Kosz z przecenionymi płytami

Piotr Kowalczyk

Spotify jest wielkim cmentarzyskiem muzyki. Uratujmy 4 miliony piosenek od zapomnienia!

2014 rok ma być końcem ery hipstera – tak przynajmniej twierdzą pisma modowe i agencje przewidujące trendy. Ich zdaniem najbliższa przyszłość będzie stała pod znakiem nieoryginalności i wtapiania się w tłum. Mimo wszystko zaskakujące wynalazki muzyczne wciąż powinny umacniać pozycję w grupie rówieśniczej. W wyszukiwaniu perełek pomoże nam aplikacja Forgotify, zbierająca utwory dostępne w Spotify, które cierpliwie czekają na swojego pierwszego słuchacza.

Około 4 milionów utworów z tego serwisu streamingowego (20% katalogu) nie zostało nigdy odtworzonych. Do tego zbiory Spotify powiększają się codziennie o 20 tysięcy kolejnych kawałków.

Pierwsza propozycja, którą otrzymałem od Forgotify, to „Walkin’ On Sunshine” autorstwa Lovaboya, z 2005 roku. Powstrzymując się od nieparlamentarnych słów, powiem, że utwór chwały towarzyskiej raczej nam nie przyniesie. Być może będzie natomiast niezłym uzupełnieniem składanki stworzonej z myślą o pizzeriach, salonach fryzjerskich i nadmorskich smażalniach ryb.

Kolejne dzieło wyplute przez Forgotify pochodzi z albumu  „Within the Wind”, składanki muzyki uduchowionej ułożonej przez amerykańską kompozytorkę i multiinstrumentalistkę Radhikę Miller. Znajdujący się na tej płycie utwór „Message of the Flying Bird” Tony’ego Danny to newage’owa miniaturka, wprost z kosza z przecenionymi płytami.

Trzecią wylosowaną przeze mnie propozycją była piosenka „Love Should Flow” kalifornijskiej grupy hardrockowej Snail. Pierwszy raz wydana w 1979 roku, wznowiona i umieszczona w Spotify 5 lat temu, aż do tej chwili pozostawała niezauważona przez miliony abonentów serwisu. Trudno powiedzieć, czemu akurat ten kawałek spotkał tak okrutny los. To, co wyróżnia go na niekorzyść, to chyba tylko dość męczące szarże wokalne frontmana Snail.

Forgotify to również istna kopalnia world music. Moje narzędzia opisu kończą się jednak w przypadku egipskiej wokalistki i aktorki (ponad 100 filmów na koncie) Shadii i jej piosenki „Kal Ah Sharaby” z 1976 roku. Podobnie jest w przypadku „La muchacha del circo” argentyńskiego mistrza tanga i milongi Augustina Magaldiego. Z pewnością jednak grzebanie w tym wielkim koszu z piosenkami-sierotami jest świetnym sposobem na hurtowe marnowanie czasu. Miłych wykopalisk.