestorzy pozwali go do sądu za długi i wyrzucili z własnego warsztatu.

Początki kluczowych dla książki odkryć giną często w mrokach przeszłości – dawni rzemieślnicy nie pozostawili po sobie szczegółowych opisów swej sztuki i dziś trudno odtworzyć etapy jej rozwoju. Twoja opowieść przypomina czasem detektywistyczne śledztwo i dowodzi, że przez wieki ludzkość nie zmieniła się tak bardzo – od zawsze dość bezmyślnie używaliśmy przedmiotów, nie zastanawiając się jak powstały. Wspominasz na przykład, że średniowieczni uczeni nie przejawiali szczególnego zainteresowania tym, jak wytworzono pergamin, materiał, którego używali na codzień do pracy.
Pergamin to dobry przykład. Był to zdecydowanie najbardziej popularny materiał do wyrobu książek w średniowiecznej Europie, tymczasem pierwszy opis sposobu jego wytwarzania pochodzi z XIV wieku – spisano go tysiąc lat po wynalezieniu pergaminu. Inaczej jednak niż w przypadku papirusu, którego sposób produkcji został zapomniany, nigdy nie przestaliśmy tworzyć pergaminu. Jego współcześni wytwórcy mogą nam więc objaśnić, w jaki sposób powstawał w średniowieczu. A nie był to przyjemny proces, opisałem go w książce: na początku należało zabić i obedrzeć ze skóry cielę, owcę lub kozę (im młodsze zwierzę, tym lepiej, ponieważ jest większa szansa, że jego skóra nie nosi jeszcze żadnych blizn po cierniach czy ugryzieniach). Następnie skórę moczyło się w roztworze wapna i innych substancji chemicznych, tak, aby włosie rozluźniło się, a skóra oczyściła. Po wielokrotnym czyszczeniu i namaczaniu włosie nadawało się do usunięcia. Oczyszczoną skórę rozciągało się do wyschnięcia na ramie, przypominała bęben. Resztki włosia zeskrobywano nożem i polerowano materiał do uzyskania równomiernej grubości i maksymalnej gładkości. Na koniec wyczyszczoną, rozciągniętą i wysuszoną skórę cięto na kawałki.
Najlepszej jakości pergamin nosił nazwę virgin vellum – dziewiczy wielin. Pochodził ze skóry cieląt i jagniąt poronionych lub uzyskanych w wyniku abarcji. Ich skóra była najdelikatniejsza, wolna od wszelkich uszkodzeń i osiągała najwyższą cenę.

Keith Houston

Znawca historii pisma i typografii, autor książki „Ciemne typki. Sekretne życie znaków typograficznych” (wyd. polskie 2015) oraz wydanej w lutym 2017 przez Karakter „Książki”. Prowadzi blog shadycharacters.co.uk.

Na szczęście dla zwierząt zastąpił go papier, odkryty w pierwszym wieku naszej ery w Chinach. Świat zachodni poznał ten materiał dopiero siedem wieków później za pośrednictwem Arabów i długo traktował go nieufnie. Jak piszesz: „Przydatność papieru do wyrobu książek była tylko jedną z sił napędowych jego triumfalnego pochodu. Równie ważne, o ile nie ważniejsze, były ludzkie obsesje na punkcie religii, wojny i bielizny osobistej”. O co chodzi z tą bielizną?  
Bielizna długo była kluczowa dla produkcji papieru. Wytwarzany pierwotnie w Chinach, Korei i Japonii papier zrobiony był z wewnętrznej warstwy kory drzewa chu (morwy papierowej), zmieszanej między innymi z włóknami innych roślin, na przykład konopii. Do jego produkcji na terenie potężnego islamskiego kalifatu Umajjadów, a potem w Europie, używano nieco innych surowców niż na Wschodzie. Tamtejsze egzotyczne rośliny zastąpiono między innymi swojskim lnem. Jego włókna pozyskiwano ze starych łachów. Ponieważ bielizna zużywała się najprędzej, szybko stała się ulubionym surowcem papierników.
W XIV wieku, wraz z upowszechnieniem się w Europie kołowrotka, lniana bielizna została jednak stopniowo wyparta przez wełnianą i zabrakło szmat niezbędnych do produkcji papieru. Ta sytuacja trwała aż do XIX wieku, kiedy niemiecki wynalazca Friedrich Gottlob Keller wymyślił alternatywę dla papieru z lnianych łachów – wyprodukował nowoczesny papier z pulpy drzewnej.

Dowiadujemy się, że książki są prostokątne, bo krowy, kozy i owce też są prostokątne, oraz że starożytni Rzymianie do robienia podręcznych notatek używali przenośnych, pokrytych pszczelim woskiem drewnianych tabliczek, które wyglądały bardzo podobnie do współczesnych tabletów czy laptopów. Czy coś szczególnie cię zaskoczyło przy rekonstruowaniu dziejów książki?
Zabawnie było dowiedzieć się o istnieniu dyptychów – notesów starożytności i poznać powody, dla których karty pergaminu były prostokątne (ze względu na rozmiar i kształt zwierzęcych skór używanych do ich produkcji). Jednak najbardziej zaskoczyło mnie to, jak wiele technologii niezbędnych przy tworzeniu książek powstało w Chinach. Wiedziałem wcześniej, że stamtąd wywodzi się wiele ważnych wynalazków, między innymi kompas, proch czy wspomniany kołowrotek. Jednak okazało się, że nie tylko papier, ale także druk, ruchoma czcionka i papierowe banknoty przywędrowały do nas z Chin. Z przyjemnością czytałem i pisałem o Marco Polo i jego wyprawach do Chin, gdzie po raz pierwszy zetknął się z drukiem i papierowymi pieniędzmi. Krótko po tym, jak skończyłem pracę nad książką, Netflix wyprodukował serial opowiadający o przygodach podróżnika na Wschodzie. Nie jest to wybitny serial, ale lepiej się go oglądało, więdząc coś więcej o kulisach tej historii.

Biblia PauperumBiblia PauperumTwoja opowieść pełna jest wszelkiej maści ekscentryków – wynalazców, rzemieślników, uczonych mnichów, intrygantów, przedsiębiorców, archeologów, złodziei wykradających skarby z grobowców i szmuglujących starożytne manuskrypty przez granice, bankrutów, którzy nie doczekali się sławy mimo rewolucyjnych pomysłów. To historia mężczyzn. Kobiety nie odegrały w niej żadnej roli?
Źródła o nich nie wspominają. Mężczyźni przywłaszczyli sobie cały splendor. Najbardziej wyrazista kobieta, na którą natrafiłem, zajmując się tym tematem, to chińska cesarzowa Dou, patronka wspomnianego Cai Luna, którego mylnie okrzyknięto wynalazcą papieru. Była bezwzględną, ambitną i efektywną władczynią.

Jak pracowałeś nad tą książką?
Zanim zabrałem się do pisania, wiedziałem już co nieco na ten temat. Zacząłem od czytania ogólnych prac, które nakierowały mnie na kolejne, bardziej specjalistyczne teksty. Na początku pomocna okazała się też Wikipedia, która wskazała przydatne tropy. Nigdy w pełni nie ufam znalezionym tam informacjom, ale Wikipedia jest dobrym miejscem, aby zorientować się, co warto przeczytać i z kim koniecznie trzeba porozmawiać. Sam wypróbowałem też wielu technik używanych przy produkcji książek. Wydrukowałem kilka wizytówek za pomocą ruchomej czcionki; poznałem druk drzeworytniczy pod okiem pewnego artysty w Londynie; odwiedziłem fabrykę papieru niedaleko miasta, z którego pochodzą moi rodzice; z pomocą pewnego specjalisty z Edynburga sprawdziłem, jak powstaje papier.

Najwięcej wysiłku kosztowało mnie napisanie ostatnich rozdziałów, w których omawiam drogę od zwoju papirusowego do kodeksu, czyli książki paginowanej. To ogrom wiedzy i bardzo długi okresu do opisania, niełatwo było to wszystko ułożyć w całość. Sam szczególnie lubię część książki o narodzinach druku drzeworytniczego w Chinach. Nie wiedziałem wcześniej wiele na ten temat.

Prasa drukarska Columbian z 1813 rokuPrasa drukarska Columbian z 1813 rokuW części poświęconej ilustracjom pojawia się między innymi amerykański malarz i przyrodnik John James Audubon. Piszesz, że jego wydany w XIX wieku album „The Birds of America” [„Ptaki Ameryki”] można żartobliwie nazwać pierwszą „coffee table book” – książką na stolik do kawy. Dziś zachowane egzemplarze osiagają na aukcjach zawrotne ceny. Co jest w tej książce wyjątkowego?
Po pierwsze Audubon wydał The Birds of America” w częściach, które sprzedawał na zasadzie prenumeraty: powstanie albumu sfinansowali sami czytelnicy, którzy sukcesywanie kupowali poszczególne części. Można więc powiedzieć, że Audubon wydał ją za pomocą crowdfundingu, niemal jak projekt na Kickstarterze. Po drugie, było to ogromne dzieło, właściwie cała kolekcja – kilka tomów i kilkaset rycin. Skojarzenie z albumem na stolik do kawy wynika z tego, że książka Audubona istotnie jest w rozmiarze stolika kawowego – została wydrukowana w najwiekszym dostępnym wówczas rozmiarze, na arkuszach w formacie zwanym „podwójnym słoniowym folio”. To pozwoliło Audubonowi przedstawić ptaki na ilustracjach w ich naturalnych rozmiarach. Dziś niektórzy kolekcjonerzy posiadają specjalne szafki tylko po to, aby właściwie eksponować i przechowywać to arcydzieło.

Książki narażone są na powolne niszczenie – pulpa drzewna, z której powstaje papier, ulega powolnemu rozkładowi. Wiele starych, stojących na półkach światowych bibliotek tomów rozsypałoby się w proch, gdybyśmy wzięli je do ręki. Potrafimy jakoś temu przeciwdziałać? Jak maluje się przyszłość współczesnej książki?
Prowadzone są eksperymenty polegające na masowym odkwasowieniu książek – kwaśny, narażony na zniszczenie papier impregnuje się i okadza, nasyca różnymi substancjami, kąpie się książki w specjalnych roztworach. Udało się już wytworzyć papier wolny od kwasu (wciąż jednak droższy od swego poprzednika), więc jest szansa, że wydawane dziś papierowe książki nie rozpadną się tak szybko w proch. Będziemy czytać coraz więcej e-booków, ale dobra papierowa książka jest nie do zastąpienia.